fot. Intermarché - Wanty

Intermarché-Wanty wreszcie przerwało serię niepowodzeń. Dion Smith zapewnił drużynie pierwsze zwycięstwo w sezonie, co może oznaczać przełom dla belgijskiej ekipy.

Od końca ubiegłego tygodnia Intermarché-Wanty może odetchnąć z ulgą. Nowozelandczyk Dion Smith przełamał złą passę zespołu, zdobywając dla belgijskiej ekipy pierwsze zwycięstwo w sezonie, triumfując w Volta NXT Classic. Jak przyznał menedżer drużyny, Dimitri Claeys, w rozmowie z WielerFlits, to przełamanie powinno przynieść zespołowi długo wyczekiwaną zmianę losu.

Regularnie słyszeliśmy, że jesteśmy ostatnią drużyną z World Touru, która jeszcze nie wygrała. Z drugiej strony, nie jest tak, że cały nasz sukces zależy od wygranej. Możesz też stanąć na podium w dwóch monumentach i nic nie wygrać, wtedy nie nazwałbyś tego nieudaną wiosną. Ale hej, u nas też tak nie było. Wtedy dobrze jest w końcu wymazać to zero

– przyznaje Dimitri Claeys, dyrektor sportowy Intermarché-Wanty.

Nie możemy po prostu chować się za pechem, ale faktem jest, że Arne Marit często nie brał udziału w wyścigach z powodu urazów odniesionych na kraksie podczas Santos Tour Down Under. Straciliśmy Biniego w weekend otwarcia z powodu narodzin jego córki. To było logiczne, że chciał tam być, ale przez jakiś czas go brakowało. Z drugiej strony ważne jest, aby nadal krytycznie patrzeć na naszą działalność i znaleźć, gdzie coś poszło nie tak. Trzeba być czujnym, aby konkurować na najwyższym poziomie, a w naszym przypadku pewne decyzje strategiczne poszły nie tak jak powinny. Kilku zawodników nie było w formie, na jaką liczyliśmy

– dodaje Dimitri Claeys.

Każda drużyna, która chce zachować status World Tour na sezon 2026, musi uplasować się w czołowej osiemnastce rankingu UCI. Obecnie Intermarché-Wanty zajmuje 16. miejsce i wciąż utrzymuje bezpieczną przewagę, wynoszącą około 3500 punktów, nad drużyną plasującą się na 19. pozycji.

Na razie nie zaprzątamy sobie tym głowy, ale z pewnością nie jesteśmy jeszcze w tak komfortowej sytuacji, by móc uznać niektóre wyścigi za mniej istotne. Musimy wciąż dawać z siebie wszystko i utrzymać wysoki poziom w nadchodzących tygodniach

– dodaje na sam koniec Dimitri Claeys.

Poprzedni artykułPhilippe Gilbert: „Nie trzeba doświadczenia, by wygrać Paryż-Roubaix” [wywiad]
Następny artykułWout van Aert: „Nie ucieknę od presji”
Dawid Jodłowski
Pasjonat kolarstwa i wielu innych sportów takich jak koszykówka czy piłka nożna. W wolnym czasie uwielbia podróżować. Na co dzień student Uniwersytetu Jagiellońskiego.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze