Oscar Onley po sezonie 2025 zmienił otoczenie z Team Picnic PostNL na rodzime INEOS Grenadiers. Wiele osób taki ruch pochwaliło, są też i tacy, którzy uważają, że 23-latek podjął zły krok decydując się na ten transfer.
Transfer Oscara Onleya do INEOS Grenadiers wywołał spore emocje. Większość obserwuje go z ciekawością, ale są i tacy, którzy uważają go za błąd. Do tej drugiej grupy zalicza się Brian Smith – dwukrotny mistrz Wielkiej Brytanii w wyścigu ze startu wspólnego z 1991 i 1994 roku. Nie krytykuje on umiejętności Onleya, ale na łamach podcastu road.cc mówi wprost, że to nie czas na taki transfer.
Gdybym miał doradzać Onleyowi, to powiedziałbym mu, żeby został w Team Picnic PostNL. Zespół mógł ściągnąć 2-3 zawodników, by Oscar miał lepsze wsparcie w wyścigach. Ściągnęli Jamesa Knoxa, z którym dobrze się dogadywał. Sądzę, że atmosfera w zespole była bardzo dobra, co pozwoliło by Oscarowi skupić się na jeździe bez presji, bez oczekiwań. Po prostu mógł się spokojnie rozwijać i nie musiał w tym momencie odchodzić. Transfer do INEOS Grenadiers po prostu przyszedł zbyt szybko.
Faktycznie, Oscar Onley w Team Picnic PostNL miał pełną swobodę działania, której może nie mieć w rodzimej ekipie, która pragnie wrócić na szczyt za wszelką cenę. Dlaczego zdaniem Briana Smitha kolarz Londynu zdecydował się na zmianę ekipy już teraz?
Moim zdaniem to przejaw desperacji, zwłaszcza ze strony INEOS Grenadiers. Wiedzą, że zostali z tyłu za lepszymi drużynami i są pod ogromną presją, by osiągać wyniki w wielkich tourach, zwłaszcza w Tour de France. Wydali sporo pieniędzy, żeby wykupić Onleya już teraz i powinni sami sobie zadać pytanie, czy faktycznie jest w stanie walczyć z najlepszymi jak równy z równym. Co do samego Oscara to rozumiem, że skusiły go lepsze pieniądze i chęć ścigania się w brytyjskiej ekipie. Wielu młodych Brytyjczyków marzy o angażu w INEOS Grenadiers.









A za co niby picnic miał mu kogoś ściągnąć skoro są zadłużeni po uszy, kilkanaście baniek na stracie, a już teraz pensje to ponad 130% ich budżetu.