fot. Team Visma | Lease a Bike

Wout van Aert (Visma | Lease a Bike) nie zaczął sezonu w wymarzony sposób. Niemniej jednak, w zeszłym tygodniu udało mu się zanotować pozytywne 4. miejsce podczas Ronde van Vlaanderen. Mimo dobrego rezultatu, belgijska prasa wciąż zdaje się narzucać presję na swojego ulubieńca, a głód zwycięstwa zdaje się być coraz większy.

Gdyby przeanalizować wyniki, sytuacja w sumie nie jest aż tak tragiczna jak wszystkim się wydaje – 11. miejsce w chaotycznym Omloop Het Nieuwsblad, 2. miejsce w Dwaars door Vlaanderen i wylądowanie tuż za podium podczas Ronde van Vlaanderen. Niejeden zawodnik wziąłby takie rezultaty z pocałowaniem ręki, jednak mówimy o Woucie van Aercie, niekwestionowanym faworycie większości wyścigów w jakich startuje. W dodatku, do początku marca Belg był niewidoczny, żeby nie powiedzieć słaby, Dwaars door Vlaanderen było prawdziwym blamażem w wykonaniu van Aerta i jego drużyny i dopiero Ronde van Vlaanderen zdawało się mieć względnie pozytywny przebieg.

Bardzo istotny jest niewątpliwie aspekt mentalny, o którym van Aert opowiedział na łamach Het Laatste Nieuws:

Po takich porażkach, mogę kompletnie zanurkować w swojej głowie myśląc o niepowodzeniu. Trudno mi z czegoś takiego wyjść, w szczególności gdy mowa o klasykach

– opowiada Wout van Aert.

30-letnia gwiazda Visma | Lease a Bike widzi również ogromną różnicę w tym podejściu pomiędzy klasykami, a wielkimi tourami. Kolarz nie omieszkał się również wspomnieć o presji, jaką narzucają na niego media:

Właśnie dlatego tak dobrze sobie radzę w wielkich tourach. Tu nie ma czasu na zadumę. Ktoś kiedyś mi powiedział, żebym nie czytał gazet, ale gdziekolwiek nie pójdę, do piekarni czy do kolegi, zawsze zaczyna się rozmowa na mój temat

– rozwija kolarz Visma | Lease a Bike.

Zawodnik przedstawił sposób, w jaki sposób stara sobie radzić z trudnościami bycia wielkim faworytem większości wyścigów, rzecz jasna od strony medialnej. Całość obudował ciekawą anegdotką odnośnie występu w Omloop Het Nieuwsblad:

Im starszy jestem, tym łatwiej mi sobie radzić z presją, ale wiem że od niej nie ucieknę. Bądź co bądź, podczas „opening weekendu” (Omloop Het Nieuwsblad i Kuurne-Bruksela-Kuurne – przyp. red.) miałem poczucie, że media piszą ciągle o tym jak słabo pojechałem, zamiast oddać pochwały w stronę fantastycznego zwycięstwa Sørena Wærenskjolda. W poniedziałek nie widziałem w gazetach zbyt wiele na ten temat

– kwituje Wout van Aert.

Poprzedni artykułDimitri Claeys: „Nie możemy chować się za pechem”
Następny artykułParyż-Roubaix 2025: Oficjalna lista startowa
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Tomasz
Tomasz

Vamos Wout !!!

Maciej
Maciej

Aktualnie w 4 najlepszych kolarzy, potwierdził to w Ronde i Paris-Roubaix. Do czołówki trochę jeszcze brakuje ale wszystko na dobrej drodze jak widać.