Podejrzewam, że nigdy w życiu nie miałem w nogach czegokolwiek porównywalnego do 15 etapów wyścigu kolarskiego rozgrywanego na wysokich prędkościach i prowadzącego przez często bardzo trudne, selektywne trasy, a zatem nie wiem czy da się wypocząć po czymś takim przez zaledwie jeden dzień przerwy, ale za to wiem jedno – niezależnie od tego czy to możliwe, czy też nie, zawodnicy muszą powrócić na start by stoczyć kolejną batalię o triumf w 108. edycji Giro d’Italia. Wtorkowy etap może się w tym kontekście okazać kluczowym, bowiem na zawodników czeka niemal 5 tysięcy metrów przewyższenia i meta na podjeździe.
Dzień przerwy podczas Giro d’Italia za nami, a jak pokazywała historia wielkich tourów ten potrafi być nie tylko miłym odpoczynkiem, ale i zdradliwą chwilą rozluźnienia, po której nie wszyscy potrafią natychmiastowo wrócić na pełne obroty. Organizatorzy włoskiej trzytygodniówki tymczasem postanowili nie dawać taryfy ulgowej kolarzom, którzy na dzień dobry otrzymają do pokonania niezwykle selektywną, górską trasę ze startem w Piazzola sul Brenta i metą na San Valentino. Tu nie ma mowy o miękkiej grze, a potencjalne różnice na mecie mogą być nie tylko sekundowe, ale i mierzone w minutach.
Wiadomo już, że na starcie nie zamelduje się co najmniej 2 kolarzy – sprinterzy Paul Magnier (Soudal Quick-Step) i Milan Fretin (Cofidis) uznali, że taka górska batalia nie jest im do niczego potrzebna i udali się do domów. W momencie pisania zapowiedzi wydaje się zatem, że na starcie zobaczymy 167 kolarzy, w tym będącego niemałą niewiadomą lidera klasyfikacji generalnej Isaaca del Toro (UAE Team Emriates – XRG), który staje przed kolejnym ważnym sprawdzianem – po nieco ponad 200 kilometrach dowiemy się czy stać go na obronę różowej koszulki także i w wysokich górach. Etap ten będzie także próbą dla Primoža Rogliča (Red Bull – BORA – hansgrohe), który po sobotniej kraksie jest mocno obolały i plotki mówią, że analizowano nawet wycofanie się z wyścigu przez Słoweńca. Wtorkowy odcinek nie daje szans na to by przeczekać ból – tu trzeba będzie pojechać na 100% swoich możliwości, a każdy kto nie będzie się dobrze czuł zapewne zanotuje wielkie straty.
Oto, co na temat 16. etapu 108. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 16, 27 maja: Piazzola sul Brenta > San Valentino (203 km | 4737 m)
W ostatni, bardzo intensywny tydzień zmagań włoskiego wielkiego touru wejdziemy etapem, któremu do miana królewskiego co prawda odrobinę brakuje, a na jego trasie próżno szukać nazw najbardziej ikonicznych przełęczy, ale mimo tego powinien on okazać się kluczowy dla losów klasyfikacji generalnej wyścigu.
Wtorkowy odcinek z Piazzola sul Brenta do San Valentino liczy 203 kilometry i 4737 metry przewyższenia, po starcie w północno-wschodniej części Niziny Padańskiej prowadząc przez szereg podjazdów pasma Dolomiti di Brenta, których stopień trudności tym razem będzie wzrastać wraz z pokonywanymi kilometrami. W menu dnia znajdziemy Carbonare (12,9 km, śr. 4,6%, max. 10%), połowę Monte Bondone kryjącą się pod nazwą Candriai (10,1 km, śr. 7,6%, max. 13%) oraz wyrastające nad Jeziorem Garda Passo di Santa Barbara (12,7 km, śr. 8,3%, max. 14%) i San Valentino (18,2 km, śr. 6,1%, max. 14%).
Finałowe wzniesienie naturalnie dzieli się na dwie części. Pierwsza, do Brentonico, jest regularna i odznacza się umiarkowanym nachyleniem (6,7%). Znacznie ciężej robi się tuż po blisko 2-kilometrowym wypłaszczeniu we wspomnianej miejscowości (14%), gdyż na pozostałym odcinku gradient wyraźnie faluje, wielokrotnie przekraczając 9%.




Pogoda
Przez cały dzień prognozowane jest około 20 stopni Celsjusza, praktycznie niezauważalny wiatr i słońce. Jeśli tego ostatniego miałoby na chwilę zabraknąć to raczej w pierwszej części trasy, gdzie istnieje około 20-procentowa szansa na przelotne opady deszczu.
Faworyci
Skoro już zostało dobitnie omówione, że trasa wtorkowego etapu jest niezwykle trudna i selektywna to warto spojrzeć na to po kim można się spodziewać walki o etapowy triumf. Scenariusze na taki odcinek jak zawsze są 2 – rywalizacja pomiędzy faworytami klasyfikacji generalnej bądź odpuszczenie odjazdu i „2 wyścigi”. Moim zdaniem znajdą się co najmniej 2 ekipy chętne do nadawania wysokiego tempa w peletonie, by powiedzieć „sprawdzam” w stronę rywali, w efekcie czego uciekinierzy zostaną schwytani, a gdybym miał opisać to procentami to daję mniej więcej 75% do 25% na rzecz scenariusza z wygraną etapową jednego z faworytów.
Teoretycznie wszystkie asy w rękawie cały czas ma UAE Team Emirates – XRG. Bliskowschodnia formacja jedzie w komplecie, ma nie tylko lidera, czyli Isaaca del Toro, ale i 3. w klasyfikacji generalnej Juana Ayuso, w dodatku wydaje się, że choć teoretycznie to na ekipie lidera spoczywa ciężar pracy w peletonie to wcale nie muszą nadawać mocnego tempa, albowiem to innym powinno zależeć na odrabianiu strat, a zatem zarówno Meksykanin, jak i Hiszpan mogą po prostu jechać, obserwować, a we właściwym momencie wyskoczyć po potencjalną wygraną etapową. Czy jednak tak się stanie?
Myślę, że inny pomysł na ten etap mają w Bahrain-Victorious. Druga z bliskowschodnich ekip ma w swoich szeregach z dnia na dzień coraz mocniejszego Damiano Caruso, a także mocno podrażnionego stratami na skutek kraksy Antonio Tiberiego. Podczas gdy starszy z Włochów będzie zapewne po cichu pokonywał kolejne kilometry to po młodszym z nich spodziewam się jakiegoś odważnego ataku.
Myślę, że ponownie w akcji zobaczymy też kolarzy INEOS Grenadiers. Egan Bernal jest w tym wyścigu niesamowicie aktywny, a i Thymen Arensman jest znany z tego, że w 3. tygodniu jest zwykle najmocniejszą wersją siebie. Brytyjska formacja, choć będąca cieniem dawnej potęgi, nie powinna się zadowalać odpowiednio 8. i 9. miejscem w klasyfikacji generalnej, zatem kolejne ataki Kolumbijczyka i Holendra wydają się być oczywiste.
Peleton we wtorek wjedzie na dotychczas nie osiągane w tegorocznej edycji wysokości nad poziomem morza, a to oznacza, że groźni mogą być kolarze z Ameryki Południowej. Tu obok Egana Bernala takim naturalnym typem na walkę o etapowy triumf jest 4. w klasyfikacji generalnej Richard Carapaz (EF Education – EasyPost), a w razie przestojów czy pasywnej jazdy faworytów także plasujący się 9 pozycji niżej Einer Rubio (Movistar Team).
Nie można rzecz jasna zignorować także pozostałych kolarzy z czołówki klasyfikacji generalnej – jadącego dotychczas bardzo po cichu, obecnego zaledwie raz w czołowej „10” etapu, a przy tym 2. w generalce Simona Yatesa (Team Visma | Lease a Bike), 5. Dereka Gee (Israel-Premier Tech), 12. Michaela Storera (Tudor Pro Cycling Team), 16. Toma Pidcocka (Q36.5 Pro Cycling Team) czy 17. Maxa Poole’a (Team Picnic PostNL). Celowo pomijam tu Primoža Rogliča (Red Bull – BORA – hansgrohe), bowiem Słoweniec wydaje się faktycznie przeżywać kryzys i nieco nie wierzę by nagle ten miał go nie tylko pokonać, ale i włączyć się do walki o etapowy triumf.
A może jednak uciekinierzy? Do przodu w tak trudnym terenie mogą ruszyć tacy kolarze jak Wout Poels i Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team), Romain Bardet (Team Picnic PostNL), Pello Bilbao (Bahrain-Victorious), Nairo Quintana i Jefferson Alveiro Cepeda (Movistar Team), Chris Harper, Filippo Zana i Luke Plapp (Team Jayco AlUla), Georg Steinhauser (EF Education – EasyPost), Wilco Kelderman (Team Visma | Lease a Bike), David Gaudu (Groupama-FDJ), Louis Meintjes (Intermarché – Wanty), Embret Svestad-Bårdseng (Arkéa – B&B Hotels) czy James Knox (Soudal Quick-Step). Polscy kibice oczywiście będą trzymali kciuki by wolną rękę dostał dziś Rafał Majka (UAE Team Emirates – XRG), ale obawiam się, że póki jego ekipa walczy o klasyfikację generalną to rezygnacja z obecności tak mocnego pomocnika u boku liderów może nie być z taktycznego punktu widzenia dla ekipy 35-latka akceptowalna. Kto wie, może jednak przyjemnie się pomylę?
Harmonogram
Start etapu: 11:35
Prognozowany finisz: 16:50-17:40
Transmisja TV: 11:00-17:45 w Eurosporcie 2
Wszystko o 108. Giro d’Italia:
- Klasyfikacja generalna po 2. tygodniu
- Zapowiedź trasy
- Oficjalna lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Wszystkie artykuły









W przypadku Rafała to nie puściliby go w odjazd nawet przy 30min przewadze nad rywalami. Większe szanse miał w zeszłym roku z Pogacarem, a i tak wiemy jak się skończyło. Del Toro i Ayuso nie są Pogacarem.
Rafał musi iść na solo!