fot. Team Visma | Lease a Bike

Neilson Powless wygrał 79. edycję Dwars door Vlaanderen. Kolarz EF Education – EasyPost spędził niemal 70 kilometrów w ucieczce z trzema kolarzami Team Visma | Lease a Bike i na mecie w Waregem ograł Wouta van Aerta, Tiesja Benoota oraz Matteo Jorgensona. Holenderska formacja może sobie pluć w brodę po tak fatalnym rozegraniu końcówki wyścigu.

Środowy klasyk Dwars door Vlaanderen liczył sobie nieco ponad 184 kilometry i prowadził z Roeselare do Waregem. Na trasie znalazło się kilkanaście podjazdów oraz sektorów bruku, ale żaden z nich nie liczył sobie więcej niż 2 kilometry. Do najtrudniejszych wspinaczek należały brukowane Berg Ten Houte (1 km; 5,3%) i Eikenberg (1,2 km; 5%), a z ostatniego, płaskiego sektora kocich łbów Herlegemstraat (1,2 km) do mety pozostawało jedynie nieco ponad 6 kilometrów.

Tuż po starcie nie obejrzeliśmy klasycznej walki o obecność w ucieczce dnia, a zamiast tego główna grupa od początku jechała naprawdę szybko. Po godzinie jazdy zawodnicy mieli pokonane przeszło 45 kilometrów, a także doszło do pierwszej selekcji – szybko pojawiły się meldunki o pierwszych wycofaniach, choć peleton nie dotarł jeszcze nawet do pierwszego z podjazdów dnia.

Pierwszy odjazd zaczął się zawiązywać dopiero po około 60 kilometrach jazdy. Na czele znaleźli się wówczas Taco van der Hoorn (Intermarché – Wanty), Mikkel Bjerg (UAE Team Emirates – XRG), Lewis Askey (Groupama-FDJ), Fabio Christen (Q36.5 Pro Cycling Team), Joshua Giddings (Lotto), Petr Kelemen (Tudor Pro Cycling Team), Rasmus Søjberg Pedersen (Decathlon AG2R La Mondiale Team) oraz Ceriel Desal (Wagner Bazin WB). Na Volkegembergu (1,1 km; 4%) grupka zameldowała się minutę przed peletonem.

110 kilometrów przed metą na przeskok do odjazdu zdecydował się jeszcze Alexander Kristoff (Uno-X Mobility). Norwegowi ta próba się jednak nie udała, a niedługo później w peletonie tempo osobiście nadawał Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike) dzieląc grupę na bardzo wczesnym etapie rywalizacji.

87 kilometrów przed metą odjazd podzielił się, a na czele zostali tylko dwaj Duńczycy – Mikkel Bjerg i Rasmus Søjberg Pedersen. W pogoń za nimi ruszyli Joshua Tarling (INEOS Grenadiers), Neilson Powless (EF Education – EasyPost) i Fabio Van den Bossche (Alpecin-Deceuninck). Na dojeździe do drugiego przejazdu przez Berg Ten Houte (1 km; 5,3%) trójka dogoniła uciekającą dwójkę i tak utworzony odjazd miał około 45 sekund przewagi nad peletonem prowadzonym cały czas przez kolarzy Team Visma | Lease a Bike. Ci rozkręcali na tyle mocno, że w pewnym momencie peleton pękł tuż za ich plecami, a w drugiej grupie znaleźli się wyłącznie Wout van Aert, Matteo Jorgenson, Tiesj Benoot i Edoardo Affini. Za ich plecami zapanowała konsternacja, a kolarze holenderskiej ekipy widząc pasywność rywali postanowili jeszcze mocniej przyspieszyć.

Z tyłu za pogoń wzięli się osobiście faworyci wyścigu tacy jak Stefan Küng (Groupama-FDJ), Mads Pedersen (Lidl-Trek) czy kolarze INEOS Grenadiers. Przeciąganie liny trwało przez kolejne kilometry, a różnica cały czas wynosiła około 20 sekund. Na szczycie asfaltowego Knokteberg-Trieu (1 km; 7,6%) na czele pozostali już „tylko” Wout van Aert, Matteo Jorgenson, Tiesj Benoot i Neilson Powless, z tyłu zaś główna grupa mocno się podzieliła i zostało w niej jedynie około 30 kolarzy.

Kolejne kilometry nie przynosiły zorganizowanej pogoni, a wręcz przeciwnie – przy silnych podmuchach wiatru stawka dzieliła się na grupy i grupeczki, a na tym korzystała jadąca zgodnie na czele czwórka z trzema zawodnikami Team Visma | Lease a Bike. Neilson Powless współpracował z kolarzami z holenderskiej ekipy, a to pozwalało czołówce jechać naprawdę szybko.

41 kilometrów przed metą o asfalt uderzyli Nils Politt (UAE Team Emirates – XRG) i Laurence Pithie (Red Bull – BORA – hansgrohe). W wyniku takich i innych losowych zdarzeń siła pogoni cały czas malała, a Stefan Küng w pewnym momencie był na tyle zły na brak współpracy, że swoją frustrację uzewnętrznił krzycząc i gestykulując w stronę reszty kolarzy jadących w grupie.

W czołówce na 24 kilometry przed metą Tiesj Benoot zrobił delikatną lukę, w efekcie czego Neilson Powless po raz pierwszy był zmuszony do reagowania w czołówce i gonienia za współtowarzyszami ucieczki. To mocno zaburzyło dotychczas wzorową współpracę, a Amerykanin z EF Education – EasyPost zaczął jechać dużo bardziej czujnie niż wcześniej rzadziej schodząc na ostatnią pozycję w czołowej grupie.

Z tyłu z kolei po dziesiątkach skoków Mads Pedersen (Lidl-Trek) zdołał wreszcie oderwać się od peletonu mniejszą grupą, w skład której weszli także Stefan Küng (Groupama-FDJ), Alec Segaert i Arjen Livyns (Lotto), Dries De Bondt (Decathlon AG2R La Mondiale Team) oraz Tibor Del Grosso (Alpecin-Deceuninck). Szóstka ta na 15 kilometrów przed metą cały czas traciła jednak około 40 sekund do czołowej czwórki, zatem wydawało się, że akcja ta została przypuszczona nieco za późno by zmienić jeszcze losy wyścigu i włączyć się do walki o zwycięstwo.

Tymczasem walka o triumf nie rozstrzygnęła się aż do samego końca – kolarze Team Visma | Lease a Bike poza jedną próbą niespecjalnie próbowali zgubienia Neilsona Powlessa. Na ostatnie 300 metrów jako pierwszy wjechał Matteo Jorgenson, po nim zmianę dał Tiesj Benoot, a ich pracę miał wykończyć Wout van Aert. Belgowi z koła spróbował wyjść Neilson Powless, a przyspieszenie Amerykanina było na tyle mocne, że ten zdołał ograć swoich rywali i tym samym powtórzył pamiętny wyczyn Iana Stannarda z Omloop Het Nieuwsblad z 2015 roku. Co za wygrana dla kolarza EF Education – EasyPost!

Wyniki 79. Dwars door Vlaanderen:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułJonas Vingegaard wystartuje w Ardenach? „Przyglądamy się takiej możliwości”
Następny artykułTour of Hellas 2025: Wygrana Moschettiego, Bogusławski i Grygowski w czołowej „10”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
7 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Odwalili maniane, ot co.

Mikołaj
Mikołaj

To co visma odwaliła to się w palę nie mieści. Prawie zeszliśmy ze śmiechu w domu. Brak taktyki wystarczyło pobawić się w skoki a ci rozprowadzili powlesa jakby to był jego pociąg sprinterski. Ale dobrze się na to patrzyło więc daje plusik

ja1
ja1

Taktyka była, przecież mówili w wywiadach po wyścigu – postawili na sprint WvA. A że niesłusznie… po wyścigu łatwo komentować.

Piotr
Piotr

To nie jest ten sam przypadek co ze Stannardem , po prostu postawili wszystko na finisz van aerta . Ale po tych kontuzjach z zeszłego roku , nogi na finiszu zabrakło . Zespół zgubiła wiara, że na finiszu wygrają , a tu niespodzianka . Jakby atakowali jeden po drugim, pewnie wyglądałoby to inaczej. Błąd taktyczny na pewno , ale przynajmniej w środę , a nie w niedzielę, wtedy to by zabolało.

Ricky
Ricky

Oj, latami będzie się o tym wspominać. Żal mi Wouta ale co zrobić, taki sport.

MaciekSatan
MaciekSatan

Strasznie to rozegrali… Było ich 3 a on jeden, nieważne jaką taktykę by nie obrali, powinni to wygrać. Skoro Wout jest jeszcze bez optimum formy, to skoki. Cokolwiek aby mieć 100% pewności że wygrają, a tak wyszło trochę komicznie. Brawo dla Powlessa, sport jest piękny! 🙂