Może prędkość w kolarstwie nie jest najważniejszym parametrem, ale na pewno – jednym z istotniejszych i jednocześnie – dość wymiernym.
Jechałem wczoraj dość szybkim odcinkiem trasy, mając w zasięgu wzroku kolorową kropkę, mocno kręcącą nogami przede mną. Nie lubię, gdy migające kropki oddalają mi się w czasie jazdy na rowerze, przyspieszyłem więc. Dogoniłem zawodnika, jadącego przede mną; po czym ów zatrzymał się na światłach i zaczął wydawać z siebie dziwne dźwięki.
Mówię do niego – dobry jesteś w beatbox, na co on: to nie beatbox tylko atak astmy – pokaszlał i rzucił: zgubiła mnie prędkość.
Prędkość… w zasadzie dość istotny element jazdy na rowerze, on bowiem wyznacza nasze miejsce w szeregu w czasie rywalizacji. A dlaczego zwracam uwagę na, zdawałoby się, wcale nie najważniejszy parametr?
Otóż zapoznałem się z danymi historycznymi wyścigu Paryż-Roubaix. Dotychczasowy rekord średniej prędkości – należący do Mathieu van der Poela, to 47,802 km/h (z roku 2024). W tym roku – także Van der Poel – osiągnął średnią 46,9 km/h. Jasne; wpływ na to ma wiele czynników, począwszy od kierunku wiatru, sytuacji na trasie, defektom oraz jeździe całego peletonu.
Jednak nie to było moim największym zaskoczeniem – a historyczne różnice w średniej prędkości, nie przekraczające 10 lat wstecz. Co do zasady, w czasie Paryż-Roubaix „cut time” ustalany jest na 8% czasu zwycięzcy. Ten limit czasu jest dość rygorystyczny; nie raz przeżywaliśmy historie zawodników, którzy docierali na welodrom w Roubaix już po zamknięciu jego bram.
Sześć lat temu w Paryż-Roubaix, w dwójkowym sprincie, wygrał Philippe Gilbert.
Dystans przejechał ze średnią prędkością – 43,189 km/h.
Ta prędkość w 2025 roku… sprawiłaby, że Philippe Gilbert wjechałby na tor poza limitem czasu.
Kwestia sprzętu? Przygotowania zawodników? Większe przełożenia? Pewnie jest to combo wszystkich czynników; niezależnie od tych czynników pewne zaś jest, że peleton stale przyspiesza.
Czas Matheiu van der Poela na mecie w tym roku to 5,31.27, co określa limit czasu przekroczenia linii mety na 5,57.58.
Czas Philippe Gilberta, zwycięzcy z 2019 roku to 5,58.02. Niemalże pół godziny różnicy między zwycięzcami dwóch edycji, które dzieli tylko sześć lat.









Napisałem gdzieś komentarz, ale się nie dodał (stąd apel o możliwość logowania i lepszego kontrolowania tego a i ciekawszych dyskusji 🙂 ), że moim zdaniem zmiany sprzętowe w największy sposób przekładają się właśnie na Roubaix z uwagi na specyfikę nawierzchni – szersze opony, sztywniejsze ramy, sztywna os, skuteczniejsze hamulce. Oczywiście to ma znaczenie wszędzie, ale mam wrażenie że na Roubaix największe. Mozna by porównać o ile zmieniała się średnia na wszystkich monumentach, nie zdziwię się jak na Roubaix przyrost ten będzie największy.
Jednocześnie zmienił się styl ścigania, ataki są wcześniej, więcej kolarze jadą na solo lub w małych grupach.
Bo kiedyś full Gaś szedł po 200km wyścigu, później po 100km , a teraz po lotnym starcie….ale oczywiście sprzęt robi swoje. Widzę to po sobie, mimo wieku- już po 40. Moje średnie nie są wiele mniejsze niż 10 lat temu. No ale sprzęt inny. Największe różnice czasowe mam w górach, najmniejsze na płaskim, brukach i szutrach które lubię.
Trasa nie była identyczna więc porównanie do 2019 roku dość dyskusyjne
reko
Ale to chyba swiadczy o przygotowaniu fizycznym zawodników .Jeżeli , ktory kolarz „full gas ” jechał po dwóstu kilometrch to czy uzyskałby ten sam czas co w przypadku gdyby zaczął mocno od startu ? Wątpię .
Don-ww – nie wiem czy dobrze mnie zrozumiałeś albo ja może się źle wyraziłem. Skoro cały peleton kiedyś jechał wolniej od początku bo wyścig zaczynał się gdzieś w połowie , a teraz ściąganie zaczyna się od początku to prędkość peletonu jest inna. Mówił o tym Bodi ostatnio na jakimś kanale, średnie rosną ze względu na sprzęt i fakt że ściganie idzie niemal od początku.