W poniedziałek wieczorem dotarły do nas niepokojące informacje na temat wypadku Jonasa Vingegaarda. Jego ekipa – Team Visma | Lease a Bike – wydała już w tej sprawie komunikat. Na szczęście Duńczyk nie odniósł poważnych obrażeń i może się przygotowywać do rozpoczęcia sezonu 2026.
Reprezentant Danii w ostatnich latach miał sporo pecha, jeśli chodzi o upadki i związane z tym kontuzje. Tym razem skończyło się na strachu, choć kolarskie środowisko przez moment zamarło…
Jonas Vingegaard miał wypadek podczas treningu w poniedziałek. Na szczęście nic mu nie jest i nie odniósł poważniejszych obrażeń. Ogólnie rzecz biorąc, jako zespół chcielibyśmy zaapelować do kibiców na rowerach, aby zawsze stawiali bezpieczeństwo na pierwszym miejscu. Dla własnego i innych dobra, prosimy – pozwólcie kolarzom trenować i zapewnijcie im jak najwięcej przestrzeni oraz spokoju
– możemy przeczytać w opublikowanym w mediach społecznościowych komunikacie.
Jak widać ekipa Duńczyka doniosła w mediach nie tylko o stanie zdrowia Jonasa, ale wystosowała również krótki, lecz bardzo klarowny apel do kibiców, którzy często podążają za zawodnikami po to, aby zrobić im szybkie zdjęcie lub nagrać filmik do sieci.
Skoro kolarz Team Visma | Lease a Bike nie odniósł poważnych obrażeń, możemy się spodziewać, że już niedługo zobaczymy go na starcie UAE Tour (od 16 lutego).
Jonas Vingegaard crashed during training on Monday. Fortunately, he is okay and did not sustain any serious injuries.
In general, as a team we would like to urge fans on bikes to always put safety first. For both your own and others’ wellbeing, please allow riders to train and… pic.twitter.com/S6BTX34YeI
— Team Visma | Lease a Bike (@vismaleaseabike) January 27, 2026









W komentarzach pod wpisem Vismy już widać, jak bardzo „fani” szanują zawodników i ich zdrowie. W ogóle ich nie szanują. Tak, publiczne drogi są dla wszystkich, ale to nie oznacza, że można narażać czyjeś zdrowie lub życie.
Rozumiem jechać z kimś na prostej drodze czy na podjeździe, ale gonić go na zjeździe dla kilku sekund głupiego filmiku? Dla mnie to niepojęte. Skąd ten zawodnik ma wiedzieć, jak dany amator jeździ, jak pokonuje zakręty i czy np. nie wepchnie go na jakąś barierkę przy tym, jeśli zbliży się za bardzo?
Ludzie nie zdają sobie sprawy, albo usilnie próbują wyprzeć z głowy to, że przez chęć nakręcenia głupiego filmu na komórce (co zdaje się jest zresztą zabronione) mogą komuś zrujnować zdrowie. Dobrze, że tutaj chyba skończyło się na małym wybuchu złości i może paru otarciach na twarzy. Oby tylko na tym.
A potem jeszcze jeden kretyn z drugim będzie narzekać, że sportowiec machnął mu ręką, żeby się oddalił… że nie jest „humble”. A czy oni są przeszkadzając mu w treningu? Nie dziwię się, że był wściekły. Każdy na jego miejscu by był.
Wszystko dobrze Out. Tylko że w sytuacji w której poszkodowany ma poważne obrażenia wymagające natychmiastowej pomocy (a przecież jak się nie zapytasz to się nie dowiesz) i nikt się nie zatrzyma bo ,, może mi machnie ręką” to wtedy ; jak tak można, to znieczulica, brak empatii itd.
@Leon
Dobrze, że się zatrzymał i zapytał, czy wszystko ok. Ale jeśli najpierw go ścigał na zjeździe, to nie powinien być zdziwiony, że zawodnik może nie być w humorze. Zapytał go, czy wszystko jest ok, czy nie potrzebuje pomocy – otrzymał odpowiedź, że wszystko jest ok, nie potrzebuje pomocy i że chciałby, żeby zostawił go w spokoju. I powinien był to po prostu zrobić, zamiast żalić się na Stravie, że zawodnik nieuprzejmy, bo nie przyjął jego pomocy. Niektórzy zawodnicy mają wielu hejterów (zupełnie bez powodu, bo co to za powód, że śmieli pokonać tego, którego nie można pokonać), i takie kręcenie afery w Internecie tylko tych hejterów napędza do wyrzucania z siebie kolejnych oszczerstw. Do przyklejania jakiejś łatki „chamów”. Jeżeli drużyna zamieszcza apel do fanów, by nie przeszkadzać zawodnikom, to najwyraźniej ten rowerzysta – amator sam nie zachował się w porządku, a ma czelność zwracać uwagę sportowcowi, że ten był nieuprzejmy. Gość wkurzył chyba najspokojniejszego zawodnika w peletonie… to naprawdę trzeba się postarać.
Jeśli byś się przewrócił i ktoś by Cię zagadał, to też raczej byś nie tryskał humorem. A tutaj zawodnik ma być jak małpa w cyrku i uśmiechać się i zawsze uprzejmie odpowiadać, bo inaczej nie jest „humble”. Nawet kiedy się rozbije na treningu. Być może po części z Twojej winy, bo dla paru sekund filmu gnałeś za nim, zakłócając jego trening.
Banda debili pokazuje na YouTube filmiki jak próbuje dotrzymać kroku zawodowcom.Są jak natrętne muchy, przeszkadzające w posiłku na świeżym powietrzu.