fot. Team Visma | Lease a Bike Women

Po 6 latach co najwyżej pojedynczych startów na szosie Pauline Ferrand-Prévot powróciła do świata kolarstwa szosowego. Pierwszym startem mistrzyni świata z 2014 roku było UAE Tour Women, gdzie 33-letnia Francuzka mimo bycia faworytką nie sprostała oczekiwaniom. Czy można z tego wyciągać wnioski na przyszłość?

Za nami 3. edycja UAE Tour Women. Zgodnie z przewidywaniami po wygraną w klasyfikacji generalnej sięgnęła Elisa Longo Borghini, sprinty zaś zdominowała Lorena Wiebes. Oczy kolarskiego świata były podczas tego wyścigu zwrócone jednak nie tylko na najlepsze, ale i powracającą po wielu latach na szosę Pauline Ferrand-Prévot. Aktualna mistrzyni olimpijska w kolarstwie górskim, multimedalistka wszelakich pozostałych imprez mistrzowskich, a także mistrzyni świata na szosie z 2014 roku podpisała 3-letni kontrakt z Team Visma | Lease a Bike, a wielu spodziewało się, że ta z automatu stanie się jedną z największych gwiazd światowego peletonu. Tak się jednak nie stało, a ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich 33-letnia Francuzka wraca z „dopiero” 17. pozycją w klasyfikacji generalnej.

Oczywiście, szkoda, że ​​Pauline nie udało się uzyskać dobrej pozycji w klasyfikacji generalnej, ale jeśli się chwilę zastanowić, to też jest logiczne. W ciągu ostatnich kilku dni Pauline wykonała dla zespołu bardzo dobrą robotę i pokazywała dobrą formę. Szkoda, że ​​na kluczowym podjeździe nie wszystko poszło zgodnie z planem, ale nie powinniśmy oczekiwać zbyt wiele. To dopiero jej pierwszy wyścig

— tłumaczył swoją podopieczną Jos van Emden.

Wiemy już zatem, że genialna Francuzka nie podbije światowego peletonu z marszu, ale też słowa jej menadżera z Team Visma | Lease a Bike jasno pokazują, że przed 33-latką jeszcze sporo pracy, która może sprawić, że ta będzie z dnia na dzień coraz mocniejsza. Co to przyniesie i czy ta będzie równie konkurencyjna w szosowym peletonie co dekadę temu? Tego nie wiemy, ale kolejne okazje do obserwowania Pauline Ferrand-Prévot to według planów Strade Bianche Donne (08.03), Mediolan-San Remo (22.03), Amstel Gold Race Ladies (20.04), Liège-Bastogne-Liège Femmes (27.04), Vuelta España Femenina (04-10.05) i wreszcie docelowe Tour de France Femmes (26.07-03.08). Po drodze pojawią się zapewne jeszcze pomniejsze starty, które mają zaprowadzić Francuzkę z powrotem na szczyt kobiecego kolarstwa szosowego.

Poprzedni artykułTour of Oman 2025: David Gaudu triumfuje na trzecim etapie
Następny artykułTadej Pogačar dokonał rekonesansu… Lasku Arenberg
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Paweł
Paweł

… bycia faworytkĄ …
Polecam zaprzęc nowe zdobycze techniki i puścić choćby takiemu GPT tekst do sprawdzenia błędów.