Fot.: La Vuelta

Jasper Philipsen to absolutnie jedna z największych gwiazd w zespole Alpecin – Deceuninck. Belgijski zawodnik znajduje się obecnie w ścisłej czołówce sprinterów, ale w sezonie 2026 nieco więcej uwagi poświęci wyścigom klasycznym. W przyszłości Jasper chciałby z kolei postawić na Giro d’Italia. 

Nie da się ukryć, że większość kibiców kojarzy Philipsena z niesamowitymi wyczynami na sprinterskich końcówkach. Jego umiejętności w tej specjalności stoją na bardzo wysokim poziomie, ale w sezonie 2026 Belg będzie celował również w wyścigi klasyczne. Jasper udowodnił już wiele razy, że jest bardzo wytrzymałym kolarzem i potrafi sobie poradzić z nieco bardziej wymagającą trasą. W związku z tym ten krok jest jak najbardziej zrozumiały. Tyczy się to zwłaszcza początkowej fazy sezonu 2026, kiedy to klasyki staną się dla Philipsena celem numer jeden, o co poprosił go zespół. Belg opowiedział o tym w rozmowie z Tuttobiciweb.

Zespół stara się mnie motywować do startów w klasykach, zwłaszcza na początku sezonu. To oczywiście sprawia, że mniej skupiam się na typowych sprintach, ale nie jest to problem. Możliwość walki o zwycięstwo w wyścigach, o których marzę, takich jak Paryż – Roubaix, to coś naprawdę miłego i ułatwia mi to skupienie się na tego typu imprezach

– powiedział Jasper Philipsen.

Oczywiście większe skupienie się na wyścigach klasycznych w pierwszych miesiącach 2026 roku nie sprawi, iż Belg zrezygnuje z innych wielkich celów, w tym ze startu w Tour de France, gdzie zawsze stać go zwycięstwa na sprinterskich odcinkach, z czego Jasper doskonale zdaje sobie sprawę. Philipsen uważa, że uda mu się to pogodzić, ale potrzebne będą pewne zmiany w treningu, tak aby być konkurencyjnym przez pełne trzy tygodnie francuskiej rywalizacji.

Potrzebuję mocnego silnika i bardzo solidnego poziomu podstawowego, aby być szybkim i konkurencyjnym nawet w trzecim tygodniu

– mówi belgijski sprinter.

Podczas rozmowy nie zabrakło również odniesień do sezonu 2025, który był dla Belga słodko-gorzki. Z jednej strony udało mu się sięgnąć po etapowe zwycięstwa na Tour de France (nosił też koszulkę lidera) i hiszpańskiej Vuelcie (również nosił koszulkę lidera), ale z drugiej strony nie ominęły go kontuzje. Kibice Jaspera Philipsena mogli też liczyć na nieco większą liczbę zwycięstw.

Myślę, że oceniając sezon liczy się nie tylko liczba odniesionych zwycięstw. Były lata, w których wygrywałem więcej, ale jakość sukcesów była niższa. Osobiście jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się w ciągu kilku ostatnich miesięcy nosić zarówno żółtą koszulkę na Tourze, jak i czerwoną na Vuelcie. Myślę, że to coś wyjątkowe w jednym sezonie. Był to dla mnie zdecydowanie trudny rok. Miałem dwa poważne wypadki w nieodpowiednich momentach, a konkretniej w momentach, w których byłem w świetnej formie po długich przygotowaniach do ważnych celów i nie miałem zbyt wiele czasu na regenerację. Z pewnością miało to wpływ na cały mój sezon, ale nic na to nie poradzę – tak po prostu było

– kontynuował Belg.

Na sam koniec Jasper zdradził swoim fanom, że marzy mu się start w Giro d’Italia, ale belgijski kolarz zdaje sobie sprawę z tego, że umieszczenie tego wyścigu w kalendarzu będzie bardzo skomplikowanym przedsięwzięciem. Giro to melodia przyszłości i nie zanosi się na to, aby Belg wystartował w tym wyścigu w sezonie 2026.

Wspaniale byłoby wziąć udział w Corsa Rosa, ale osobiście uważam, że umiejscowienie tego wyścigu w kalendarzu jest dla mnie nieco skomplikowane, ponieważ przypada on w połowie drogi między wymagającym okresem klasyków, który jest bardzo ważnym celem dla mojego zespołu, a równie ważnym wydarzeniem dla nas, jakim jest Tour de France. Zobaczymy w przyszłości, jak uda się to pogodzić z moimi planami, bo jedno jest pewne – prędzej czy później chcę pojechać na Giro

– deklaruje Philipsen.

Przypomnijmy, że kolarz Alpecin – Deceuninck ma na swoim koncie dziesięć wygranych etapów na Tour de France, sześć etapowych triumfów na hiszpańskiej Vuelcie, zwycięstwo w Mediolan – San Remo 2024, wygraną w klasyfikacji punktowej Tour de France 2023 czy też triumfy w wyścigach Kuurne – Bruksela – Kuurne (2025), Eschborn – Frankfurt (2021), Classic Brugge – De Panne (dwa zwycięstwa – 2023 i 2024), Scheldeprijs (dwa zwycięstwa – 2021 i 2023) oraz Sparkassen Münsterland Giro (dwa zwycięstwa – 2024 i 2025).

Poprzedni artykułMatteo Sobrero o Red Bull-BORA-hansgrohe: „Działają trochę jak korporacja”
Następny artykułSaitama Criterium 2025: Triumf Jonasa Vingegaarda
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze