fot. UCI Cyclocross

Leonie Bentveld  wywalczyła tęczową koszulkę w wyścigu orliczek w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie przełajowym – Hulst 2026. Wraz z reprezentantką Holandii na podium stanęły także Słowaczka Viktória Chladoňová oraz Francuzka Célia Gery. Polki nie startowały.

Organizatorzy Mistrzostw Świata w kolarstwie przełajowym, które w tym roku odbywają się w holenderskim Hulst, przygotowali długą na 3350 metrów rundę, którą określano jako całkiem szybką, aczkolwiek przy tym wymagającą niejednokrotnego schodzenia z roweru. Wszystko za sprawą kilku trawiastych podbiegów, które stanowiły główną trudność. Ponadto trzeba przyznać, że runda była naprawdę malownicza, a zawodniczki wielokrotnie przekraczały rzekę poprzez postawione specjalnie na potrzeby tego czempionatu mosty pontonowe. Trasę poznaliśmy już wcześniej – podczas piątkowych sztafet, sobotnich zmagań juniorek, orlików oraz elity kobiet, a także dzisiejszego wyścigu juniorów.

Mapa trasy dla etapu

Zdjęcie profilowe Etappe

Tuż po starcie prowadzenie w stawce objęła Leonie Bentveld (Holandia). Gospodyni nie narzuciła jednak przesadnie wysokiego tempa, wobec czego dość szybko zmieniła ją na czele Fleur Moors (Belgia). To sprawiło, że powoli zaczęła formować się 1. grupa, w skład której weszły także Célia Gery (Francja) i Viktória Chladoňová (Słowacja). Czwórka ukończyła razem premierowe okrążenie, zaś 5. Elisa Ferri (Włochy) traciła po nim 15 sekund do czołówki.

Pod koniec 2. okrążenia przyspieszyć spróbowała Viktória Chladoňová. Ścigająca się na co dzień w barwach Team Visma | Lease a Bike zawodniczka zza naszej południowej granicy zaczęła budować delikatną przewagę, a grupa za jej plecami po chwili podzieliła się – 2. kręciła Leonie Bentveld, 3. jechała Célia Gery, zaś Fleur Moors na tym etapie rywalizacji pozostawała bez medalu.

Na 3. pętli strata Belgijki zaczęła się dynamicznie powiększać i wyglądało na to, że na półmetku wyścigu poznaliśmy medalistki. Kolejność na podium cały czas pozostawała jednak otwarta, a poprzednie wyścigi pokazały, że na trasie w Hulst łatwo o błędy czy kryzysy.

Bardzo szybko przekonała się o tym Célia Gery. Francuzka dogoniła Leonie Bentveld, ale chwilę później zaliczyła uślizg, upadła i ponownie straciła kontakt z Holenderką. 20-latka na linii mety traciła już aż 22 sekundy do liderki – widać, że to zdarzenie mocno się na niej odbiło. Tymczasem pomiędzy Viktórią Chladoňovą a Leonie Bentveld cały czas utrzymywały się zaledwie 3-4 sekundy – choć gospodyni nie mogła dogonić Słowaczki, to ta bez wątpienia czuła na plecach oddech Holenderki.

Po pół godziny jazdy Leonie Bentveld dogoniła Viktórię Chladoňovą, a następnie po jednym z podjazdów objęła prowadzenie. Holenderka i Słowaczka raz po raz wymieniały się na czele, a ich pojedynek był momentami naprawdę „ramię w ramię”, aczkolwiek żadna z nich nie przekraczała przepisowych granic.

Przy wjeździe na finałową rundę przewodzący stawce duet miał 30 sekund przewagi nad Célią Gery. 4. Fleur Moors traciła 46 sekund, a z nieco ponad minutową stratą kręciły kolejno Amandine Muller (Francja) oraz Vida Lopez i Lidia Cusack (obie USA). Zanosiło się zatem, że Francuzka dowiezie brąz, ale jednocześnie walka o złoto mogła naprawdę rozgrzewać kibiców przy trasie.

Viktória Chladoňová jako pierwsza zaczęła wywierać presję, ale skończyło się to dla niej błędem na jednym z zakrętów i utratą kilku cennych sekund. Leonie Bentveld widząc to momentalnie zaatakowała i zyskała kilkanaście metrów przewagi, ale w połowie rundy dwójka ponownie jechała ramię w ramię.

Leonie Bentveld (Holandia) w drugiej połowie finałowej rundy ponownie przyspieszyła, a tym razem okazało się to skuteczne. Tym samym gospodarze zanotowali dziś drugi złoty medal, a najprawdopodobniej już za 2 godziny Mathieu van der Poel miał dopełnić holenderskiego hattricka w niedzielę. Viktória Chladoňová (Słowacja) zakończyła zmagania na 2. miejscu, a podium uzupełniła Célia Gery (Francja). Polki nie startowały.

Wyniki wyścigu orliczek:

Poprzedni artykułTobias Lund Andresen: „Dzisiejszy dzień był naprawdę niesamowity”
Następny artykułTrofeo Palma 2026: Arne Marit z pierwszym triumfem w nowej ekipie
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze