fot. Tour of Thailand

Media donoszą, iż począwszy od sezonu 2028, chińska ekipa Li Ning Star może awansować do 2. dywizji. Byłaby to zaledwie 2. w historii formacja z tego kraju, która osiągnęła by status Pro Teamu. W całej Azji na tym bądź wyższym poziomie były zresztą dotychczas zespoły z Bliskiego Wschodu oraz chińskie Champion System.

Li Ning Star, obecnie 4. najskuteczniejsza drużyna na świecie pod kątem liczby zwycięstw UCI w sezonie 2026, przedstawiła ambitny plan rozwoju. Dysponująca naprawdę solidnym budżetem i sprowadzająca od lat kolarzy z worldtourową przeszłością ekipa stawia sobie za cel uzyskanie licencji UCI Pro Teamu począwszy od sezonu 2026. Oznaczałoby to, że po 15 latach przerwy w Chinach, a właściwie całej Azji z wyłączeniem Bliskiego Wschodu, ponownie pojawiłaby się drużyna zarejestrowana w jednej z dwóch najwyższych dywizji.

Choć może to szokować, Azja mimo gigantycznego potencjału finansowego, wysokiej popularności rowerów, a także gigantycznej liczby ludności, cały czas pozostaje na peryferiach zawodowego kolarstwa pod względem posiadania własnych zespołów. Chiny, Japonia, Malezja czy Korea Południowa rokrocznie mogą się pochwalić sporą liczbą drużyn kontynentalnych, ale żadna z nich nie potrafi się rozwinąć na tyle, by jej włodarze realnie aplikowali o licencję 2. dywizji – póki co jedynym azjatyckim zespołem (pominąwszy Bliski Wschód) pozostaje chińskie Champion System, które działało na tym poziomie w latach 2013-14.

Li Ning Star już dziś jest zespołem, który jest gotowy na krok do przodu – formacja ta w sezonie 2026 może się pochwalić aż 23 zwycięstwami UCI, wśród których znajdziemy sukcesy w takich wyścigach jak Tour of Hainan (2.Pro), Tour of Thailand (2.1) czy Baku-Khankendi (2.1). Na swoim rynku chińska ekipa bez wątpienia jest potęgą, a obecność w niej w ciągu ostatnich lat takich zawodników jak Eduardo Sepúlveda (3 lata w WT), Simon Pellaud (3 lata w WT), Cameron Scott (2 lata w WT), Calum Johnston (4 lata w PRT) czy Alexander Salby (2 lata w PRT) nie jest przypadkowa. Czy plany staną się faktem, a kolarstwo zrobi kolejny krok w stronę globalizacji? Tego dowiemy się za kilkanaście miesięcy.

Poprzedni artykułJhonatan Narváez przedłużył umowę z UAE Team Emirates-XRG
Następny artykułMalwina Mul przedłuża kontrakt z Cofidis Women Team!
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Vinokurov
Vinokurov

Cały artykuł wprowadza czytającego w błąd, brakuje jakiejkolwiek wzmianki o Azjatyckiej ekipie z Kazachstanu, która od wielu lat występuje na poziomie WT.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Kazachstan oczywiście nie leży w Europie, oczywiście Emiraty i Bahrajn też, tak jak i I*@#$&.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

@Jakub Jarosz
Racja, przyznaję się do błędu. Pytanie czy jest sens w ogóle o tym wspominać i wyodrębniać te kraje, skoro wiele azjatyckich ekip jeździło w World Tourze. To trochę tak jak pisanie, że Biniam Girmay był pierwszym afrykańskim zwyciezcą etapowym na wielkim tourze, skoro pewien pan urodzony w Nairobi wygrał wszystkie, był też chociażby Daryl Impey.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

„Zresztą przy wspomnianym Girmayu też głośno podkreślano pierwszego czarnoskórego Afrykańczyka, bo jednak to zupełnie inny przypadek niż wspominani Froome, Impey czy Hunter.”
A to dlaczego?

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

„Bo ponownie mówimy tu o gigantycznej grupie ludzi, która dotychczas nie miała swojej reprezentacji na najwyższym poziomie sportowym.”

A jaka to grupa?