Charly Lopez / A.S.O.

Dziennikarz belgijskiego WielerFlitsa skontaktował się z przedstawicielami czterech czołowych Pro Teamów ubiegających się o dzikie karty na wielkie toury i zadał im pytania na temat obecnego stanu walki o takowe, a także przyszłości z nimi związanej. Oto co odpowiedzieli pracownicy TotalEnergies, Tudor Pro Cycling Team, Q36.5 Pro Cycling Team oraz Uno-X Mobility.

Mamy już niemal połowę lutego, a organizatorzy wszystkich trzech wielkich tourów nadal nie ogłosili dzikich kart na swoje wyścigi. Te zwykle w tym momencie roku były już znane, ale w sezonie 2025 wciąż trwają dyskusje między przedstawicielami Pro Teamów i organizatorami a UCI – ci pierwsi starają się o dodatkowe, 23. miejsce na swoje wyścigi, drudzy zaś cały czas w milczeniu procedują te prośby. W związku z tym dziennikarz WielerFlitsa Niels Bastiaens przepytał przedstawicieli czterech najbardziej zainteresowanych dzikimi kartami ekip o to co wiedzą już dzisiaj, dlaczego to ich ekipa powinna zostać zaproszona, a także co oznaczałby brak dzikiej karty i jak zapatrują się na ewentualne dodatkowe zaproszenie. Jako pierwszemu oddano głos Thibaut Macé z TotalEnergies.

Jedziemy tylko na Tour de France. W zeszłym roku udowodniliśmy, że jesteśmy godni zaproszenia. Odnieśliśmy wspaniałe zwycięstwo etapowe i zajęliśmy drugie miejsce na innym etapie. Ze sportowego punktu widzenia wyciągnęliśmy z tamtego występu maksimum, jak co roku podczas Tour de France. Chcielibyśmy to zrobić jeszcze raz i z pewnością mamy takie możliwości. Naszym atutem jest wieloletnie doświadczeni. Nie wolno nam zapominać, że mamy historię związaną z Tourem. Udowodniliśmy swoją wartość nie tylko wynikami, ale również ofensywnym nastawieniem. Animujemy wyścig i działamy. Odpowiadamy na oczekiwania kibiców. W miejscach, gdzie nikt nie miał ochoty walczyć, my to robiliśmy. Jesteśmy francuską drużyną. Mamy francuskich sponsorów. Dla Francuzów Tour de France jest jedną z dwóch lub trzech najważniejszych imprez na świecie obok Mistrzostw Świata i Igrzysk Olimpijskich. Wszyscy zawodnicy, zespoły i sponsorzy chcą być tego częścią. Jeśli by nas zabrakło na starcie to będzie to dla nas katastrofa. Jednocześnie nie zaprzątamy sobie głowy tematem dodatkowego zaproszenia. Podejrzewam, że tego typu debaty prowadzą organizatorzy z UCI, ale jako zespół jesteśmy w sytuacji, w której musimy poczekać i zobaczyć. Generalnie uważam, że powinni działać szybciej. Jak inaczej zespoły mogą się optymalnie przygotować gdy nie wiedzą czy wezmą udział w wyścigu?

— opowiedział Thibaut Macé z TotalEnergies, po którym cytowany był Christian Andersen z Uno-X Mobility.

Tour de France jest dla nas absolutnie priorytetem, ale jesteśmy otwarci na wszystko. Jak nam mówiono, po dwóch poprzednich edycjach ASO było zawsze zadowolone z naszego udziału. W rozmowach z organizacją panuje wyłącznie „dobry vibe”. Wciąż jednak nie mamy całkowitej pewności. Udowodniliśmy, że jesteśmy wystarczająco dobrzy, aby tam być. Zrobiliśmy, co mogliśmy, i byliśmy w grze przez cały Tour. Myślę, że zasługujemy na zaproszenie, ale nie mogę powiedzieć, że inne drużyny na to nie zasługują. W końcu Tour de France to najważniejszy wyścig na świecie, a to już wystarczy by odpowiedzieć sobie na pytanie czym byłaby dla nas nieobecność na nim, prawda? Jednocześnie cały czas pamiętamy o tym, że wiele zespołów ma kwalifikacje pozwalające im wystartować w Tourze, ale rozumiem, że gdzieś musi być jakiś limit. W przeciwnym wypadku zespoły będą domagać się kolejnych zaproszeń i ostatecznie będzie nas na starcie 30 albo i 40. To stwarza poważne problemy bezpieczeństwa. Jestem szczególnie ciekaw nowego systemu od 2026 r. Słyszałem plotki, że nadchodzą poważne zmiany

— opowiedział o swojej perspektywie Christian Andersen z Uno-X Mobility. Kolejny do głosu zaproszony został Sylvain Blanquefort z Tudor Pro Cycling Team.

Czekamy, jak wszyscy inni. Spodziewamy się, że dostaniemy zaproszenia, ale musimy uszanować decyzję organizatorów. Mieliśmy dobry początek sezonu. Ważne było, żeby pokazać się od razu i mamy nadzieję, że to pomoże. Nadal jesteśmy w grze zarówno o Tour, jak i o Giro. Przyciągamy ze względu na to w jaki się ścigamy. W zespole są nowi, dobrzy kolarze, którzy pomogą nam wypromować się na arenie międzynarodowej. Taka mieszanka może nam pomóc, ale Uno-X ma fajny projekt. Julian Alaphilippe i Marc Hirschi cieszą się dużą popularnością i również są częścią tej strategii. Mając takie gwiazdy oni po prostu chcą być na starcie tych wielkich tourów, a my musimy udowodnić jako drużyna, że ​​możemy im dać to, czego chcą. Ponadto Tour jest kluczowy dla naszych partnerów. Zresztą nie tylko dla naszych. Dodatkowa dzika karta na wielkie toury byłaby czymś cennym dla branży rowerowej. Byłoby to korzystne dla zespołów i ich sponsorów, a także sprawiłoby, że sponsorzy chętniej inwestowaliby w zespoły i kolarstwo. Ale UCI decyduje

— powiedział Sylvain Blanquefort z Tudor Pro Cycling Team. Jako ostatni zacytowany został Alexandre Sans Vega z Q36.5 Pro Cycling Team.

Jeśli mam być szczery, w tej chwili skupiamy się głównie na Giro d’Italia i Vuelta a España. Ciężko nam będzie dostać się na Tour de France, ale w pozostałych dwóch wielkich tourach pokładamy nadzieje na start w trzytygodniówce już w tym sezonie. W krótkim czasie zyskaliśmy na jakości i udowodniliśmy, że jesteśmy dobrze zorganizowani. Co więcej, jesteśmy zespołem, który sprawdzi się na każdym terenie. W sprincie mamy Matteo Moschettiego, w klasyfikacji generalnej Toma Pidcocka, a w ucieczkach bierze udział wielu mocnych kolarzy. David De La Cruz trzykrotnie plasował się w pierwszej dziesiątce wyścigu Vuelta, jest regularny Daniel Howson. Jesteśmy czymś więcej niż tylko zespołem Pidcocka. Naszymi partnerami są duże firmy. Jeśli nie zabierzemy ich na wielkie toury, to będzie to trzeci rok z rzędu, w którym będziemy musieli ich zawieść. Z biegiem czasu mogą stracić zainteresowanie inwestowaniem dalszych pieniędzy. Trzytygodniówki mają po prostu największy czas antenowy i przyciągają najwięcej uwagi. Dlatego tak ważne jest, żeby tam być. W związku z tym liczymy, że UCI pozwoli na zaproszenia dla trzech drużyn. Organizatorzy mieliby mniej stresu, my szansę pokazać się. To złożona sytuacja, rozumiemy to. Nie należy jednak twierdzić, że obecność jednego dodatkowego zespołu stwarza zagrożenie bezpieczeństwa. W tak emocjonujących wyścigach jak Ronde van Vlaanderen czy Paryż-Roubaix bierze udział jeszcze więcej zespołów. Dlaczego nie można tego zrobić podczas wielkiego touru?

— pytał Alexandre Sans Vega z Q36.5 Pro Cycling Team.

Poprzedni artykułTadej Pogačar dokonał rekonesansu… Lasku Arenberg
Następny artykułDavid Gaudu: „Bardzo potrzebowałem tego zwycięstwa”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Tomek
Tomek

Dopuścić wszystkich, chcą się ścigać niech się ścigają