Co prawda niemiecka formacja Red Bull-BORA-hansgrohe nie ogłosiła jeszcze oficjalnego składu na Tour de France 2026, ale wiemy, że liderami tego zespołu w najważniejszym wyścigu etapowym na świecie będą Remco Evenepoel i Florian Lipowitz. W rozmowie z Het Laatste Nieuws Ralph Denk – menedżer zespołu – opowiedział nieco więcej o podziale ról na „Wielką Pętlę”.
Zgodnie z przewidywaniami pierwszym wyborem niemieckiego zespołu na Tour de France 2026 będzie Remco Evenepoel. Florian Lipowitz jest „opcją zastępczą”, choć dużo będzie zależało od rozwoju sytuacji oraz pierwszych trudności na trasie francuskiego wyścigu. Ralph Denk w rozmowie z Het Laatste Nieuws podkreślił, że w pewnym momencie Remco i Florian mogą rywalizować między sobą o to, kto będzie prawdziwym liderem ekipy.
Jestem przekonany, że to może zadziałać. Remco nadal jest liderem, a Florian w pewnym sensie jest jego zastępcą. W końcu jednak nadejdzie dzień, kiedy jeden z nich poczuje się lepiej. Wtedy będą musieli walczyć między sobą na trasie. Jeśli jednak z perspektywy Tadeja wszystko pójdzie dobrze, to bardzo ciężko będzie mu w ogóle zagrozić
– powiedział Ralph Denk.
Jak widać menedżer ekipy Red Bull-BORA-hansgrohe zdaje sobie sprawę z tego, jaką mocą dysponuje obecnie Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) i jak trudno będzie go pokonać na trasie Tour de France 2026. Słoweniec zrobi wszystko, co w jego mocy, aby sięgnąć po swój piąty triumf w klasyfikacji generalnej.
Czy Remco Evenepoel sprawdzi się jako główny lider niemieckiego zespołu? Trudno ocenić, w jakiej konkretnie formie znajduje się obecnie Belg, który po raz ostatni brał udział w wyścigu 26 kwietnia. Z kolei Florian Lipowitz okazał się ostatnio triumfatorem Tour of Slovenia, choć trzeba uczciwie przyznać, że nie miał tam zbyt dużej konkurencji. Jak będzie w praktyce, przekonamy się już niebawem. Tour de France 2026 startuje 4 lipca.










🙂
Jazda na dwóch liderów zawsze kończy się katastrofą, bo brak hierarchii rodzi napięcia i dzieli zasoby drużyny.
Remco Evenepoel to sportowy i mentalny „egoista”.
On funkcjonuje najlepiej, gdy wszystko jest podporządkowane jego stylowi jazdy i jego ambicjom.
Więc raczej niemiecka formacja Red Bull-BORA-hansgrohe, która od lat buduje niemiecką tożsamość, nie chce postawić na Belga.
Jeszcze nie wystartowali, a już przegrali.
Remco się nie nadaje na 3 tygodniówki. Jeden słabszy etap robi u niego rysę na psychice, która później klęka.
Dość nietypowa ta wypowiedź managera zespołu. Nawet jeżeli często rzeczywistość sprowadza się do tego, że obaj potencjalni liderzy muszą pokazać, kto jest w lepszej dyspozycji, to chyba nie słyszałem jeszcze wcześniej tak bezpośredniego sformułowania, że będą musieli ze sobą walczyć na trasie. Ale może tak to już jest w takim kolarskim korpo, jakim się staje Bora naładowana gwiazdami. Taki Roglic czy Remco mieli jak pączki w maśle w swoich macierzystych teamach i naprawdę mogli tam jeszcze robić niezłe wyniki w znacznie lepszej atmosferze – wybrali inaczej (kasa? ale to chyba nie jest aż tak trywialne), no to teraz mają konsekwencje.