fot. Tour of the Alps / Sprint Cycling Agency

Podczas 9. etapu Giro d’Italia dopiero 22. miejsce zajął Giulio Pellizzari – teoretyczny lider Red Bull – BORA – hansgrohe i wielka nadzieja Włochów na podium klasyfikacji generalnej. 22-latek stracił przy tym niemal 1,5 minuty, co stworzyło wiele pytań o dyspozycję kolarza niemieckiej grupy. O stanie swojego podopiecznego wypowiedział się pracujący dla tej ekipy Sylwester Szmyd.

Gdy Giulio Pellizzari jako jedyny dotrzymywał kroku Jonasowi Vingegaardowi podczas ataku Duńczyka na Blockhausie, włoscy kibice mogli być w ekstazie – oto ich nadzieja na 109. edycję Giro d’Italia spełnia oczekiwania. Niestety, przynajmniej z ich perspektywy, 22-letni Włoch wówczas nieco przeszarżował, a na mecie podczas 7. etapu zameldował się na 4. pozycji przegrywając sporo nie tylko z liderem Team Visma | Lease a Bike, ale i z Felixem Gallem (Decathlon CMA CGM Team), a tuż przed nim kreskę przeciął nawet jego klubowy kolega Jai Hindley (Red Bull – BORA – hansgrohe). Wówczas jeszcze ciężko było nazywać to powodem do niepokoju, ale ten pojawił się w niedzielę – Giulio Pellizzari zdawał się być cieniem siebie, a na szczycie Corno alle Scale zameldował się na dopiero 22. miejscu ze stratą 1:28 do Jonasa Vingegaarda. To oznaczało dla 22-letniego Włocha spadek na 9. pozycję w klasyfikacji generalnej. O sytuacji swojego podopiecznego wypowiedział się pracujący w Red Bull – BORA – hansgrohe, będący trenerem nadziei gospodarzy Sylwester Szmyd.

Na Blockhausie Giulio uzyskał lepsze liczby niż w trasie Tour of the Alps. Giulio celowo przyjeżdżał na Giro nie będąc jeszcze w 100-procentowej formie. Wyścig będzie z czasem trudniejszy, ważne będzie zatem rozwijać się z dnia na dzień i łapać właściwy rytm. Jestem więc zadowolony z jego dyspozycji. W ramach przygotowań zrobiliśmy, co musieliśmy, teraz wszystko zależy od niego. Niestety, w niedzielę były straty. Giulio może być chory, to może być wirus, lekarze go zbadają. Nie mogę teraz zbyt wiele powiedzieć, ale było jasne, że Giulio źle się dziś czuł. Wspominał o tym kilka razy przez radio

— mówił w niedzielę Sylwester Szmyd w wywiadzie dla holenderskiego In de Leiderstrui.

Różnice w wyścigu nie są jeszcze gigantyczne, o czym więcej przeczytają Państwo w naszym artykule na temat klasyfikacji generalnej 109. Giro d’Italia po 9. etapie. Mimo wszystko jednak nie tylko Jonas Vingegaard, ale i Felix Gall zyskali już całkiem sporo nad przymierzanym do podium Giulio Pellizzarim, który jeśli wciąż marzy o lokacie w czołowej „3”, będzie musiał w 2. i 3. tygodniu pokazać jeszcze więcej niż dotychczas. Przed Włochem plasują się bowiem także prowadzący w wyścigu i nie mający zamiaru łatwo się poddawać Afonso Eulálio (Bahrain-Victorious), jego klubowy kolega Jai Hindley (Red Bull – BORA – hansgrohe), bazujący na ucieczkach i potencjalnie najmniej groźny Christian Scaroni (XDS Astana Team), mogący sporo zyskać podczas wtorkowej czasówki Thymen Arensman (Netcompany INEOS), świetny Mathys Rondel (Tudor Pro Cycling Team) oraz Ben O’Connor (Team Jayco AlUla). To spore grono rywali, które z pewnością tanio skóry nie sprzeda.


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułTour de Feminin 2026: MAT Atom na podium generalki, Malwina Mul 4.
Następny artykułFlèche du Sud 2026: 4 etapy i generalka dla Team Visma | Lease a Bike, 15. Jakub Kaczmarek
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze