Kto śledził niedawny wyścig Tour of Oman, ten z pewnością dostrzegł przebudzenie Nairo Quintany. 36-letni Kolumbijczyk, który przez blisko dwa lata nie notował wyników w ścisłej czołówce, nagle odżył na wymagających podjazdach. Choć na Eastern Mountain i Green Mountain dzielnie dotrzymywał kroku Adamowi Yatesowi, dyrektor sportowy Movistaru, Maximilian Sciandri, studzi emocje: wartość legendy opiera się dziś na zupełnie innych fundamentach niż seryjne zwycięstwa.
Sciandri podkreśla, że choć Quintana wciąż ma w sobie instynkt „zabójcy” i potrafi błysnąć w dobre dni, co pokazał choćby podczas Giro d’Italia 2024, jego rola w zespole uległa kluczowej zmianie. Zwycięzca Giro i Vuelty nie jest już rozliczany wyłącznie z własnych wyników. Jego głównym zadaniem stał się mentoring, nadzór nad taktyką i dzielenie się ogromnym doświadczeniem z młodszym pokoleniem kolarzy.
Nairo to fantastyczny mentor. W Omanie cały tydzień spędził na przekazywaniu wiedzy młodemu Diego Pescadorowi. Widziałem wielu wielkich mistrzów, którzy nie mieli w sobie tej cechy. On niemal prowadzi zespół przez radio, analizując detale, które dla debiutantów są kluczowe. To nasz 'radar’, który monitoruje wszystko w promieniu 360 stopni
– wyjaśnia Sciandri.
Menedżer odniósł się również do trudnego okresu w karierze Kolumbijczyka związanego z wykluczeniem po wykryciu tramadolu w 2022 roku. Zespół Movistar niezmiennie wierzy w niewinność swojego zawodnika, a szacunek, jakim darzą go koledzy z ekipy, pozostaje bezgraniczny. Według Sciandriego to właśnie siła mentalna pozwoliła Nairo wrócić na właściwe tory po rocznej przerwie, co dla wielu sportowców w tym wieku byłoby niemożliwe.
Mimo spekulacji o możliwym zakończeniu kariery po tym sezonie, Quintana nie traci motywacji. Jego obecność w składzie ma być wsparciem m.in. dla Ciana Uijtdebroeksa. Jak podsumowuje dyrektor sportowy, w świecie zdominowanym przez suche dane i arkusze kalkulacyjne, Movistar wciąż stawia na „ludzką stronę” sportu, której uosobieniem jest właśnie Nairo Quintana.







