fot. Tour of Oman

O poranku zakończyła się tegoroczna edycja Tour of Oman. Ostatni etap padł łupem Valentina Paret – Peintre’a (Soudal Quick – Step), jednak zabrakło mu paru sekund do zwycięstwa w całym wyścigu, które przypadło Adamowi Yatesowi (UAE Team Emirates – XRG). 

Debiutujący w barwach nowej drużyny Francuz wyprowadził świetny atak tuż przed metą, który pozwolił mu odnieść pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Paret – Peintre raczej nie ma perspektyw na liderowanie, więc trzeba wykorzystać każdą okazję do osobistych sukcesów. Jak sam tłumaczy nie przyszło mu to łatwo:

Próbowałem uciec od Yatesa prawie dwie kilometry przed metą, widziałem jednak, że jest dziś bardzo mocny, pozostało więc skupić się na etapie. To była wspaniała walka.

– opowiada Valentin Paret – Peintre.

O tym, jak trudna to sztuka dużo mówią same liczby. Nie powinno nikogo już dziwić, że z roku na rok peleton tylko przyspiesza, a finałowy podjazd omańskiej etapówki jest kolejnym argumentem potwierdzającym tezę. Stawiając sprawę realistycznie, kolarz drugiego szeregu taki jak Francuz osiąga lepsze wyniki niż dominatorzy wielkich tourów zeszłej dekady!

 

W związku z tym zwycięstwem filigranowy 23-latek już spełnił swoje przedsezonowe założenia. Jak sam tłumaczy, znajduje się w świetnej formie co budzi apetyty na jego dyspozycję jako przybocznego Remco Evenepoela:

To, że ostatecznie tutaj wygrałem nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem. Czułem, że jestem w świetnej formie. To wspaniały start sezonu dla mojej nowej drużyny. W kolarstwie nie ma już małych zwycięstw. Z tego powodu bardzo mnie cieszy, że udało się tu wygrać. Chciałem wygrać w tym roku jeden wyścig, a już zdołałem tego dokonać

– kwituje zadowolony Francuz.

Valentin Paret – Peintre oprócz zwycięstwa etapowego ukończył wyścig na drugiej pozycji w klasyfikacji generalnej. Do pełni sukcesu zabrakło mu jedynie sześciu sekund. Niemniej jednak, ostateczny zwycięzca Adam Yates to nie byle kto, a przegranie z nim to żaden wstyd. Brytyjczyk jest prawdziwym specem od wyścigów etapowych – to dla niego dziewiąty triumf tego typu w karierze. Zawodnik UAE Team Emirates należy więc do ścisłej czołówki specjalistów w tej dziedzinie.

 

Z Omanu zadowolony wyjeżdza również Cian Uijtdebroeks (Visma | Lease a Bike). Belg ma za sobą trudny i pełen kontuzji zeszły sezon, więc 5. miejsce w klasyfikacji generalnej i na ostatnim etapie niewątpliwie buduje pozytywne nastawienie na resztę roku:

Byłem szczęśliwy, gdy dotarłem do mety. Dzisiaj poszło naprawdę dobrze. Pierwszy test sezonu to zawsze wielka niewiadoma, ale myślę, że mogę być z siebie zadowolony. Było ode mnie raptem paru mocniejszych kolarzów, który finiszowali przede mną. Głównie to nie chciałem zbytnio przesadzić i kompletnie opaść z sił

– opowiada wiecznie uśmiechnięty Cian Uijtdebroeks.

W zadowoleniu 21 – latka niewątpliwie istotny jest aspekt zeszłorocznych problemów. Po mądrze poprowadzonej rekonwalescencji, Cian widzi, że powrót do szczytu jego możliwości jest jak najbardziej możliwy:

Jestem usatysfakcjonowany tym rezultatem. Tak właściwie to chciałem poradzić sobie lepiej niż w 2023 (Cian finiszował wtedy na 9. miejscu w klasyfikacji generalnej Tour of Oman 2023 – przyp. red.) i konkurować z samą czołówką po wszystkich problemach w zeszłym roku. Czuję, że przede mną jeszcze parę kroków do powrotu do formy, ale biorę taki wynik w ciemno. To oznacza, że wciąż mogę kończyć wyścigi bardzo zadowolony. Jeśli chodzi o moje zdrowie, wszystko idzie w porządku. Mogę jechać w pełni sił i na absolutnym limicie. Kroki do osiągnięcia szczytu formy są coraz mniejsze

– tłumaczy zawodnik Visma | Lease a Bike.

Jeśli o młodych talentach mowa, wartym odnotowania jest czwarte miejsce na etapie Embreta Svestad-Bårdsenga (Arkea – B&B Hotels). Jeszcze dwa lata temu był dobrze zapowiadającym się kolarzem, ścigającym się w barwach nieistniejącego już Human Powered Health (tak, tym z Stanisławem Aniołkowskim i Alanem Banaszkiem w składzie), jednak mimo dobrych wyników w zeszłym sezonie w drużynie rozwojowej jego aktualnego pracodawcy nieco zszedł z ust kolarskiego świata. Ten rezultat jednak niewątpliwie ciekawi co do pokazania w tym roku ma 22-letni Norweg.

A co do powiedzenia miał triumfator tegorocznego Tour of Oman? Adam Yates nieco zachowawczo ocenił swoje aktualne poczynania, jednak bardzo motywuje go to zwycięstwo, które jak sam uważa, jest dobrym znakiem na przyszłość:

Chyba na początku tygodnia powiedziałem, że w sumie to nie jestem aktualnie w najlepszej formie. Muszę dobrze wyglądać przez długi czas w tym roku, więc cieszy mnie to, że już jestem na takim poziomie i mogę walczyć o zwycięstwo. To dobry znak na przyszłość i po prostu cieszę się tą wygraną!

– powiedział Adam Yates.

Nie obyło się również bez pochwał w stronę świetnej pracy kolegów z drużyny, ze szczególnym wyróżnieniem Jaya Vine’a i Rafała Majki:

Prze cały etap pracowaliśmy właściwie od początku, ponieważ wiedzieliśmy, że mamy interes w tym, aby kontrolować ucieczkę i zdobyć bonifikatę na koniec etapu. Drużyna świetnie się spisała, a na samym końcu Jay i Rafał dali naprawdę mocną zmianę na podjeździe

– opowiada triumfator Tour of Oman 2025.

Poprzedni artykułJack Bobridge przerywa milczenie po wyjściu na wolność
Następny artykułArdeński tryptyk głównym celem Toma Pidcocka kosztem brukowanych klasyków
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze