Już w sobotę startuje 112. edycja Tour de France, w związku z czym zawodnicy coraz chętniej wypowiadają się na temat tegorocznej „Wielkiej Pętli”. Jednym z nich jest Dylan Groenewegen (Team Jayco AlUla), który marzy o założeniu żółtej koszulki lidera po 1. etapie w Lille. Czy ten cel zostanie zrealizowany?
Co prawda Groenewegen mógłby stanąć na starcie Tour de France w nieco lepszym humorze, gdyż w niedawno zakończonych mistrzostwach Holandii zajął „dopiero” 3. miejsce, ale Holender zupełnie się tym nie przejmuje.
Moim wielkim celem jest zdobycie żółtej koszulki na sobotnim etapie. Pierwszy odcinek jest bardzo ważny i to na nim się teraz skupiam, ale potem będzie jeszcze kilka szans dla sprinterów. Spoglądając na trasę będę miał około 6 szans na zwycięstwo etapowe
– mówi Groenewegen.
Holenderski kolarz mocno przygotowywał się do francuskiego wyścigu i jest zadowolony ze swojej aktualnej formy.
Moja forma jest naprawdę dobra. Czuję świeżość. Wykonałem ostatnio bardzo ciężką pracę, więc myślę, że jestem gotowy na sobotę
– kontynuuje Holender.
Groenewegen wrócił jeszcze myślami do wydarzeń sprzed sześciu lat, kiedy to był jednym z głównych faworytów do wygrania inauguracyjnego etapu Tour de France 2019 z metą w Brukseli, ale ucierpiał w kraksie na ostatnich kilometrach i po zwycięstwo sięgnął jego drużynowy kolega Mike Teunissen (panowie ścigali się wtedy w Team Jumbo – Visma).
Nie mam żadnych negatywnych odczuć związanych z tamtą sytuacją. Takie rzeczy po prostu się zdarzają. Najważniejsze, że wygrał wtedy Mike, co było bardzo miłym wydarzeniem dla całego zespołu
– zakończył Groenewegen.









