Sobotnie Mediolan-San Remo nie było wyścigiem marzeń dla Maxima Van Gilsa. Wracający po miesięcznej przerwie Belg nie dość, że nie włączył się do walki o wygraną, to jeszcze został ukarany przez jury. Co jednak ciekawe sankcja była większa niż przewidują przepisy.
Tej zimy Maxim Van Gils zamienił Lotto na Red Bull – BORA – hansgrohe. Będący objawieniem sezonu 2024 Belg póki co musi się jednak co rusz zmagać z pechem, a w jego następstwie ominął on m.in. Strade Bianche. Teraz 25-latek powrócił do ścigania podczas Mediolan-San Remo, ale nie udało mu się włączyć do walki o wygraną i Maxim Van Gils metę przeciął ostatecznie na 19. miejscu. Po wszystkim okazało się jednak jeszcze, że sędziowie przyznali Belgowi karę za śmiecenie.
Zgodnie z przepisami UCI takie przewinienie skutkuje karą 500 franków szwajcarskich grzywny oraz odjęciem 25 punktów UCI. Jak się jednak okazuje jury Mediolan-San Remo postanowiło nie przejmować się zapisami z przepisów i Belgowi przyznana została także żółta kartka, choć takowa sankcja może (ale nie musi) być przyznana dopiero przy drugim takim samym przewinieniu w ramach jednego wyścigu. Takowego błędu Maxim Van Gils jednak nie popełnił – wówczas grzywna wynosiłaby 1000 franków. Oznacza to zatem, że kolarz Red Bull – BORA – hansgrohe został ukarany w nieprzepisowy sposób i 2 dni po wyścigu sankcja ta nadal jest utrzymana w mocy, a zapis o niej znalazł się na stronie UCI. Pozostaje wiara, że kartka ta nie przełoży się z czasem (tj. kolejnymi takimi sankcjami) na zawieszenie Belga – wówczas można by mówić o pewnej niesprawiedliwości.
Van Gils yellow card doesn't make sense according to the UCI rules.
The penalty in question has a yellow card only on 2nd offence in the UCI penalty table https://t.co/RoeXSBztam pic.twitter.com/Jh4sPtEK5V
— La Flamme Rouge (@laflammerouge16) March 23, 2025









Ekkoterror Lewacki. Jak by kolarze nie mieli co robić tylko szukać śmietników. A organizatora nie stać na kilka osób jadących na końcu Żukiem i zbierających to co kibice nie wydziobią ?