fot. Team Visma | Lease a Bike

Choć wyścig może mieć tylko jednego zwycięzcę, to nie zawsze tylko triumfator ma po zakończeniu rywalizacji powody do zadowolenia. W przypadku Mediolan-San Remo można wręcz stwierdzić, że naprawdę wielu zawodników ma za sobą bardzo udane zawody, które pozwalają im z optymizmem patrzeć w przyszłość.

117. edycja Mediolan-San Remo zakończyła się zwycięstwem Tadeja Pogačara. Słoweniec, po latach starań, dopiął swego i dołożył do swojego dorobku 4 z 5 monumentów – do kompletu brakuje mu już tylko triumfu w Paryż-Roubaix. O tym, że kolarz UAE Team Emirates-XRG będzie mógł z uśmiechem na ustach mówić o sobotnim wyścigu, nie trzeba przekonywać chyba nikogo, ale wbrew pozorom nie tylko mistrz świata może być zadowolony z końcowego wyniku bądź przebiegu rywalizacji podczas La Primavery. Przyjrzyjmy się dokładniej rezultatom Mediolan-San Remo i temu, kto jeszcze powinien potraktować je jako pewien sukces.

Tom Pidcock wrócił na podium monumentu

Choć przed laty wróżono, że Tom Pidcock zrobi wielką karierę i raz po raz będzie osiągał gigantyczne sukcesy, to z czasem mocno zweryfikowano oczekiwania wobec Brytyjczyka. Ten co prawda zdołał zająć 2. miejsce w Liège-Bastogne-Liège w 2023 roku, ale jego późniejsze występy w monumentach nie były już tak imponujące. Przechodząc do Q36.5 Pro Cycling Team, wówczas 25-letni zawodnik, miał w swoim dorobku zaledwie 5 zawodowych zwycięstw, rzeczone 1 podium monumentu, a najlepszym wynikiem w wielkim tourze była dla niego 13. lokata z Tour de France 2023. Transfer do szwajcarskiej ekipy wyraźnie odblokował jednak Toma Pidcocka – podium Vuelta a España, podwojenie liczby zawodowych triumfów już w pierwszym sezonie w nowym zespole, wszystko wyglądało naprawdę dobrze. Teraz, za sprawą 2. miejsca w Mediolan-San Remo, można ponownie napisać, że kariera Brytyjczyka naprawdę się rozwija, a przy jeździe na tym poziomie kolejne sukcesy wydają się być po prostu kwestią czasu. Tym razem do zwycięstwa zabrakło niewiele, ale 26-latek wysłał w świat jasny sygnał – „jestem jedynym, który wytrzymał ataki Tadeja Pogačara”.

Wout wrócił

Wout van Aert w pewnym momencie swojej kariery był prawdziwą bestią – wygrywał sprinty z grupy, osiągał wielkie sukcesy w klasykach, potrafił triumfować na czas, a i wysokie góry nie były mu straszne. Z czasem jednak Belg zaczął notować pewien drobny regres, tudzież przestał się rozwijać w tym samym tempie, co jego rywale, a jego wyniki przestały być tak okazałe jak w najlepszych dla niego latach 2020-23. Do tego doszedł bardzo bolesny wypadek podczas Vuelta a España 24′, po którym wielu uznało, że Wout van Aert może mieć problem z wygraniem czegoś wielkiego. Belg szybko temu zaprzeczył – triumfy na etapach Giro d’Italia i w finale Tour de France były okazałe, aczkolwiek 31-latka z Team Visma | Lease a Bike cały czas prześladował pech, kraksy i kontuzje. W tym roku nie było inaczej, a gdy Wout van Aert uderzył o asfalt na 30 kilometrów przed metą Mediolan-San Remo, można było tylko zakrzyknąć „znowu?”. Choć powrót na rower zajął Belgowi więcej czasu niż np. Tadejowi Pogačarowi, to jednak ten się nie poddał, również wrócił do peletonu, a następnie zdołał od niego odskoczyć, wyprzedzając m.in. zmęczonego Mathieu van der Poela. Wout van Aert nie wygrał, ale 8. w karierze podium monumentu oraz 14 z rzędu top10 wyścigu tej klasy jest czymś, co niewątpliwie pokazuje, że 31-latka cały czas nie można skreślać. Gwiazda Team Visma | Lease a Bike miewa ogromnego pecha i gorsze momenty, ale to cały czas kolarz, który potrafi zaliczyć naprawdę wybitne występy.

Ze szpitala – tuż za podium

4. miejsce w Mediolan-San Remo zajął Mads Pedersen. Patrząc czysto statystycznie – na miejscu Duńczyka można by się załamać. Dla kolarza Lidl-Trek był to bowiem 5. w karierze start we włoskim wyścigu, a każdy kolejny kończył na miejscach 4-7. Nigdy wyżej, nigdy niżej, zawsze tuż za podium. W normalnych okolicznościach ciężko zatem byłoby mówić o tym, że Mads Pedersen może patrzeć na wyniki z uśmiechem na ustach, ale warto pamiętać, że ten doznał bardzo poważnej kontuzji na początku lutego i mówiło się wówczas, że możemy go nie zobaczyć nawet przez całą wiosenną kampanię. Duńczyk tymczasem wrócił dużo szybciej niż się spodziewano, a następnie mimo sporej luki w treningach potrafił przetrwać trudności Mediolan-San Remo i wygrać finisz z peletonu. Tym razem wystarczyło to do 4. miejsca, ale gdy już w stawce zabraknie Tadeja Pogačara, który skupi się na innych celach, to kto wie, może 30-latek z Lidl-Trek doczeka się swojego pierwszego triumfu w monumencie? Tegoroczny występ w La Primaverze pokazał bowiem, że warto w to cały czas wierzyć.

Andrea Vendrame i jego życiowa forma

31-letni Andrea Vendrame zamienił tej zimy Decathlon AG2R La Mondiale Team na Team Jayco AlUla. Włoch przez ostatnie lata plasował się gdzieś na przełomie 2. i 3. „setki” rankingu UCI, zatem transfer ten nie obił się wielkim echem. Czas pokazuje jednak, że zmiana środowiska zadziałała na tego zawodnika wprost genialnie – ten bowiem regularnie plasuje się w czołówce niemal każdego wyścigu, w którym brał w tym roku udział, a 6. miejsce w Mediolan-San Remo jest dla niego zdecydowanie najlepszym wynikiem w wyścigu monumentalnym w karierze. Andrea Vendrame przeżywa drugą młodość – choć nie jest kolarzem z pierwszego szeregu odnoszącym wielkie zwycięstwa, to bez wątpienia warto pochwalić jego naprawdę życiową formę.

Tobias Lund Andresen – sprinter, który przetrwał

Po zakończeniu 117. edycji Mediolan-San Remo, 23-letni Tobias Lund Andresen plasuje się na 5. miejscu w rankingu UCI, gdyby wziąć pod uwagę wyłącznie punkty zdobywane w sezonie 2026. Duńczyk tej zimy wykonał ruch w odwrotną stronę niż opisywany przed chwilą Andrea Vendrame – ten bowiem zamienił Team Picnic PostNL na Decathlon CMA CGM Team, które opuścił Włoch. Dla 23-latka transfer ten był prawdziwym strzałem w „10” – 3 zwycięstwa i sporo wysokich lokat musiały imponować. Francuska ekipa w efekcie stwierdziła, że zabierze swojego sprintera na Mediolan-San Remo, choć patrząc na plany Tadeja Pogačara, ciężko było się spodziewać, że sprinterzy będą mieli cokolwiek do gadania podczas włoskiego monumentu. Tobias Lund Andresen tymczasem, choć nie miał doświadczenia w takich wyścigach – dotychczas brał udział jedynie w Paryż-Roubaix 23′, którego nie ukończył, trzymał się w peletonie bardzo dzielnie, utrzymał się w głównej grupie mimo bardzo wysokiego tempa, a metę przeciął na 13. pozycji. Okej, to nie był najlepszy finisz w karierze Duńczyka, ale może stanowić dla niego cenne doświadczenie i być sygnałem na to, że w kolejnych latach warto będzie powalczyć o pełną pulę. Nie zdziwię się, jeśli kolarz Decathlon CMA CGM Team kiedyś zostanie triumfatorem La Primavery.

Czy Mathieu van der Poel faktycznie przegrał?

Na koniec pora na nieco kontrowersyjną tezę – moim zdaniem Mathieu van der Poel nie może mówić o tegorocznym Mediolan-San Remo w kontekście porażki. Owszem, Holender nie wytrzymał tempa Tadeja Pogačara, odpadł od niego i Toma Pidcocka, a tym samym nie obronił tytułu – metę przeciął na 8. miejscu. Warto jednak pamiętać o tym, że kolarz Alpecin-Premier Tech również leżał w jednej z kraks, po której odczuwał spory ból w ręce, który uniemożliwiał mu jazdę na 100%. Tym samym Mathieu van der Poel może mieć w głowie pewne „ale” – coś, co jest wytłumaczeniem tego niepowodzenia. Wierzę, że Holender nie potraktuje tego wyniku jako porażki, a jego okoliczności tylko napędzą go do rewanżu – by przy kolejnym pojedynku z Tadejem Pogačarem znów pokazał, że bez zdarzeń losowych jest gotowy na pokonanie Słoweńca w walce ramię w ramię. Były i obecny mistrz świata staną naprzeciw siebie już niedługo – podczas Ronde van Vlaanderen (5.04) i Paryż-Roubaix (12.04).

Poprzedni artykułGP Slovenian Istria 2026: Nicolò Buratti zwycięski, Polacy w drugiej „10”
Następny artykułGwiazdorska batalia – zapowiedź Volta a Catalunya 2026
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze