O poranku zakończyła się tegoroczna edycja Tour of Oman. Ostatni etap padł łupem Valentina Paret – Peintre’a (Soudal Quick – Step), jednak zabrakło mu paru sekund do zwycięstwa w całym wyścigu, które przypadło Adamowi Yatesowi (UAE Team Emirates – XRG).
Debiutujący w barwach nowej drużyny Francuz wyprowadził świetny atak tuż przed metą, który pozwolił mu odnieść pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Paret – Peintre raczej nie ma perspektyw na liderowanie, więc trzeba wykorzystać każdą okazję do osobistych sukcesów. Jak sam tłumaczy nie przyszło mu to łatwo:
Próbowałem uciec od Yatesa prawie dwie kilometry przed metą, widziałem jednak, że jest dziś bardzo mocny, pozostało więc skupić się na etapie. To była wspaniała walka.
– opowiada Valentin Paret – Peintre.
O tym, jak trudna to sztuka dużo mówią same liczby. Nie powinno nikogo już dziwić, że z roku na rok peleton tylko przyspiesza, a finałowy podjazd omańskiej etapówki jest kolejnym argumentem potwierdzającym tezę. Stawiając sprawę realistycznie, kolarz drugiego szeregu taki jak Francuz osiąga lepsze wyniki niż dominatorzy wielkich tourów zeszłej dekady!
🇴🇲 #TourofOman | 2011 – 2025
⛰️🏁 ⏱️ GREEN MOUNTAIN (5.7 km, 10.5 %) pic.twitter.com/DNNRPOreff
— ammattipyöräily (@ammattipyoraily) February 12, 2025
W związku z tym zwycięstwem filigranowy 23-latek już spełnił swoje przedsezonowe założenia. Jak sam tłumaczy, znajduje się w świetnej formie co budzi apetyty na jego dyspozycję jako przybocznego Remco Evenepoela:
To, że ostatecznie tutaj wygrałem nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem. Czułem, że jestem w świetnej formie. To wspaniały start sezonu dla mojej nowej drużyny. W kolarstwie nie ma już małych zwycięstw. Z tego powodu bardzo mnie cieszy, że udało się tu wygrać. Chciałem wygrać w tym roku jeden wyścig, a już zdołałem tego dokonać
– kwituje zadowolony Francuz.
Valentin Paret – Peintre oprócz zwycięstwa etapowego ukończył wyścig na drugiej pozycji w klasyfikacji generalnej. Do pełni sukcesu zabrakło mu jedynie sześciu sekund. Niemniej jednak, ostateczny zwycięzca Adam Yates to nie byle kto, a przegranie z nim to żaden wstyd. Brytyjczyk jest prawdziwym specem od wyścigów etapowych – to dla niego dziewiąty triumf tego typu w karierze. Zawodnik UAE Team Emirates należy więc do ścisłej czołówki specjalistów w tej dziedzinie.
📊🏆 Most GC titles in Grand Tours & stage races (≥2.1) | active WT/PT pros (M)
22 — Roglic
20 — N.Quintana
17 — Froome
16 — Pogacar
12 — Evenepoel
10 — Fuglsang, G.Thomas
9 — Vingegaard, Wellens, A.Yates🇴🇲 #TourofOman
— ammattipyöräily (@ammattipyoraily) February 12, 2025
Z Omanu zadowolony wyjeżdza również Cian Uijtdebroeks (Visma | Lease a Bike). Belg ma za sobą trudny i pełen kontuzji zeszły sezon, więc 5. miejsce w klasyfikacji generalnej i na ostatnim etapie niewątpliwie buduje pozytywne nastawienie na resztę roku:
Byłem szczęśliwy, gdy dotarłem do mety. Dzisiaj poszło naprawdę dobrze. Pierwszy test sezonu to zawsze wielka niewiadoma, ale myślę, że mogę być z siebie zadowolony. Było ode mnie raptem paru mocniejszych kolarzów, który finiszowali przede mną. Głównie to nie chciałem zbytnio przesadzić i kompletnie opaść z sił
– opowiada wiecznie uśmiechnięty Cian Uijtdebroeks.
W zadowoleniu 21 – latka niewątpliwie istotny jest aspekt zeszłorocznych problemów. Po mądrze poprowadzonej rekonwalescencji, Cian widzi, że powrót do szczytu jego możliwości jest jak najbardziej możliwy:
Jestem usatysfakcjonowany tym rezultatem. Tak właściwie to chciałem poradzić sobie lepiej niż w 2023 (Cian finiszował wtedy na 9. miejscu w klasyfikacji generalnej Tour of Oman 2023 – przyp. red.) i konkurować z samą czołówką po wszystkich problemach w zeszłym roku. Czuję, że przede mną jeszcze parę kroków do powrotu do formy, ale biorę taki wynik w ciemno. To oznacza, że wciąż mogę kończyć wyścigi bardzo zadowolony. Jeśli chodzi o moje zdrowie, wszystko idzie w porządku. Mogę jechać w pełni sił i na absolutnym limicie. Kroki do osiągnięcia szczytu formy są coraz mniejsze
– tłumaczy zawodnik Visma | Lease a Bike.
Jeśli o młodych talentach mowa, wartym odnotowania jest czwarte miejsce na etapie Embreta Svestad-Bårdsenga (Arkea – B&B Hotels). Jeszcze dwa lata temu był dobrze zapowiadającym się kolarzem, ścigającym się w barwach nieistniejącego już Human Powered Health (tak, tym z Stanisławem Aniołkowskim i Alanem Banaszkiem w składzie), jednak mimo dobrych wyników w zeszłym sezonie w drużynie rozwojowej jego aktualnego pracodawcy nieco zszedł z ust kolarskiego świata. Ten rezultat jednak niewątpliwie ciekawi co do pokazania w tym roku ma 22-letni Norweg.
A co do powiedzenia miał triumfator tegorocznego Tour of Oman? Adam Yates nieco zachowawczo ocenił swoje aktualne poczynania, jednak bardzo motywuje go to zwycięstwo, które jak sam uważa, jest dobrym znakiem na przyszłość:
Chyba na początku tygodnia powiedziałem, że w sumie to nie jestem aktualnie w najlepszej formie. Muszę dobrze wyglądać przez długi czas w tym roku, więc cieszy mnie to, że już jestem na takim poziomie i mogę walczyć o zwycięstwo. To dobry znak na przyszłość i po prostu cieszę się tą wygraną!
– powiedział Adam Yates.
Nie obyło się również bez pochwał w stronę świetnej pracy kolegów z drużyny, ze szczególnym wyróżnieniem Jaya Vine’a i Rafała Majki:
Prze cały etap pracowaliśmy właściwie od początku, ponieważ wiedzieliśmy, że mamy interes w tym, aby kontrolować ucieczkę i zdobyć bonifikatę na koniec etapu. Drużyna świetnie się spisała, a na samym końcu Jay i Rafał dali naprawdę mocną zmianę na podjeździe
– opowiada triumfator Tour of Oman 2025.








