Niestety podczas tegorocznej niedzieli z wyścigami rozgrywanymi pod szyldem „Paryż-Roubaix”, byliśmy świadkami nie tylko pięknych wydarzeń, ale i tych, do których nie powinno było dojść. Na kluczowym sektorze bruku Carrefour de l’Arbre zarówno w zmaganiach elity kobiet, jak i juniorów, swoją cegiełkę do przebiegu rywalizacji dołożyli kibice, którzy przyczynili się do upadków sportowców walczących o czołowe lokaty.
W niedzielę rozegrano aż 4 wyścigu UCI, w nazwie których znalazło się „Paryż-Roubaix”. Poza elitą mężczyzn, których zmagania były bez wątpienia daniem głównym, z brukami Piekła Północy zmierzyła się także elita kobiet, orlicy oraz juniorzy. Takie nagromadzenie imprez prowadzonych po w sporej części tych samych trasach sprawiało, że kibice zgromadzeni na poboczu co rusz mogli dopingować sportowców. Niestety nie wszyscy czynili to tak, jak można by było tego oczekiwać.
Kraksy i defekty są naturalną częścią Paryż-Roubaix, albowiem przy tak nierównej trasie nie da się uniknąć zdarzeń losowych. Niestety nie każdy z upadków był wyłącznie efektem pecha bądź błędu technicznego, a swoje 3 grosze do przebiegu rywalizacji dołożyli i zgromadzeni przy trasie widzowie. Już w wyścigu juniorów doszło do niemałego skandalu – na czele stawki przez większość dnia jechali Gijs Winters (Holandia), Soren Bruyère Joumard (Francja) i Dean Woolley (RPA), którzy z dość wyraźną przewagą utrzymali się przed peletonem aż do Carrefour de l’Arbre. Gdy wydawało się, że harcownicy mogą ubiec faworytów, niestety w czołówce doszło do kraksy spowodowanej zderzeniem się Francuza z kibicem, a na bruku znalazł się także nie mający szans na reakcję Holender.
Big drama in Paris-Roubaix juniors for the leading trio: Soren Bruyère Joumard crashes into a spectator and Gijs Winters goes down right after him! Dean Woolley alone at the front.
Latest race situation
Woolley
+25 Winters
+30 Wiersma
+40 peloton pic.twitter.com/cO7A31dJ7u
— Eemeli (@LosBrolin) April 12, 2026
O tym, że Gijs Winters, który uderzył o bruk, był tego dnia niezwykle mocny, przekonaliśmy się na kolejnych kilometrach. Holender, choć został dogoniony przez rywali, zdołał następnie jeszcze przeskoczyć z Karlem Herzogiem do jadącego na czele jego rodaka Thijsa Wiersmy, rozprowadzić go po zwycięstwo, a samemu zająć jeszcze 5. miejsce. Niestety nigdy nie dowiemy się, czy bez tamtego zdarzenia Gijs Winters nie zostałby triumfatorem osobiście – jak widać był tego dnia niezwykle silny.
Kilka godzin później, również na Carrefour de l’Arbre, kolejny z widzów wpłynął na przebieg rywalizacji w elicie kobiet. Tam na czele kręcił 3-osobowy odjazd w składzie Marianne Vos i Pauline Ferrand-Prévot (Team Visma | Lease a Bike) oraz Franziska Koch (FDJ United-SUEZ), za którymi gonić próbowały Lotte Kopecky (Team SD Worx – Protime), Megan Jastrab (UAE Team ADQ) i Lucinda Brand (Lidl-Trek). Minutowa różnica nie dawała wielkich nadziei na zwycięstwo pogoni, ale wciąż nie można było takowej całkowicie skreślać, choć ta została finalnie osłabiona przez jednego z widzów.
Jedna z bijących brawo osób zahaczyła o Lucindę Brand, która w efekcie z impetem uderzyła o bruk i tym samym straciła kontakt z Kopecky i Jastrab. W pierwszej chwili wyglądało nawet na to, że 36-letnia Holenderka może już nie wrócić na rower, ale ostatecznie ta pozbierała się i zdołała jeszcze zająć 10. miejsce w wyścigu. Chwilę później zawodniczkę Lidl-Trek przewieziono do szpitala, gdzie po prześwietleniach na szczęście wykluczono złamania. Wyścig wygrała Franziska Koch.
La caída de Lucinda Brand en Carrefour de l'Abre tras chocar con un espectador.#ParisRoubaixFemmes pic.twitter.com/wBadgeSN7M
— Eurosport.es (@Eurosport_ES) April 12, 2026









