Jak można było się spodziewać, piąty etap Tour de France 2025 zapewnił kibicom mnóstwo emocji. Niektórzy kolarze na mecie byli bardziej zadowoleni, a inni zdecydowanie mniej. W tej pierwszej grupie znaleźli się m.in. Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) oraz Edoardo Affini (Team Visma | Lease a Bike).
Zgodnie z przypuszczeniami po etapowe zwycięstwo na trasie 5. odcinka Tour de France sięgnął Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step). Belg jest wybitnym specjalistą od jazdy indywidualnej na czas, a w Caen potwierdził swoją wielką klasę. Na drugim miejscu zmagania zakończył jednak Tadej Pogačar, który stracił do belgijskiego zawodnika zaledwie 16 sekund i został liderem klasyfikacji generalnej. Słoweniec był z tego powodu bardzo szczęśliwy, lecz jednocześnie przyznał, że nie spodziewał się, iż Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) poniesie tak duże straty.
Tour de France nie wygrywa się w pierwszym tygodniu. Oczywiście cieszę się, że zyskałem cenny czas nad Jonasem oraz innymi groźnymi zawodnikami z klasyfikacji generalnej. Co prawda straciłem trochę do Remco, ale i tak jestem bardzo zadowolony z tej czasówki. W porównaniu z czasówką w Critérium du Dauphiné nabrałem odrobinę pewności siebie i wykonałem kilka mocnych treningów na rowerze do jazdy indywidualnej na czas. Po prostu uwierzyłem w siebie i miałem dobrą strategię
– powiedział Pogačar.
W świetnym nastroju po środowym etapie był też Edoardo Affini (aktualny mistrz Europy w jeździe indywidualnej na czas), który chętnie odpowiadał na pytania dziennikarzy, a na swojego pogromcę musiał czekać na „gorącym krześle” około trzech godzin.
Jazda na czas była zdecydowanie trudniejsza, niż czekanie na „gorącym krześle”. Moim celem na środowy etap była jazda na maksimum możliwości. Wyszło bardzo dobrze, więc mogę być w pełni zadowolony ze swojego występu. To była dobra czasówka, poszło Mi nawet lepiej, niż się spodziewałem
– mówił Affini.
Włoski kolarz wypowiedział się również na temat dyspozycji Jonasa Vingegaarda oraz swoich dalszych planów na wyścig.
Oczywiście nie ma w tym nic miłego, że Jonas poniósł straty, ale wyścig jeszcze się nie zakończył. W najbliższych dniach będę pracował dla Jonasa wszędzie tam, gdzie dam radę. Tam, gdzie będzie to zbyt trudne, będą pracować inni
– zakończył Włoch.
Jonas Vingegaard przyznał z kolei, że podczas czasówki nie miał dobrych nóg, ale zachowuje cierpliwość i z nadzieją czeka na najtrudniejsze odcinki tegorocznego Tour de France.
Po prostu nie miałem dobrych nóg. Czasami tak się dzieje. Wynik w pełni odzwierciedla to, jak pracowały mi nogi. Na szczęście Tour de France to bardzo długi wyścig. Wciąż wierzę we własne możliwości i w swój plan, możemy to jeszcze wygrać. Tracę w tej chwili około minuty do lidera. Na pierwszy rzut oka to dużo, ale wiemy z ostatnich lat, że różnice potrafią być znacznie większe. Wszystko rozstrzygnie się w górach
– komentuje Vingegaard.
Wszystko o 112. edycji Tour de France:
- Relacja z 5. etapu
- Zapowiedź wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Faworyci klasyfikacji pobocznych
- Plan transmisji telewizyjnych
- Wszystkie artykuły









