W związku z rozkwitem talentu Isaaca del Toro (UAE Team Emirates-XRG), organizatorzy profesjonalnych wyścigów kolarskich zastanawiają się nad ekspansją na północnoamerykański rynek. Według Sébastiena Arsenaulta, dyrektora kanadyjskich wyścigów kolarskich, to będzie następny kierunek, za którym podąży jego organizacja.
Drugie miejsce i wygrany etap Giro d’Italia, sześć zwycięstw w wyścigach jednodniowych oraz wygrane Tour of Austria i Vuelta a Burgos – tegoroczny dorobek Isaaca del Toro (UAE Team Emirates-XRG) musi budzić wrażenie. Meksykanin jest ulubieńcem swoich rodaków i na nowo buduje pasję do kolarstwa wśród swojego narodu. Nic dziwnego więc, że organizatorzy wyścigów kolarskich zastanawiają się, jak skapitalizować ten sukces.
Jako pierwszy w tym temacie rękawice podjął Sébastien Arsenault, czyli dyrektor kanadyjskich wyścigów. Przy okazji zmagań w Quebecu i Montrealu wypowiedział się w temacie ekspansji na meksykański rynek:
(o organizacji w wyścigów w USA – przyp. red.) Nie mogę nic powiedzieć o Amerykanach i organizacji wydarzeń akurat tam, ale zdecydowanie są na to okazje w Ameryce. To może być również Meksyk, przecież mają Isaaca del Toro. Już jest supergwiazdą mimo tak młodego wieku, więc czemu nie zacząć współpracy z Meksykiem? Aktualnie jestem w trakcie rozmów na temat współpracy, żeby zobaczyć czy są na to szanse. Jestem pewien, że jeśli będę zaangażowany w próbie zbudowania tam wyścigu kolarskiego, mówię to z pełnym szacunkiem i pokorą, UCI będzie mnie wspierać. Zupełnie tak jak inne części kolarskiej społeczności. Jeśli chcemy zapewnić progres w sprawie meksykańskiego kolarstwa, to może być świetny następny krok
– w rozmowie dla WielerFlitsa mówił Sébastien Arsenault.
Ostatnie lata dla północnoamerykańskiego peletonu stoją pod znakiem exodusu profesjonalnych wyścigów na terenie państw tego kontynentu. Ostatnia edycja znanego Tour of California odbyła się tuż przed pandemią koronawirusa, w 2019 roku, a z kalendarza na dobre zniknęło również Tour of Utah. Jedynym wyścigiem, który pozostał w profesjonalnym peletonie został rozgrywany niedawno Maryland Cycling Classic. Niemniej jednak, organizatorzy zastanawiają się nad rozciągnięciem swojej działalności na terenie całej Ameryki Północnej oraz części państw Ameryki Środkowej, z Meksykiem włącznie.
Trudno aktualnie mówić o szczegółach, jednak zaangażowanie organizatorów może budzić podziw. Niemniej jednak, w obliczu tak wielu amerykańskich wyścigów, które upadły po raptem kilku edycjach (bądź były często przerywane), najważniejsze są solidne fundamenty pozwalające na rozwój tej dyscypliny na tym kontynencie.










Mam kolejny racjonalizatorski pomysł, Wyścig gravelowy na terenach zamieszkiwanych przez plemiona ludożerców w Amazonii. Może pan Petileżą podchwyci.
Kolumbia od lat regularnie mając wielkich zawodników nie jest w stanie mieć wyścigu nawet pro touru. A tu jeden del Toro i już jakieś plany. Nie żebym nie kibicował ale no mało podstaw ku temu by się udało. Nie chcę się łudzić.