fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

3 złote oraz jeden brązowy medal – z takim dorobkiem juniorską rywalizację w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym kończy Maria Okrucińska. Choć było blisko, by kolarka UKS Copernicus Toruń CCC pozostała niepokonana, to w niedzielę w Ostródzie i jej okolicach znalazły się mocne na 18-latkę. Ta nie załamywała jednak rąk i doceniła swoje 3. miejsce.

Podczas tegorocznych Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym wielokrotnie usłyszałem słynne zdanie, że nasz krajowy czempionat to takie zawody, które niekoniecznie wygrywa najsilniejszy. Były w ramach zmagań na drogach województwa warmińsko-mazurskiego zmagania zakończone zgodnie z przewidywaniami, ale trafiły się i takie, gdzie mogliśmy mówić o niespodziance. Do tej drugiej należało bez wątpienia to, że murowana faworytka Maria Okrucińska nie triumfowała wśród juniorek, a zakończyła ten wyścig ze startu wspólnego z brązowym medalem. Zapytałem zatem 18-latkę, czy jest rozczarowana, czy też jednak taki jest po prostu sport i nasze Mistrzostwa Polski.

Ciężko powiedzieć. Wiadomo, Mistrzostwa Polski rządzą się swoimi prawami, można tutaj być najsilniejszym, najmocniejszym, ale często ten nie wygrywa. Rozmiar drużyn, decyzje taktyczne – to jest zupełnie inne, wyjątkowe ściganie, wkrada się w nie trochę taka polityka, tak bym to nazwała. Od startu moja koleżanka poszła w ucieczkę, bo taki był plan, żebyśmy atakowały od początku. Ja miałam siedzieć w peletonie i pilnować tych najmocniejszych rywalek. Końcowo koleżanka była druga, ja trzecia, więc taki słodko-gorzki smak ma ten wynik

— opowiadała Maria Okrucińska.

Chociaż organizatorzy nie przygotowali w tym roku zbyt długich dystansów, to i tak w większości wyścigów ze startu wspólnego początek zmagań przebiegał w peletonach w bardzo spokojnym, wręcz zaskakującym rytmie. Nie inaczej było wśród juniorek, które za plecami ucieczki bardzo powoli pokonywały kolejne kilometry. Z czego wynikało takie podejście do rywalizacji?

Ogólnie wyścig był, powiedziałabym dziwny, bardzo dziwny. Nigdy nie ścigałam się w takim wyścigu. Gdy dziewczyny odjechały, z przodu były 3 kolarki z Atomu plus dziewczyna ode mnie oraz kilka innych, to automatycznie ja nie pracowałam, podobnie jak w sumie wszyscy. Mi się to nie opłacało, choć nie ukrywam, że przegapiłam w pierwszej chwili to, że aż 3 dziewczyny z Atomu były w odjeździe – myślałam, że są dwie, albo nawet jedna. Efekt był taki, że w peletonie nikt nie chciał jechać i nie dziwię się dziewczynom z Atomu… Więc tak to wyglądało

— wyjaśniała przyczyny tak nietypowego przebiegu niedzielnej rywalizacji kolarka, która w ramach Mistrzostw Polski dzierżyła trykot UKS Copernicus Toruń CCC.

Maria Okrucińska, choć została w jednej z dalszych grup, nie zamierzała się poddawać i oddać rywalkom medalu za darmo. Mimo straty mierzonej bardziej w minutach, aniżeli sekundach, 18-latka ruszyła jak szalona na około 20 kilometrów przed metą, zrywając wszystkie konkurentki podczas sektora brukowanego. Czy chociaż to było elementem planu?

Ogólnie to też ciężko powiedzieć, bo wyścig rozegrał się w zupełnie inny sposób niż można by zakładać, od samego startu tak naprawdę. Tak jak mówiłam, nie wiedziałam nawet, że są 3 dziewczyny z Atomu z przodu, trochę było zamieszania, nie dostawałyśmy żadnych informacji, a w pewnym momencie moje auto pojechało za odjazd i się nieco pogubiłam. W końcu ktoś mi krzyknął co się dzieje, a nie ukrywam też, że mocno się nastawiałam na ten bruk, bo to jest coś, co bardzo lubię, co mi bardzo dobrze idzie i gdzie mogę zrobić różnicę, więc po prostu ruszyłam by zobaczyć ile jeszcze można zrobić

— kontynuowała Maria Okrucińska.

Kolarka, która łączy starty dla UKS Copernicus Toruń CCC z tymi zagranicznymi, gdzie zakłada koszulkę holenderskiego Grouwels-Watersley R&D Road Team oraz naszej reprezentacji narodowej, już jako pierwszoroczna juniorka plasowała się na 1. miejscu w światowym rankingu, a ten sezon ponownie potwierdza jej wybitny talent. 4. miejsce w Clásica de Jaén Nation’s Cup Women, 3. w Piccolo Trofeo Alfredo Binda czy wygrany etap i klasyfikacja generalna EPZ Omloop van Borsele udowadniają, że w imprezach rangi Pucharu Narodów 18-latka może wygrywać z każdym. Czego zatem życzyć Marii Okrucińskiej na dalszą część sezonu?

Sezon jeszcze jest długi, dopiero wkraczamy w jego drugą część, a przede mną Puchary Narodów we Francji i Holandii, zgrupowanie w Livigno, Mistrzostwa Świata i Mistrzostwa Europy, więc na pewno przyda się dużo szczęścia i wytrwałości. Na pewno jednak już na tym etapie sezonu chciałabym bardzo podziękować całej drużynie Copernicus CCC Toruń, bo dzięki nim mogłam tu wystartować, miałam świetną opiekę i wsparcie. Dziękuję też wszystkim dziewczynom z ekipy, gratulacje za medal dla Amelii. Dziękuję też moim rodzicom, mojemu tacie, który wszędzie za mną jeździ i mnie bardzo wspiera – przepraszam tato, czasem mnie bardzo irytujesz, ale jestem ci nadal bardzo wdzięczna. Najbardziej wreszcie dziękuję mojemu trenerowi Błażejowi Janiaczykowi, który jest najlepszym trenerem jakiego mogę mieć, znamy się od 10 lat, był to jeden z moich pierwszych trenerów i muszę powiedzieć, że wytrzymuje ze mną wszystko, więc chapeau bas dla niego. Oczywiście w podziękowaniach pamiętam o dietetyku, fizjoterapeutach, mojej ekipie z Holandii, o wszystkich, którzy cały czas dokładają jakąś cegiełkę

— zakończyła Maria Okrucińska, która płynnie przeszła z życzeń do podziękowań, podkreślając swoją wdzięczność dla osób, dzięki którym dziś jest jedną z najlepszych juniorek świata.

fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Z brązową medalistką w Ostródzie rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:

Poprzedni artykułKrajobraz po mistrzostwach – zapowiedź Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków 2026
Następny artykułWyścig Solidarności i Olimpijczyków 2026: Transmisja wideo z 1. etapu [na żywo]
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze