Od lat w zawodowym peletonie mamy coraz więcej Polaków piastujących różne stanowiska – od mechaników i kierowców, poprzez dietetyków, masażystów i lekarzy, aż po trenerów i dyrektorów sportowych. Do tego ostatniego grona przed rokiem dołączył Przemysław Kasperkiewicz – 31-latek stał się częścią sztabu ekipy Liv AlUla Jayco. Przy okazji startu australijskiej formacji w 3. Tour de Pologne Women pojawiła się okazja by zamienić na żywo kilka słów z byłym polskim kolarzem, a obecnie dyrektorem sportowym tej grupy.
Przemysław Kasperkiewicz to urodzony w 1994 roku były już polski kolarz, który swoją przygodę z poważniejszym kolarstwem rozpoczynał w barwach KTK Kalisz, z którego w 2013 roku trafił do WV De Jonge Renner – zespołu znanego dziś jako JEGG-SKIL-DJR. W kolejnych latach Polak trafiał do czeskiego Bauknecht – Author (2014), AWT-Greenway (2015-16), czyli nieformalnej młodzieżówki Quick-Stepu, w którym zresztą w 2017 roku Przemysław Kasperkiewicz był na stażu, An Post Chain Reaction (2017), Delko Marseille Provence (2018-19) i wreszcie Team U Nantes Atlantique (2020-21). Widać zatem jak na dłoni, że Polak zwiedził niemałą część Europy, a jeśli chodzi o wyścigi nawet i świata, ale jego przygoda z kolarstwem zakończyła się dość wcześnie. Co było dalej i jak dziś 31-letni Przemysław Kasperkiewicz trafił do Liv AlUla Jayco?
Po zakończeniu przygody z kolarstwem w roli zawodnika chciałem nieco odpocząć, zrobiłem sobie rok pauzy, zresetowałem się, ale później poczułem chęć by do niego wrócić. Jak to było, że trafiłem do tej ekipy? Byłem na jednym z zagranicznych wyścigów, spotkałem mojego kolegę, dyrektora sportowego, i tak od słowa do słowa po pewnym czasie mnie zapytał czy bym nie chciał do nich dołączyć. To akurat była inna drużyna, męskie zaplecze worldtourowej ekipy, ale tam istniały pewne plotki, przy których wolałem poczekać, a równolegle dostałem propozycję z Jayco i tak tu trafiłem
— opowiadał Przemysław Kasperkiewicz.
O ile zawodnicy, którzy przechodzą na sportową emeryturę bliżej 40-stki czy nawet po niej zwykle cieszą się z zakończenia kariery, o tyle czy u dużo młodszego Polaka też istnieje takie zjawisko? Mówiąc inaczej – czy zdarza się, że wciąż młody dyrektor sportowy tęskni czasem za ściganiem się osobiście, czy też jednak nowa rola jest bardziej satysfakcjonująca?
Jest inaczej – jestem cały czas blisko kolarstwa i to jest fajne, to lubię, ale na pewno wolałbym się cały czas ścigać. Życie się jednak tak ułożyło, nie na wszystko ma się wpływ. Praca, którą teraz mam nie jest lekka, dyrektorzy sportowi mają dziś naprawdę dużo zajęć. Nie wiem jak to wyglądało np. 10 lat temu, ale teraz jest to m.in. dużo pracy przy komputerze, gdzie prowadzimy analizy, jest Veloviewer, cała logistyka – mamy wiele zajęć, których nie widać w telewizji i o której się nie myśli. I to nie tak, że narzekam, bo naprawdę polubiłem to co teraz robię
— kontynuował 31-letni Polak.
Obecnie Przemysław Kasperkiewicz widnieje w statystykach jako pracownik obu ekip spod szyldu Liv AlUla Jayco – zarówno Women’s World Teamu, jak i developmentu. Z tym drugim jako dyrektor sportowy Polak przyjechał na 3. edycję Tour de Pologne, na której końcu zresztą było mu dane wyjść na podium – jego podopieczne wygrały klasyfikację drużynową. Jak wygląda życie dyrektora sportowego australijskiej ekipy?
Mam dość bogaty program wyjazdowy, bo pracuję zarówno w worldtourowej drużynie, jak i na zapleczu, także mam powiedzmy około 80 dni wyjazdowych. Do tego dochodzi drugie tyle w domu, kiedy bookuje się loty, hotele, organizuje logistykę, zgrupowania czy inne rzeczy jak np. testy medyczne, na których czasami musimy być, spotkania z szefostwem drużyny, kiedy prowadzimy dyskusję na różne tematy, w tym m.in. kogo podpisać na kolejny rok, z kim nie przedłużyć umowy. Szefostwo się z nami liczy, pyta się, liczy na nasze porady, do tego dochodzą tzw. zoomy, gdzie średnio co 2 tygodnie widujemy się online i dyskutujemy o tym co jest dobrego, co możemy zrobić lepiej jako sztab
— kontynuował Przemysław Kasperkiewicz.
Wiele się mówi o tym, że doświadczenie zawodnicze bardzo pomaga w rozumieniu pracy „po tej drugiej stronie”, czyli za kółkiem, a także wspomnianym komputerem. 31-latek podczas swojej przygody z rowerem bez wątpienia zwiedził sporą część świata wygrywając w Czechach, Francji, Irlandii czy odległej Rwandzie. Szczególnie ten ostatni triumf sprowokował u mnie pewne pytanie – Przemysław Kasperkiewicz jest bowiem jedynym Polakiem, który miał w historii okazję ścigać się w Tour du Rwanda, w dodatku wygrał tam etap. Jak zatem takie życie za granicą wpłynęło na 31-latka i co może on powiedzieć o miejscu, w którym już za kilka dni wystartują Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025?
Czy podróżowanie po świecie mi pomogło w obecnej pracy? Mieszkałem podczas mojej przygody z kolarstwem w sumie 11 lat poza Polską i widziałem różnice nawet tu między nami Europejczykami – mamy inną mentalność jako Polacy, a Francuzi czy Hiszpanie. Spędzenie tak długiego czasu w różnych stronach świata, praca z ludźmi z innych miejsc zmienia spojrzenie, perspektywy. Wspominana Rwanda jest na pewno jeszcze innym krajem, z inną mentalnością i kulturą – jest to daleko, zatem to chyba normalne. Poza tym Rwanda jest pięknym krajem, ludzie są niezwykle sympatyczni, przyjaźni i wspominam mój pobyt tam bardzo miło, a mistrzostwa świata moim zdaniem będą tam niezwykle trudne
— obszernie wytłumaczył Przemysław Kasperkiewicz.
Podczas opowiadania o Rwandzie na ustach urodzonego w Kaliszu 31-latka pojawił się wyraźny uśmiech – widać było, że dobrze wspomina on wyjazd do tego państwa. Czy i inni sportowcy będą równie zadowoleni z klimatu, jaki panuje w tym afrykańskim kraju? Przekonamy się już niebawem. Przemysławowi Kasperkiewiczowi tymczasem pozostaje życzyć kolejnych, ciekawych zawodowych wyzwań – choć patrząc na jego tegoroczny program obejmujący pracę dyrektora sportowego podczas takich imprez jak Vuelta España Femenina, Giro dell’Appennino Donne czy La Choralis Fourmies Féminine już dziś życie 31-latka pełne jest interesujących wyjazdów.
W Nałęczowie rozmawiał Jakub Jarosz.




![Radosław Frątczak i Walter Calzoni zwycięzcami kl. pobocznych Tour de Pologne 2026 [wypowiedzi]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/08/Radoslaw-Fratczak-1-218x150.jpeg)





Wielka szkoda, że tak szybko zakończył karierę, zawsze śledziłem jego poczynania, podobny rocznik. Dobrze ze się odnalazł w peletonie w innej roli.