fot. UAE Team Emirates - XRG

João Almeida zaatakował podczas wspinaczki pod Splügenpass i resztę 4. etapu Tour de Suisse przejechał na solo sięgając finalnie po wygraną w miejscowości Piuro. Koszulkę lidera 88. edycji, mimo wielkich kłopotów na trasie, obronił Romain Grégoire.

Środowy etap Tour de Suisse prowadził pomiędzy miejscowościami Heiden i Piuro i liczył sobie przeszło 190 kilometrów. Trasę można by podzielić zasadniczo na 2 części – pierwsza była niemal całkowicie płaska, w drugiej zaś zawodnicy musieli się powoli wspinać przez dziesiątki kilometrów by dotrzeć na Splügenpass (ostatnie 9 km o średnim nachyleniu 7%). Następnie peleton zjeżdżał z wysokości ponad 2100 metrów nad poziomem morza o niemal 2 tysiące metrów w dół by na ostatnich kilku kilometrach ponownie lekko wspiąć się w stronę mety.

Odjazd dnia formował się dziś przez ponad 2 godziny, a finalnie znalazło się w nim 8 kolarzy, w tym aż 4 Amerykanów. Na ucieczkę zdecydowali się wczorajszy triumfator Quinn Simmons (Lidl-Trek), Neilson Powless (EF Education – EasyPost), Andrew August (INEOS Grenadiers), Larry Warbasse i Marius Mayrhofer (Tudor Pro Cycling Team), Georg Zimmermann (Intermarché – Wanty), Thomas Gloag (Team Visma | Lease a Bike) oraz Sébastien Grignard (Lotto).

Grupka u podnóża niezwykle długiej wspinaczki miała niespełna 3 minuty przewagi nad peletonem. Niedługo później w odjeździe nastąpiły pierwsze podziały i na 60 kilometrów przed metą na czele utrzymywali się już tylko Quinn Simmons, Neilson Powless, Andrew August i Thomas Gloag. Przewaga harcowników spadała jednak bardzo dynamicznie i wydawało się, że ich los jest przesądzony.

Uciekinierów dogoniono na 54 kilometry przed metą – na niemal 7 kilometrów przed szczytem wspinaczki. Niedługo później ataku spróbował João Almeida (UAE Team Emirates – XRG), ale Portugalczyk nie został odpuszczony. Warto jednak podkreślić, że kolarze jechali dziś niezwykle szybko – na podjeździe zameldowali się przeszło pół godziny przed najszybszym rozważanym przez organizatorów scenariuszem.

Pod koniec wspinaczki ponownie przyspieszył João Almeida i tym razem Portugalczyk odjechał na solo od swoich rywali. Za jego plecami kręcili Kévin Vauquelin (Arkéa – B&B Hotels), Felix Gall (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Ben O’Connor (Team Jayco AlUla), Oscar Onley (Team Picnic PostNL), Pablo Castrillo (Movistar Team), Ilan Van Wilder (Soudal Quick-Step), Clément Champoussin (XDS Astana Team) i Matthew Riccitello (Israel – Premier Tech), którzy na przełęczy będącej granicą szwajcarsko-włoską tracili do Portugalczyka 45 sekund. Jeszcze większą stratę notował lider wyścigu Romain Grégoire (Groupama – FDJ), który miał drugie tyle straty do uciekającego kolarza UAE Team Emirates – XRG.

Pod koniec zjazdów, na 20 kilometrów przed metą, João Almeida utrzymywał 50 sekund przewagi nad goniącą ósemką i 1:10 zapasu nad Romainem Grégoirem, któremu towarzyszyli Lennard Kämna (Lidl-Trek) i Julian Alaphilippe (Tudor Pro Cycling Team). Z czasem grupy za plecami Portugalczyka zjechały się i w ten sposób powstała 11-osobowa pogoń, która rozpoczęła odrabianie strat do samotnego uciekiniera.

Współpraca za plecami João Almeidy szybko przestała się układać, a zamiast zgodnej pogoni oglądaliśmy skoki. To była woda na młyn dla Portugalczyka, który w pewnym momencie zaczął nawet ponownie nadrabiać czas nad grupą z tyłu, z której odjechali Ben O’Connor i Oscar Onley.

João Almeida nie dał się dogonić i to właśnie kolarz UAE Team Emirates – XRG sięgnął po zwycięstwo. Portugalczyk odrobił też w ten sposób pewną część ze swojej przeszło 3-minutowej straty w klasyfikacji generalnej, którą poniósł na 1. etapie. Liderem wyścigu pozostał Romain Grégoire.

Wyniki 4. etapu 88. Tour de Suisse:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułGiro d’Italia Next Gen 2025: Seth Dunwoody wygrywa sprint z odjazdu
Następny artykułBaloise Belgium Tour 2025: Tim Merlier wygrywa na otwarcie
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Mikołaj
Mikołaj

Ciekawie się poukładał ten wyścig