fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

W poniedziałek do swojej samotnej walki z czasem w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025 przystąpi kolejna kategoria wiekowa, a mianowicie orlicy oraz orliczki. Wśród panów o jak najlepszy wynik powalczy Mateusz Gajdulewicz, dla którego to będzie 5. w karierze czasówka podczas światowego czempionatu.

Wśród kilkunastu reprezentantów Polski, którzy przylecieli do rwandyjskiego Kigali walczyć o jak najlepsze wyniki dla naszego kraju, znalazło się 3 orlików z ekipy Mazowsze Serce Polski – Mateusz Gajdulewicz, Dawid Lewandowski oraz Michał Pomorski. Pierwszego z wymienionych na starcie zobaczymy już jutro, albowiem 21-letni wychowanek Warszawskiego Klubu Kolarskiego stanie na starcie swojej 5. w karierze jazdy indywidualnej na czas w ramach mistrzostw świata. Jak czuje się po podróży nasz reprezentant? Jakie ma samopoczucie?

Jeśli chodzi o samopoczucie to z dnia na dzień jest coraz lepsze. Na początku nie czułem się najlepiej, pierwszy dzień czy dwa byłem zmęczony, ale to pewnie kwestia mocnego treningu dzień przed podróżą. Dzisiaj, dzień przed startem, wszystko jest już w porządku i myślę, że jutro będzie dobrze. Sama podróż nie była taka zła – 2 loty, krótka przesiadka, całkiem sprawnie to poszło. Wiadomo, że doleciałem dość późno i pierwsza noc była dość krótka, co też mogło dodawać zmęczenia, ale w porównaniu do takiego wyjazdu do Australii to nic strasznego, także jest w porządku

— odpowiedział Mateusz Gajdulewicz.

Wszyscy polscy zawodnicy i zawodniczki obecni w Kigali mocno chwalą sobie pracę, jaką wykonuje dla nich sztab naszej kadry i nie inaczej jest w przypadku 21-latka z ekipy Mazowsze Serce Polski. On również podkreślał swoją wdzięczność dla osób, które dbają o to, by kolarze mogli się skupić wyłącznie na treningach oraz walce o jak najlepsze rezultaty.

Obsługa dba o nas w super sposób, pilnują by na miejscu niczego nam nie brakowało, przypominają by myć zęby czy płukać bidony dostarczaną przez nich wodą, a nie tą z kranu, żeby przypadkiem nie złapać przed tak ważną imprezą czegoś, więc jestem im bardzo wdzięczny

— podkreślał Mateusz Gajdulewicz.

Na miejscu biało-czerwoni są dobrze zaopiekowani, ale kolarstwo to nie tylko dobre momenty, ale i nieraz gorsze chwile. Postanowiłem wrócić zatem do tegorocznych Mistrzostw Polski, podczas których Mateusz Gajdulewicz zdobył „tylko” brąz w jeździe indywidualnej na czas. Tylko, bo ambicje 21-latka były znacznie większe. Czy tamta czasówka siedzi w głowie naszego reprezentanta, czy też jednak późniejsze występy, w tym brąz w wyścigu ze startu wspólnego elity rozegranego w Dobczycach, pozwoliły wyrzucić tamto wspomnienie i odzyskać pewność siebie?

No tak, Mistrzostwa Polski trochę mnie podłamały, ale szybko się odbudowałem, bo po starcie wspólnym orlików już wiedziałem, że mam pod nogą. Troszkę miałem tam pecha, ale kolejne 2 dni później, na starcie elity ta pewność siebie powróciła do poziomu, na jakim być powinna, na Tour de Pologne podbudowałem ją jeszcze mocniej, ale wszystko znów legło w gruzach na Tour de l’Avenir, gdzie złapałem chorobę i był to dla mnie fatalny tydzień, a jechałem tam z dużymi nadziejami. Myślę, że to nie jest moja mocna strona, gdy musze jeździć na rowerze z zachwianą pewnością siebie, ale choć ta nie jest dziś na takim poziomie, na jakim bym chciał to mogę powiedzieć jedno – dam z siebie wszystko, i choć nie nakładam na siebie presji to liczę, że ponownie zbuduję się już jutro

— szeroko wyjaśniał Mateusz Gajdulewicz.

Nasz etatowy reprezentant ma już spore doświadczenie w startach kadrowych, a wśród najlepszych wyników warto wspomnieć chociażby 10. miejsce w jeździe indywidualnej na czas orlików podczas zeszłorocznych Mistrzostw Europy. Jakie oczekiwania przed tym startem ma 21-letni zawodnik?

Jeżeli chodzi o rezultat to ciężko mi powiedzieć… Szczerze nie wiem, ale chciałbym powalczyć o top10. Czy się uda? Okaże się już jutro. Jeśli będzie dobry dzień to myślę, że jest to niewykluczone. Jeśli gorszy? Mam nadzieję, że takiego nie będzie. Zobaczymy. Top10 mam w głowie i staję na starcie by to zrealizować

— zakończył nasz reprezentant.

Mateusz Gajdulewicz podczas poniedziałkowej jazdy indywidualnej na czas opuści rampę startową o 14:48, a czeka na niego 31,2 kilometra – dokładnie ta sama trasa, którą w niedzielę pokonywała elita kobiet. Trzymajmy kciuki za udany występ, a następnie ściskajmy je także za występ trójki naszych orlików podczas wyścigu ze startu wspólnego, który zaplanowany jest na piątek (12:00 – 16:25).

Prosto z Kigali – Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025:

Podczas tych Mistrzostw Świata przygotuję dla Państwa, czytelników Naszosie.pl, materiały prosto z serca wydarzeń, czyli rwandyjskiego Kigali. W związku z tym serdecznie zapraszam, wręcz zachęcam do śledzenia naszego portalu podczas tegorocznych Mistrzostw Świata!

Poprzedni artykułOkolo Slovenska 2025: Podwójne zwycięstwo Paula Double’a
Następny artykułKatarzyna Niewiadoma: „Moim głównym celem jest start w sobotę”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze