fot. UAE Team Emirates - XRG / Sprint Cycling Agency

Zwycięstwem Tadeja Pogačara zakończyła się 89. edycja Strzały Walońskiej. Mistrz świata przyspieszył mniej więcej w połowie finałowej wspinaczki pod Mur de Huy i zostawił wszystkich rywali daleko za swoimi plecami. Na podium stanęli także Kévin Vauquelin i Tom Pidcock.

89. edycja Strzały Walońskiej wyruszyła z Ciney i poprzez kilka pomniejszych podjazdów peleton skierował się na 3 lokalne rundy zawierające podjazdy pod kolejno Côte d’Ereffe (2,2 km; 5,4%), Côte de Cherave (1,3 km; 7,7%) i finałowy Mur de Huy (1300 m; 9,7%). W sumie zawodnicy do pokonania mieli 205,2 kilometra.

Ucieczkę dnia tuż po starcie utworzyli Artem Shmidt (INEOS Grenadiers), Simon Guglielmi (Arkéa – B&B Hotels), Tom Paquot (Intermarché – Wanty), Ceriel Desal (Wagner Bazin WB) oraz Siebe Deweirdt (Team Flanders – Baloise). W peletonie za pracę wzięli się kolarze Q36.5 Pro Cycling Team, do których z czasem dołączyli przedstawiciele Lidl-Trek, UAE Team Emirates – XRG, Bahrain – Victorious i Soudal Quick-Step.

Dzisiejsza rywalizacja była mocno deszczowa, ale kolarze nie ociągali się i utrzymywali cały czas dość wysoką średnią prędkość na poziomie 42-43 km/h. Co ciekawe w głównej grupie nie było dziś spokoju, a 140 kilometrów przed metą do odjazdu przeskoczyli Tobias Foss (INEOS Grenadiers) i Robert Stannard (Bahrain-Victorious). 20 kilometrów później w ich ślady poszli Fredrik Dversnes i Andreas Leknessund (obaj Uno-X Mobility). Norwegowie minęli słabnącego Siebe Deweirdta, a ucieczka miała jedynie nieco ponad minutę przewagi nad peletonem.

Przy pierwszym przejeździe przez Mur de Huy (1300 m; 9,7%) główna grupa dogoniła kolejnego uciekiniera – tym razem Toma Paquota. Ta zresztą nie tylko dopadała harcowników, ale i przerzedzała się, a wśród kolarzy zostających z tyłu dość wcześnie był m.in. zwycięzca Strzały Walońskiej z 2022 roku, czyli Dylan Teuns (Cofidis).

40 kilometrów przed metą na czele pozostała już tylko trójka Norwegów – Tobias Foss, Fredrik Dversnes i Andreas Leknessund. Peleton tracił jednak naprawdę niewiele, choć nieco zwolniła go kraksa na czele, w której ucierpieli m.in. Mattias Skjelmose i Patrick Konrad (Lidl-Trek).

Kolejne kilometry nie przynosiły żadnych ataków z peletonu prowadzonego głównie przez zawodników Soudal Quick-Step. Wszystko zatem wyglądało na to, że 89. edycja Strzały Walońskiej będzie kolejną w historii, która rozegra się dopiero na Mur de Huy.

Trójka uciekających Norwegów została złapana dopiero na 7 kilometrów przed metą, kiedy to grupa rozpoczynała ostatnią wspinaczkę pod Côte de Cherave (1,3 km; 7,7%). Na tej mocno pociągnęli zawodnicy UAE Team Emirates – XRG, którzy mocno zredukowali peleton, a największą pracę wykonał Jan Christen, po którym pałeczkę przejął Brandon McNulty.

U podnóża finałowego Mur de Huy (1300 m; 9,7%) w peletonie jechało już tylko około 30 kolarzy. Na czoło grupy na podjeździe powrócił Jan Christen, którego zmienił dopiero mocno zaciągający Ben Healy (EF Education – EasyPost). Irlandczyka bokiem minął jednak Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG), który zaskoczył rywali wczesnym atakiem i samotnie ruszył po swój drugi w karierze triumf w Strzale Walońskiej. Za plecami mistrza świata oglądaliśmy walkę o co najwyżej 2. miejsce. Drugi rok z rzędu zajął je Kévin Vauquelin (Arkéa – B&B Hotels), a podium uzupełnił Tom Pidcock (Q36.5 Pro Cycling Team).

Wyniki 89. Strzały Walońskiej:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Polacy nie startowali.

Poprzedni artykułVeloBank Via Dolny Śląsk atakuje wiosną! Teraz Miękinia!
Następny artykułTour of the Alps 2025: Kolarze Israel–Premier Tech podsumowują trzeci etap [wywiady]
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
10 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Eryk
Eryk

Oby ten chłopak był czysty, bo to co robi jest szokujące!!!

Marcraft
Marcraft

Jeśli Jan Christen chce jechać na swój rachunek, to chyba musi odejść z UAE.

Don-ww
Don-ww

A po niedzielnym wyścigu napisał :’Podacar sie skończył” ???

Don-ww
Don-ww

Eryk
Po co we wszystkim wietrzyć spisek , Pogacar wygrywa – Pogacar „nażarty” , Pogacar przegrywa – Pogacar „niedożarty” ? Jakoś nie czytam tu o tym , że Vingegard czy MVdP się nażarł , a jednak z Pogacarem wygrywają . Ja nie dam głowy za czystość żadnego zawodnika ale taka podejrzliwość psuje całą przyjemność oglądania ! Doping , jesli jest to wypłynie jak nie na testach to w wyniku oskarżeń i sledztwa jak w przypadku Armstronga , a na razie obowiązuje zasada domniemania niewinności .

reko
reko

Tadek wygrał bo się dobrze nawodnil na podium Amstela zaraz po wyścigu, Remco nie i spłynął….a tak serio to czy mi się wydaje , czy Tadek na mecie nie wyglądał zbyt dobrze na twarzy…

Ratuch
Ratuch

To prawda, że takie podejrzenia psują widowisko, ja niestety nie mogę się już ich wyzbyć, afera z tlenkiem węgla, którego działanie może dać efekt podobny do małych dawek EPO, pokazało, że UAE „kombinuje”. (Visma z Jonasem też byli zamieszani) Tadej nie ma praktycznie żadnej chwili słabości, a jak ktoś oglądał „w sercu peletonu” to mógł zobaczyć, że kiedyś miał poważne kryzysy, wyglądał tam bardziej jak „człowiek”, genialny kolarz ale „człowiek”. To, że wygrał z nim MVdP ok (chociaż nie wiadomo co by było gdyby Tadej nie upadł) ale to była trasa idealna dla przełajowego mistrza świata, zdziwiłbym się gdyby MVdP wygrał z Tadejem po 15 km podjeździe. Boję się, że jak tak dalej pójdzie to za chwilę Tadej będzie odjeżdżał od peletonu na 10 km, i wygrywał wyścigi po samotnej jeździe.  

Wirgil
Wirgil

Dziwnie wygląda jego twarz na zdjęciu pod tytułem. Jakby miał z 15 lat więcej.
Tylko ja mam takie wrażenie?

Mikołaj
Mikołaj

Pogi wygrał kto by się spodziewał. Mnie tam to najbardziej zajęła kraksa Skielmoze wygrał amstel 3 dni temu a teraz znowu kraksa no gość ma pecha i to strasznego. Pogi pozamiatał kiedy tak patrzysz na niego żałujesz że Vingego nie jeździ klasyków bo ta łatwość w wygrywaniu czasami przeraża. No Czusz w niedzielę jerz liczę że znów znęczenie da znać i będzie bardziej wyrównany wyścig tak jak na amstelu

Don-ww
Don-ww

Ratuch
 afera z tlenkiem węgla” , jaka afera ? Jeżeli o tej „aferze” piszą gazety to chyba nie wyobrazasz sobie , że lekarze , fizjologowie zatrudnieni w innych grupach nie znaja tego sposobu na podniesienie wydolności . Z tego co wiem wdychanie tlenku węgla jest zabronione dopiero od tego sezonu , a jeśli tak to nie było żadnej „afery” , a w tym sezonie patrząc na wyniki nic się nie zmieniło , przynajmniej na razie.

Adam
Adam

Jestem goracym fanem kolarstwa od 1991 roku. Mam 66 lat jezdzilem jako bardzo dobry Hobby kolarz z takimi ikonami kolarstwa ze inni mi moga pozazdroscic. Byl Induran , byl Amstrong , Froom jest teraz Pogacar. To co on wyprawia to albo ma astmę, albo uklad rowerowy zdalnie sterowany. Przepraszam Jak moja recenzja jest obrazliwa.