Były kolarski menadżer Patrick Lefevere po odejściu z pracy zawodowej nie opuścił przestrzeni medialnej związanej z tym sportem. Belg wciąż lubi się udzielać i opowiadać różne anegdoty, a ostatnio był gościem podcastu prowadzonego przez Robana van Gamerena i Nikiego Terpstrę. Były szef Soudal Quick-Step opowiedział tam m.in. o hobby, których nie pozwalał uprawiać swoim podopiecznym.
W świecie sportu całkowicie powszechną rzeczą są kontrakty, które zawierają nie tylko czas trwania współpracy i kwotę, jaką otrzymywać będzie zawodnik, ale i masę klauzul, które mogą spowodować kary nakładane na sportowca bądź nawet przyczyniające się do przedwczesnego zerwania współpracy. Media co jakiś czas obiega informacja o sporze między np. piłkarzem a klubem związanym z tym, że ten mimo zakazu pojechał na narty i złamał sobie na nich nogę. Jak opowiada Patrick Lefevere podobne obostrzenia istnieją także i w świecie kolarstwa, a jego podopiecznym nie wolno było robić naprawdę wielu rzeczy.
Mieliśmy listę rzeczy uważanych za niebezpieczne… Szczególnie zimą. Młodzi ciągle chcą adrenaliny, nowych doświadczeń, ale nawet nie tylko oni. Pamiętam Wilfrieda Peetersa, który kiedyś zadzwonił do mnie i powiedział, że złamał łokieć. Zapytałem: „Jak to zrobiłeś?” Odpowiedział, że jeździł na rowerze górskim. Dopytałem od razu, czy ten „rower” miał silnik. Okazało się, że pojechał do lasu na motocyklu, co było absolutnie zakazane. Zabranialiśmy też np. narciarstwa. Zwłaszcza teraz, gdy pogoda jest bardzo dobra, śnieg topnieje po południu. Potem znów zaczyna zamarzać. To czyni ten sport bardzo niebezpiecznym i kontuzjogennym
— opowiadał Patrick Lefevere wskazując, że zasadniczo zakazy obejmowały każdą aktywność, w wyniku której istniało zauważalnie wyższe ryzyko odniesienia kontuzji.
Jak się jednak okazuje szef Soudal Quick-Step był krytycznie nastawiony do niebezpieczeństw, które mogłyby wyeliminować jego kolarzy z treningów i ścigania, nie zaś z samych aktywności pozwalających poczuć więcej adrenaliny we krwi. Korzystał z tego m.in. prowadzący podcast Niki Terpstra.
Pozwalaliśmy naszym kolarzom np. na skoki ze spadochronem. Jeśli spadochron by się nie otworzył to byłoby po mnie [śmiech]. Akceptowałem jednak to ryzyko. Tak samo Niki miał np. dyspensę na rajdy samochodowe. Pewne ryzyko trzeba akceptować i nie można wszystkiego w życiu zabraniać
— tajemniczo rozwinął Patrick Lefevere.









Autor rozumie znaczenie słowa „klauzula” ?
„W świecie sportu całkowicie powszechną rzeczą są kontrakty, które zawierają nie tylko czas trwania współpracy i kwotę, jaką otrzymywać będzie zawodnik, ale i masę klauzul, które mogą spowodować kary nakładane na sportowca bądź nawet przyczyniające się do przedwczesnego zerwania współpracy.” :)))
Nie.
🙂 i w komentarzu też poprawiłeś „klauzul” na „klauzul”. Spryciarz. Słyszałeś o czymś takim jak słownik? Pomaga
Dziękuję – sprawdzę co to ten słownik! Bez Pana bym nie wiedział o jego istnieniu! Mam nadzieję, że czuje się Pan lepiej po napisaniu takich komentarzy 😉
klauzur – klauzul
zawziąłeś się 🙂 tak trzymaj! i słownik co wieczór – pół godziny
Stan, pogoda się robi, idź na cholerny rower i nie szarp już Jakuba.
Dobrze – idę na rower. Ale zaopiekuj się Jakubem – jego pisanina jest jak poziom polskiego kolarstwa…
A, to Pan! Wybaczy Pan, ale zmienianie pseudonimów w komentarzach sprawiło, że zapomniałem już, że istnieje mój ulubiony komentator o ego w kosmosie, który zamiast napisać „tu jest literówka” musi wypisywać regularne wywody kwestionujące mój intelekt, wykonywaną przeze mnie pracę i próbujące mnie poniżyć.