To nie był dzień Jonasa Vingegaarda na Mistrzostwach Europy w Ardèche. Duńczyk szybko odpadł z czołowej grupy i ostatecznie nie ukończył wyścigu. Sam nie zna jeszcze dokładnej przyczyny swojej słabej dyspozycji.
Nie wiem, co dokładnie się stało, ale ewidentnie nie był to mój dzień. Oczywiście liczyłem na więcej, ale czasami po prostu nie ma się dobrego dnia. Może to przez napięty grafik, a może po prostu nie jestem w formie. Już na pierwszym podjeździe miałem problemy. Myślałem, że będzie lepiej, ale kiedy tempo znów wzrosło, zdałem sobie sprawę, że to było za dużo
– przyznał Duńczyk w rozmowie z Feltet.
Pomimo nieudanego występu Vingegaard pozostaje optymistą. Jeszcze przed Mistrzostwami Europy Duńczyk zapowiadał, że chciałby częściej startować w wyścigach jednodniowych i podtrzymuje ten plan.
Nie tracę nadziei. Wszystko zależy od przygotowań. Do Mistrzostw Europy nie byłem najlepiej przygotowany. Wziąłem udział, żeby sprawdzić, jak zareagują moje nogi i powalczyć o miejsce w reprezentacji Danii. Jeśli przygotowania będą odpowiednie, mogę naprawdę rywalizować w wyścigach jednodniowych
– podsumowuje Jonas Vingegaard.







Są kolarze co sami potrafią wygrać wyścig i są tacy co potrzebują pomocników. Brak pomocników i kicha.
Szkoda ze nie jest vhory na Astme, bylo by mu lzej wygrywac.
jasio, są też frajerzy którzy wierzą w takie bajki.
Ale on doskonale zna przyczyny tej porażki, wymienił je w duńskich mediach.
Po Vuelcie był tak zmęczony, że przez dwa tygodnie w ogóle nie trenował. Tydzień treningu przed jakimkolwiek większym wyścigiem nie ma ŻADNEGO sensu. Nie da się wygrać żadnego wyścigu (ani w ogóle dobrze w nim wypaść) bez praktycznie żadnego przygotowania.
Najchętniej by pewnie zrezygnował już jakiś czas temu z udziału w tym wyścigu. Ale obiecał trenerowi i całej Danii, że wystartuje, więc pojechał. Żeby uciszyć te głosy, że ma gdzieś reprezentację.
Almeida, który ma za sobą bardzo podobny sezon (etapówki w pierwszej połowie roku i dwa wielkie Toury w drugiej) również nie ukończył wyścigu. On również zrezygnował z wycieczki do Afryki, bo był doskonale świadomy tego, że nic tam nie zdziała.
To nie żaden brak pomocników spowodował taki, a nie inny wynik. Ludzie po prostu mają prawo być zmęczeni. Dlaczego Bóg odwołał swój przyjazd na Vueltę? Bo był tak ujechany po Tourze, który kończył będąc chorym. Ale miał prawie dwa miesiące odpoczynku pomiędzy Tourem a blokiem Mistrzostwa Świata + Europy, z wartościowym treningiem w Kanadzie.
Jonas czy Joao takiej przerwy nie mieli. Można przejechać dwa wielkie toury na wysokiej intensywności, ale potem trzeba odpocząć. Wszyscy widzieli, jakim wrakiem zawodnika był w zeszłym roku Kuss, który miał za sobą trzy wielkie toury w 2023. On dopiero w tym roku powoli dochodził do siebie.
Ricky weź ty chłopie stoperan i poluzuje gumkę. Przestań prowokować innych lub produkuj się na tv republika lub TVN tam potrzebują takich oszołomów.
Out – nic dodać, nic ująć
jasio ale to twoje uwielbienie dla Pogaczara bardziej przypomina sekciarskie poparcie dla jednej z partii POPISu, więc zdaje się, że lepiej będziesz pasował do jednego z wymienionych mediów…
Zaczął się polityczny ściek… oczywiście że każdy człowiek potrzebuje solidnej regeneracji po takim wypruciu…ci którzy mogą sobie pozwolić na luksus i odpuszczenie kilku wyścigów po prostu to robią inni niestety są eksploatowani dalej do granic wszelkich możliwości psychicznych i fizycznych-bo korporacje tego wymagają. Współczuję Jonasowi. Proponuję zobaczyć jak to jest na wyścigach i pojechać kilka z rzędu….musi być pauza
A jakiesz to były te wielkie nadzieje …Kogoś tu faktycznie pogięło, czy wziął za duzo
Out – również zgadzam się w pełni z tym co napisałeś. Jonas i João nie byli w stanie pojechać na wynik ma ME. Rozumiem, że Vini nie jest klasykowcem, ale na pewno w formie spokojnie mógł przyjechać bardziej w czubie stawki, bo znaleźli się tam zawodnicy, którzy na pewno od niego co do zasady silniejsi nie są (choćby i zdobywca brązowego medalu). Organizmu jednak nie oszuka, a sama jazda przez 3 tygodnie z presją na generalkę potrafi pochłonąć na pewno więcej energii niż jazda w peletonie i szukanie swojej szansy na 1-2 etapach. Pogaczar widąć było pod koniec TdF był też fizycznie skończony, co szczerze przyznał, że chce już końca tego wyścigu. Wcześniej mu się takie wypowiedzi nie zdarzały.