Foto: Volta Ciclista a Catalunya

Po Santos Tour Down Under, UAE Tour, Paryż-Nicea i Tirreno-Adriatico, gdzie każdorazowo brakowało wielu gwiazd na listach startowych, przed nami etapówka rangi UCI World Tour, która przyciągnęła niemal całą światową czołówkę. Pod nieobecność Tadeja Pogačara można by rzec, że 105. edycja Volta a Catalunya będzie wyścigiem, który wyłoni obecny nr 2 kolarskiego peletonu. Kto nim zostanie?

Przed nami 105. edycja Volta a Catalunya – jednej z najstarszych etapówek obecnych w kalendarzu UCI. Historia katalońskiego wyścigu sięga 1911 roku, a na przestrzeni przeszło 100 lat po wygraną sięgało tu aż 84 różnych kolarzy. Tegoroczna edycja najprawdopodobniej wyłoni nowego, 85. triumfatora, albowiem jedynym zawodnikiem mającym już w swoim dorobku zwycięstwo w tym wyścigu jest Nairo Quintana, który mimo bogatej kariery nijak nie jest już tym kolarzem, co w swoich najlepszych czasach. Tegoroczna lista startowa jest tymczasem wręcz przepełniona gwiazdami – spośród tygodniówek istnieje wręcz szansa, że to Volta a Catalunya może mieć najmocniejszą w całym sezonie 2026. Oczywiście nie jest tak, że na szosy Katalonii zawitają wszyscy zawodnicy – nie ma chociażby skupiającego się póki co na klasykach Tadeja Pogačara, wracającego do zdrowia Juana Ayuso, utalentowanego Paula Seixasa czy odpoczywających Primoža Rogliča i Isaaca del Toro, ale takie już jest kolarstwo, że zawsze są jacyś nieobecni.

Nim pomówimy o gwiazdach 105. edycji, warto przyjrzeć się nieco historii. Rekordzistą pod względem liczby zwycięstw jest Mariano Cañardo, który wygrywał aż 7-krotnie w latach 1929-39. Hiszpan pozostanie na czele tabel zapewne jeszcze przez wiele lat, albowiem za jego plecami, z dorobkiem 3 triumfów, plasują się Alejandro Valverde i Miguel Induráin, zaś jeśli chodzi o aktywnych kolarzy, to tylko Primož Roglič może się pochwalić 2 zwycięstwami.

Jeśli chodzi o Polaków, to najlepszym rezultatem było dotychczas 7. miejsce, które zajmowali Przemysław Niemiec (2013) i Rafał Majka (2019). Biało-czerwoni mogą się za to pochwalić 2 wygranymi etapami – na katalońskich szosach sukcesy odnosili Czesław Lang (1988) i Maciej Paterski (2015).

Trasa 105. edycji Volta a Catalunya

1. etap (23.03, poniedziałek): Sant Feliu de Guíxols – Sant Feliu de Guíxols (172,7 km)

Wyścig otworzy niemal najdłuższy spośród etapów rozgrywanych w ramach 105. edycji katalońskiej imprezy – nie oznacza to jednak maratonu na rowerze, bowiem odcinek ze startem i metą w Sant Feliu de Guíxols będzie liczył niespełna 173 kilometry. Na trasie znajdzie się 1 większy podjazd – Alt de Sant Hilari (16,1 km; 2,9%), aczkolwiek ten z racji na dużą odległość od mety, nie powinien mocno wpłynąć na rywalizację. Ta zapewne zakończy się finiszem z dość dużej grupy.

2. etap (24.03, wtorek): Figueres – Banyoles (167,4 km)

Nieco większą zagadką jest 2. odcinek – choć ten nie zawiera jednej, dużej wspinaczki, to nagromadzenie mniejszych hopek może nieco przerzedzić peleton. W gruncie rzeczy należy się jednak spodziewać, że na ulicach Banyoles zobaczymy sprinterski pojedynek, a otwartą kwestią jest jedynie to, ilu kolarzy weźmie w nim udział.

3. etap (25.03, środa): Mont-roig del Camp – Vila-seca (159,4 km)

Również i w środę nie zanosi się na to, by to faworyci klasyfikacji generalnej mieli na dobre wstać z siodełek. Pokonywane w pierwszej części etapu Alt de la Mussara (10,4 km; 6,6%) i Coll de Capafons (4 km; 4,7%), a także oddalone od mety o niespełna 50 kilometrów Coll Roig (5,7 km; 4,2%) mają jednak potencjał na to, by nie wszyscy sprinterzy dotrwali do finiszu w Vila-seca. A może to będzie dzień dla ucieczki?

4. etap (26.03, czwartek): Mataró – Vallter (173 km)

Walka o klasyfikację generalną rozpocznie się tymczasem na dobre w czwartek, kiedy to kolarze wespną się z poziomu morza na przeszło 2100 metrów nad jego poziom. Finałowa wspinaczka na Vallter (11,4 km; 7,5%) widziała już w historii wiele świetnych pojedynków – etapy zakończone tam wygrywali kolejno Juan Fernández (1986), Tony Rominger (1992), Nairo Quintana (2013), Tejay van Garderen (2014), Adam Yates (2019 i 2021), Giulio Ciccone (2023) oraz Tadej Pogačar (2024). Kto tym razem ujarzmi tę wspinaczkę?

5. etap (27.03, piątek): La Seu d’Urgell – La Molina/Coll de Pal (155,3 km)

Jeśli ktoś po zobaczeniu etapu z metą na Vallter pomyślał, że to tam rozstrzygnie się klasyfikacja generalna, to był w wielkim błędzie – kolejnego dnia na kolarzy czeka bowiem niemal 4500 metrów przewyższenia na 155 kilometrach, a złożą się na nie pokonywane kolejno Port Colldarnat (15,4 km; 4,8%), Coll de Josa (2,6 km; 7,3%), Coll de Fumanya (5,4 km; 8,9%), Collada Sobirana (7,3 km; 6,6%) oraz finałowe Coll de Pal (16,4 km; 7,2%). Selekcja jest tu praktycznie gwarantowana!

6. etap (28.03, sobota): Berga – Queralt (158,2 km)

Niemałe emocje czekają nas także w sobotę, choć trzeba przyznać, że jest to skromneijsz etap niż ten piątkowy. Coll de la Batallola (11,6 km; 3,2%), Coll de Pradell (14,6 km; 6,8%), Collada de Sant Isidre (5 km; 7,5%) i finałowe Santuari de Queralt (5,6 km; 7,5%) mają jednak potencjał na to, byśmy i tu zobaczyli bezpośredni pojedynek pomiędzy gwiazdami tegorocznej edycji.

7. etap (29.03, niedziela): Barcelona – Barcelona (95,1 km)

Na zakończenie czeka nas klasyka katalońskiego wyścigu – krótki, dynamiczny etap z rundami w Barcelonie. Zawodnicy aż 7-krotnie wespną się na Alt del Castell de Montjuïc (2,5 km; 4,7%), którego parametry może i nie wyglądają specjalnie imponująco, ale każdy kto śledził choć raz Volta a Catalunya wie, że to podjazd, który potrafi podzielić stawkę. Sztywne momenty pod górę i dynamiczny zjazd praktycznie gwarantują świetne widowisko.

Pogoda

Aura w Katalonii ma być w najbliższym tygodniu całkiem stabilna i łaskawa dla kolarzy – temperatury mają się mieścić gdzieś w przedziale 12-18 stopni Celsjusza, na niebie dominować ma raczej słońce, choć czasem chowające się za chmurami, a wiatr raczej nie powinien przeszkadzać w rywalizacji. Wiadomo jednak, że to prognozy dla nizin – na wysokości 2 tysięcy metrów nad poziomem morza temperatura będzie bliska 0 stopni Celsjusza, a na Vallter zdarzają się obecnie nadal przelotne opady śniegu.

Faworyci klasyfikacji generalnej

Patrząc na listę startową można odnieść wrażenie, że menadżerowie poszczególnych drużyn byli ze sobą w kontakcie przed wyścigiem i umówili się, że do Katalonii wysyłają nie jednego, a po co najmniej 2 świetnych górali na ekipę. W efekcie na starcie 105. edycji Volta a Cataluyna zobaczymy prawdziwą plejadę gwiazd obecnego peletonu, a w czołowej „10” wyścigu zapewne znajdą się sami doskonale znani kibicom zawodnicy.

Głównym faworytem do zwycięstwa będzie Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), któremu już przy okazji Paryż-Nicea wyliczałem, że w ciągu ostatnich 3 lat w wyścigach etapowych, w których docierał do mety, pokonywał go wyłącznie Tadej Pogačar oraz raz jego klubowy kolega Sepp Kuss – mowa tu o Vuelta a España 23′. Pod nieobecność Słoweńca wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują zatem na to, że to Duńczyk sięgnie po zwycięstwo, choć o to będzie zdecydowanie trudniej, niż miało to miejsce we Francji. 29-latka wspierać będzie wspominany już Amerykanin, a także m.in. Jørgen Nordhagen, zatem holenderska formacja będzie miała kim kontrolować peleton.

Jeśli chodzi o najniższe numery startowe, to te otrzymali zawodnicy Red Bull – BORA – hansgrohe. Teoretycznie liderem tej formacji ma być Remco Evenepoel, który imponował formą w styczniu na Majorce oraz na początku lutego podczas Volta Comunitat Valenciana, gdzie odniósł w sumie aż 6 zwycięstw. Później przyszło jednak UAE Tour, gdzie Belg miał problemy – jaką jego wersję zobaczymy w Katalonii? Czas pokaże, ale gdyby mistrz olimpijski miał mieć jakiekolwiek kłopoty, to bez wątpienia zastąpić mogą go Florian Lipowitz oraz Jai Hindley – dwaj świetni górale, którzy również znaleźli się w składzie niemieckiej formacji.

Rok temu aż 3 etapówki kategorii UCI World Tour wygrał João Almeida (UAE Team Emirates – XRG), a zatem także i na Portugalczyka trzeba będzie spojrzeć jako na jednego z kandydatów do końcowego triumfu. 27-latek, który jest bardzo regularny, aczkolwiek w tym roku wciąż czekający na swoje pierwsze zwycięstwo, będzie mógł liczyć na wsparcie takich kolarzy jak m.in. Jay Vine, Brandon McNulty czy Marc Soler.

Bardzo mocny skład do boju wysyła także Lidl-Trek. Choć nie znajdziemy w nim Juana Ayuso, to nadal mamy tu wiele gwiazd niemieckiej formacji – do walki stanie dynamiczny Giulio Ciccone, cały czas rozwijający się Mattias Skjelmose oraz stawiający pierwsze kroki w nowym dla siebie zespole Derek Gee-West. Cała trójka ma swoje wady i zalety, a kwestia liderowania zapewne wyjaśni się, gdy panowie zobaczą jak będzie im szło wspinanie się w tempie, jakie narzucą rywale.

Dwóch liderów znajdziemy także w składzie Decathlon CMA CGM Team – tu z jednej strony wystąpi będący liderem tej formacji od dłuższego czasu Felix Gall, z drugiej zaś mający za sobą bardzo udany debiut w nowych barwach Matthew Riccitello. Obaj panowie nie są głównymi faworytami, aczkolwiek czasem ściganie się bez presji pozwala na podejmowanie odważnych decyzji, a zarówno Austriaka, jak i Amerykanina, rywale nie będą mogli odpuszczać.

Kontynuując przegląd ekip, które mają więcej niż 1 opcję na walkę w tym wyścigu, znajdziemy także takie duety jak Oscar Onley i Carlos Rodríguez (INEOS Grenadiers), Richard Carapaz i Georg Steinhauser (EF Education – EasyPost), Lenny Martinez i Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious), Enric Mas i Cian Uijtdebroeks (Movistar Team), David Gaudu i Guillaume Martin (Groupama – FDJ United) czy Mikel Landa i Junior Lecerf (Soudal Quick-Step). Jeśli zaś chodzi o ekipy, w których dużo łatwiej wskazać lidera, to warto zwrócić uwagę na takich kolarzy jak Tom Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), Ben O’Connor (Team Jayco AlUla), Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team) czy Sebastian Berwick (Caja Rural – Seguros RGA).

Sprinterzy

Nim jednak wyścig wjedzie w wysokie góry, istnieje całkiem spora szansa na to, że obejrzymy aż 3 finisze z peletonu. Podczas tych o etapowe zwycięstwa powinni powalczyć tacy kolarze jak Ethan Vernon, Jake Stewart bądź Brady Gilmore (NSN Cycling Team), Dorian Godon (INEOS Grenadiers), Alberto Dainese (Soudal Quick-Step), Noah Hobbs (EF Education – EasyPost), Mathieu Kockelmann (Lotto Intermarché), Henri Uhlig (Alpecin-Premier Tech), Matevž Govekar (Bahrain – Victorious), Magnus Cort (Uno-X Mobility), Sam Bennett (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) czy Riley Pickrell (Modern Adventure Pro Cycling).

Polacy

Jedynym Polakiem w stawce będzie Danny van der Tuuk (Euskaltel – Euskadi).

Transmisja

Wyścig będzie pokazywany z polskim komentarzem na antenie Eurosportu 2 oraz w platformach streamingowych HBO Max / Player. Planowana ramówka transmisji prezentuje się następująco:

  • 1. etap (23.03, poniedziałek): 15:20-17:15
  • 2. etap (24.03, wtorek): 15:20-17:15
  • 3. etap (25.03, środa): 15:50-17:45
  • 4. etap (26.03, czwartek): 15:20-17:15
  • 5. etap (27.03, piątek): 14:20-16:00
  • 6. etap (28.03, sobota): 15:20-17:15
  • 7. etap (29.03, niedziela): 12:20-14:15
Lista startowa 105. edycji Volta a Catalunya:

Dane dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułMediolan-San Remo 2026: Wyścig, z którego wielu może wyjść z podniesioną głową
Następny artykułFilippo Baroncini wraca do ścigania po wypadku z Tour de Pologne 2025
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze