Foto: Paris - Roubaix

Po wycofaniu się z Tour de France upłynął niemal miesiąc nim ponownie zobaczyliśmy Mathieu van der Poela na starcie szosowego wyścigu kolarskiego. Były mistrz świata wziął udział w Renewi Tour i aż do samej mety ostatniego etapu walczył o wygraną w klasyfikacji generalnej. To podbudowało morale Holendra przed kolejnym celem – mistrzostwami świata w kolarstwie górskim.

Przed startem tegorocznego Renewi Tour można było mocno zastanawiać się nad tym w jakiej formie do rywalizacji przystąpi Mathieu van der Poel. Holender, który podczas Tour de France zmagał się z przemęczeniem, wracał do rywalizacji w formie przetarcia, albowiem jego głównym celem są zbliżające się wielkimi krokami mistrzostwa świata w kolarstwie górskim, ale choć to nie Renewi Tour było dla niego istotnym wyścigiem, to mimo wszystko dał on z siebie wszystko i włączył się do walki o końcową wygraną. Kolarz Alpecin-Deceuninck triumfował na 3. etapie, a podczas finałowego odcinka był przez pewien czas wirtualnym liderem za sprawą bonifikat ze złotego kilometra, ale finalnie przegrał o włos z Arnaud De Lie na mecie w Leuven i zakończył całe zmagania na 2. pozycji.

Dawałem z siebie wszystko w tym pierwszym sprincie, ale później byłem u kresu sił. Już w piątek w Geraardsbergen zauważyłem, że dość szybko osiągnąłem swój limit. Wygrałem, ale pokazało mi to, że wciąż muszę pracować. Jednocześnie wiem, że wszystko idzie we właściwym kierunku. Jestem pewien swojej formy. Ten start to było dokładnie to, czego potrzebowałem. Wysiłek, jaki musiałem włożyć w walkę w końcówkach był bardzo podobny do tego, jaki będę wkładał w wyścigu kolarstwa górskiego. Ostatni czas spędzałem zresztą na rowerze górskim, żeby przyzwyczaić się do tej pozycji. To dla mnie największa zmiana. Technika przyjdzie mi naturalnie, szczególnie, że będzie sporo czasu na rekonesanse. Podobną taktykę stosowałem przed majowym wyścigiem w Novym Meście, ale tym razem mam nadzieję ukończyć zmagania

— mówił Mathieu van der Poel nawiązując do tego, że podczas czeskich zmagań upadł i złamał nadgarstek.

Kolarz Alpecin-Deceuninck wybierze się teraz do Górnej Sabaudii, gdzie 31 sierpnia odbędzie się kolejna runda Pucharu Świata w kolarstwie górskim. Będzie to dla niego ostatnie przetarcie przed Mistrzostwami Świata, których gospodarzem jest szwajcarskie Valais. Holender powalczy o złoto 14 września.

Wystartuję dopiero z czwartego rzędu, a w kolarstwie górskim start jest jeszcze ważniejszy niż w kolarstwie przełajowym. Szanse na zostanie mistrzem świata są więc wciąż nikłe, ale myślę, że zrobiłem w tym tygodniu progres pod względem kondycji. Teraz kilka dni odpoczynku, a potem Les Gets będzie prawdziwym sprawdzianem

— zakończył Mathieu van der Poel.

Tym, który ograł Holendra podczas Renewi Tour, był nie mniej trapiony różnymi zdarzeniami i wielokrotnie daleki od optymalnej formy Arnaud De Lie. 23-letni Belg, który na kolejne zwycięstwo czekał od lutego, wygrał wreszcie upragniony etap na poziomie UCI World Tour, a to było dla niego przepustką do pierwszego w karierze triumfu w klasyfikacji generalnej imprezy tej kategorii.

To może nie był mój najlepszy dzień w tym Renewi Tour, ale czasami lepiej jechać dalej. Trzeba próbować nogami, które się ma. Starałem się zachować je na sprint. To było trochę ryzykowne, ale ostatecznie zagrałem dobrze. Nie potrafię opisać, co się dzisiaj wydarzyło. Jestem po prostu niesamowicie szczęśliwy. Po trudnej wiośnie, wygranie klasyfikacji wyścigu World Tour tutaj, plus etap, to po prostu marzenie. To był trudny okres, ale od jakiegoś czasu wszystko jest o wiele lepsze. Chciałem to dziś pokazać. To, że mogłem pokonać Mathieu van der Poela, jest fantastyczne. Tylko nielicznym się to udaje

— mówił Arnaud De Lie przed telewizyjnymi kamerami.

23-letni kolarz Lotto wybierze się teraz do Kanady, gdzie weźmie udział w Grand Prix Cycliste de Québec (12.09) i Grand Prix Cycliste de Montréal (14.09). Pierwszy z tych wyścigów jest już w jego dorobku – Arnaud De Lie triumfował tam w 2023 roku.

Poprzedni artykułTorowe Mistrzostwa Świata juniorów 2025: Tomasz Łamaszewski o włos od 3. medalu
Następny artykułKolejka do grilla – zapowiedź 3. etapu Vuelta a España 2025
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze