Dawno nie zdarzyło się, by trasa mistrzostw świata sprzyjała sprinterom, toteż pojawiły się dyskusje na temat tego, który wyścig może być okazją do tego, by cała czołówka zmierzyła się ze sobą. Przez ostatnie lata na taką imprezę wyrosło Classic Brugge-De Panne, ale w tym roku nastąpiły wielkie zmiany – organizowany pod nową nazwą Ronde Van Brugge wyścig nie przyciągnął już tak świetnych kolarzy, jak to bywało w przeszłości.
Opisać historię wyścigu, który obecnie nosi nazwę Ronde Van Brugge – Tour of Bruges nie jest łatwo – choć przed nami „dopiero” 50. edycja, to na przestrzeni lat impreza ta przeobrażała się naprawdę wielokrotnie. Wyścig ten funkcjonował przez lata pod aż 11 różnymi nazwami, aczkolwiek tymi najbardziej znanymi byłu Driedaagse van De Panne (1978-95) i Driedaagse De Panne-Koksijde (1991-2017). Co niezwykle ważne, impreza ta przez dekady była etapówką, w dodatku nie najwyższej kategorii – częścią World Touru wyścig ten stał się bowiem dopiero w 2019 roku. Sezon wcześniej, w 2018 roku, zmieniono formułę rywalizacji zamieniając wielodniowe zmagania w klasyk.
Historycznym bohaterem wyścigu znanego dziś jako Classic Brugge-De Panne jest Eric Vanderaerden – Belg wygrał aż 5 edycji, a po drodze triumfował na aż 13 etapach. Więcej niż raz rywalizację w tej imprezie zwyciężali także Viatcheslav Ekimov, Peter Van Petegem, Sylvain Chavanel, Michele Bartoli oraz Jasper Philipsen. Warto wspomnieć, że to w tym wyścigu połowę swoich międzynarodowych zawodowych triumfów odniósł Maciej Bodnar, który w 2014 i 2016 roku wygrywał czasówki właśnie w ramach Driedaagse De Panne-Koksijde.
Jeśli chodzi o najnowszą historię wyścigu, to listy startowe w ostatnich latach były wprost przepełnione największymi gwiazdami światowego sprintu. Łatwiej było wymieniać nieobecnych, aniżeli tych, którzy zagościli na starcie, ale tegoroczna edycja nie podtrzymała tej świetnej passy – tak jak rok temu z rankingu najlepszych sprinterów według ProCyclingStats, na starcie Classic Brugge-De Panne pojawiło się aż 8 z 9 czołowych zawodników, tak tym razem zobaczymy zaledwie 2 z 12 plasujących się na pierwszych lokatach tego zestawienia. Wśród nich jest najlepszy przed rokiem Juan Sebastián Molano (UAE Team Emirates – XRG), który w ostatniej edycji triumfował w dość nietypowy jak na ten wyścig sposób – Kolumbijczyk wystrzelił jak z procy już na 500 metrów przed metą, a przerzedzony licznymi kraksami peleton nie zdołał go dopaść. Oby w tym roku finał był bezpieczniejszy, niż miało to miejsce przed rokiem.
Trasa 50. edycji Ronde Van Brugge – Tour of Bruges
Belgijska jednodniówka opuściła De Panne, stąd zmiana nazwy – warto tu jednak wspomnieć, że pierwotnie organizatorzy rozważali, by ich wyścig nazywał się „Great Sprint Classic„. Nikt bowiem nie ukrywa, że jest to impreza całkowicie dedykowana najszybszym zawodnikom, choć pojedynek pomiędzy nimi wcale nie jest jedynym scenariuszem. Płaska jak stół trasa jest bowiem dość kręta, miejscami wąska, a i prowadzi przez odsłonięte tereny, co może prowokować niektóre zespoły do próbowania sił w rantowaniu czy atakowaniu z daleka.

Pogoda
W środę w Brugii i okolicach ma być naprawdę zimno – temperatura w najcieplejszym momencie dnia osiągnie zaledwie 8 stopni Celsjusza. Jakby tego było mało, zapowiadane są opady deszczu, a wiatr ma osiągać w porywach nawet do 50 km/h. Utrzymanie peletonu w ryzach przy takiej aurze może być naprawdę karkołomnym wyzwaniem.
Faworyci
Zdecydowana większość ekip wystawiła do rywalizacji składy, w których znajdziemy więcej niż jednego świetnego sprintera. Oznacza to, że nawet jeśli stawka się podzieli, najprawdopodobniej w czołowej grupie i tak znajdzie się co najmniej kilku specjalistów od płaskich końcówek – chyba, że ktoś próbowałby ich ubiec np. na solo. Warto omówić zatem przede wszystkim najszybszych kolarzy.
Do obrony tytułu przystępuje Juan Sebastián Molano (UAE Team Emirates – XRG), aczkolwiek za Kolumbijczykiem nie przemawia za wiele – zeszłoroczny triumf był bowiem efektem splotu wielu wydarzeń, a tegoroczna forma 31-latka nie jest zbyt stabilna ani wybitna. Nie można mu jednak odmawiać tego, że bez wątpienia potrafi się odnaleźć w takiej rywalizacji, zatem kto wie, może ponownie kolarz z Ameryki Południowej zdoła czymś zaskoczyć teoretycznie bardziej faworyzowanych rywali.
Najmocniejszym składem na starcie wydaje się dysponować Alpecin-Premier Tech, którego liderem będzie Jasper Philipsen, a którego ewentualnie zastąpić może np. Gerben Thijssen. Pierwszy z wymienionych Belgów niedawno odniósł swoją premierową wygraną w sezonie 2026 podczas Danilith Nokere Koerse, zatem wydaje się, że forma jest już coraz lepsza i to on będzie głównym kandydatem do tego, by tu triumfować. Gdyby 28-latek wygrał, to stanie się 2. najbardziej utytułowanym kolarzem w historii tego wyścigu.
Jeśli chodzi o konkurencję, to bardzo dobrze w obecny sezon wszedł Dylan Groenewegen (Unibet Rose Rockets), który ma już na tegorocznym koncie 3 zwycięstwa, w tym 2 odniesione w ostatnim tygodniu – łupem Holendra padły Bredene Koksijde Classic i szalone Grote prijs Jean-Pierre Monseré. 32-latek swoje sukcesy odnosił jednak w imprezach niższej kategorii – jeśli chodzi o kolarzy, którzy w tym roku wygrali już na poziomie UCI World Tour i staną na starcie 50. edycji Ronde Van Brugge, to takowymi są Max Kanter (XDS Astana Team), Luke Lamperti (EF Education – EasyPost) oraz Sam Welsford (INEOS Grenadiers).
Polscy kibice mogą liczyć przede wszystkim na Stanisława Aniołkowskiego (Cofidis), aczkolwiek francuska grupa najprawdopodobniej postawi na ścigającego się przed własną publicznością Milana Fretina. Gospodarze, czyli Belgowie, będą na swoim terenie dopingowali także takich zawodników jak Laurenz Rex (Soudal Quick-Step), Steffen De Schuyteneer (Lotto Intermarché) czy Tom Crabbe (Team Flanders – Baloise).
Do grona kandydatów do czołowych lokat bez wątpienia należą także tacy kolarze jak Cees Bol (Decathlon CMA CGM Team), Phil Bauhaus (Bahrain-Victorious), Emilien Jeannière (TotalEnergies), Pavel Bittner (Team Picnic PostNL), Søren Wærenskjold, Erlend Blikra bądź Stian Fredheim (Uno-X Mobility), Paul Penhoët i Matteo Milan (Groupama – FDJ United), Ben Turner (INEOS Grenadiers), Tim Torn Teutenberg (Lidl-Trek), Hugo Hofstetter i Oded Kogut (NSN Cycling Team), Robin Froidevaux i Luca Mozzato (Tudor Pro Cycling Team), César Macías (Burgos Burpellet BH), Madis Mihkels (EF Education – EasyPost), Orluis Aular (Movistar Team) czy Luka Mezgec (Team Jayco AlUla). Lista jest zatem naprawdę szeroka i bogata w ciekawe nazwiska, choć wyraźnie widać, że brakuje tym razem tych największych gwiazd światowego peletonu.
Polacy
W wyścigu weźmie udział 3 biało-czerwonych – Stanisław Aniołkowski (Cofidis), Filip Maciejuk (Movistar Team) oraz Kamil Gradek (Bahrain-Victorious).
Transmisja
Wyścig zostanie pokazany na żywy wyłącznie online z angielskim komentarzem – od 15:15 do 17:55 za pośrednictwem HBO Max / Playera. Polskojęzyczni widzowie będą zaś musieli poczekać do czwartku, kiedy to w godzinach 13:30-15:00 wyemitowana zostanie powtórka w Eurosporcie 2.
Lista startowa 50. edycji Ronde Van Brugge:
Dane dostarcza FirstCycling.com
Wyścig pań
Panowie mają w tym tygodniu w programie 3 wyścigi jednodniowe rangi UCI World Tour – środowe Ronde van Brugge, piątkowe E3 Saxo Classic oraz niedzielne In Flanders Fields – From Middelkerke to Wevelgem. Panie na poziomie UCI Women’s World Tour będą zaś rywalizowały „tylko” 2-krotnie, toteż ich Ronde van Brugge ma miejsce w czwartek, a następnie czeka na nie niedzielne In Flanders Fields – In Wevelgem. Więcej o kalendarzu najbliższych imprez przeczytają Państwo pod tym linkiem.
Wracając jednak do 9. edycji Ronde van Brugge – na panie również czeka zupełnie płaska, choć odpowiednio krótsza trasa. Na wstępnej liście startowej znajdziemy całą masę sprinterek, toteż zapewne to one powalczą między sobą o zwycięstwo. Zmagania pań, podobnie jak panów, śledzić będzie można w Polsce wyłącznie online – od 15:15 do 17:45 za pośrednictwem HBO Max / Playera.
Lista startowa 9. Ronde van Brugge:
Dane dostarcza FirstCycling.com








