fot. Netcompany INEOS Cycling Team

Choć klasyfikacja punktowa Tour de France w ostatnich latach kojarzy nam się niemal wyłącznie ze sprinterami, to wyjątkowa forma rozpoczęcia Wielkiej Pętli sprawiła, że w tym roku zielony trykot przyodzieje też kolarz absolutnie nie kojarzony z płaskimi końcówkami. Podczas 2. etapu takowy nosi będzie bowiem Egan Bernal.

Rozgrywana na inaugurację 113. edycji Tour de France drużynowa jazda na czas posiadała bardzo, bardzo specyficzne rozwiązania regulaminowe. Tym, które kibicom rzucało się najbardziej, był rzecz jasna fakt, że na mecie liczył się czas nie 3. bądź 4., a 1. kolarza, co coraz częściej jest wykorzystywane w tego typu próbach. Niestandardowych rozwiązań było jednak zdecydowanie więcej – w ich efekcie liderem klasyfikacji drużynowej wcale nie jest drużyna, która wygrała, a Netcompany INEOS, a do tego w koszulce najlepszego górala pojedzie najlepszy na podjeździe Tadej Pogačar, zaś posiadaczem zielonej koszulki został… Egan Bernal.

Jak to się stało, że właśnie Kolumbijczyka z Netcompany INEOS zobaczymy w zielonym trykocie? Sprawa jest bardzo prosta – ten należał się kolarzowi, który najszybciej zameldował się na 1. pomiarze czasu, a tam właśnie prowadziła jego brytyjska ekipa, którą 29-latek wówczas napędzał. Można podejrzewać, że dla zwycięzcy Tour de France z 2019 roku nie był to cel sam w sobie, a raczej miła niespodzianka, choć trzeba podkreślić, że byli w stawce tacy, którzy polowali na tę koszulkę – zaginać na 1. odcinku, finalnie nieskutecznie, próbowali się zawodnicy Team Picnic PostNL. Wróćmy jednak do Kolumbijczyka, który z uśmiechem przyjął fakt, że 2. dnia pojedzie właśnie na zielono.

To koszulka, której nigdy nie spodziewałem się założyć. To był wyjątkowy dzień, z nowy, ekscytującym formatem jazdy drużynowej na czas, a nasz zespół był niesamowicie silny i zaprezentował się znakomicie. Jazda drużynowa na czas jest super trudna, a moi koledzy są niesamowicie silni. Mają mnóstwo mocy! Możemy mówić o dobrym występie. Oczywiście, że walczyliśmy o zwycięstwo etapowe i nam się nie udało, ale jednocześnie jesteśmy w dobrej formie i w zespole panuje świetna atmosfera. Naprawdę damy z siebie wszystko przez kolejne 3 tygodnie. Każdy etap traktujemy jako szansę. Jesteśmy tu, aby cieszyć się wyścigiem i nie mieć nic do stracenia, więc damy z siebie wszystko absolutnie każdego dnia

— mówił Egan Bernal po odbiorze swojej zielonej koszulki.

Kończąc w żartobliwy sposób można sobie teraz zadać pytanie, czy z czasem powstaną kolejne popularne memy związane z kolumbijskim góralem w zielonym trykocie. W przeszłości sieć była bowiem zalewana materiałami o Nairo Quintanie w takowym trykocie, który zresztą finalnie udało się założyć zawodnikowi Movistar Teamu – ten był liderem klasyfikacji punktowej przez 5 dni podczas Vuelta a España 2019. Wydaje się, że Egan Bernal nie ma szans pójść w ślady swojego rodaka, albowiem jego „prowadzenie” w klasyfikacji punktowej jest symboliczne i nie jest okraszone choćby jednym oczkiem, ale to nadal wydarzenie, które warto odnotować. Przed 29-latkiem wyjątkowy dzień podczas Tour de France, kiedy będzie mógł się prezentować kibicom właśnie w zielonej koszulce.


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułElise Chabbey spodziewa się dziecka
Następny artykułTour de France 2026: Przykry bilans kraks na 1. etapie. Pierwszy z kolarzy opuszcza wyścig
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Antek
Antek

Gsyby ktoś mi pokazał zdjęcie Bernala w zielonej koszulce przedwczoraj powiedziałbym – „AI generated, no way Bernal in green!”