Kobiecy wyścig w ramach mistrzostw świata w kolarstwie gravelowym przebiegł pod znakiem rywalizacji Marianne Vos (Holandia) i Lotte Kopecky (Belgia). Zawodniczki prezentowały równy poziom, przez co o wygranej zadecydował dwójkowy sprint. W nim silniejsza była Holenderka, która wywalczyła kolejną tęczową koszulkę w karierze.
Pierwszego dnia mistrzostw świata w kolarstwie gravelowym o tęczowe koszulki walczyła elita kobiet. Zawodniczki ścigały się na pagórkowatej trasie z Halle do Leuven o długości 135 kilometrów.
Trudności wyścigu i liczne ataki sprawiły, że do selekcji doszło stosunkowo wcześnie, a z przodu uformowała się niewielka grupa faworytek, w tym, dobrze znane z szosy Lotte Kopecky (Belgia), Loreny Wiebes, Marianne Vos czy multidyscyplinarna Puck Pieterse (Holandia). Niedługo później Kopecky i Vos odjechały rywalkom, a ze względu na zgodną współpracę powiększały swoją przewagę.
Grupę pościgową utworzyły Nicole Frain (Australia), Puck Pieterse, Lorena Wiebes (Holandia), Romy Kasper (Niemcy) i Soraya Paladin (Włochy), które na dobre odjechały od peletonu, ale nie były w stanie zbliżyć się do liderek. Na 30 kilometrów do mety, prowadząca dwójka miała już 3 minuty zapasu nad kolejną grupką.
Walka o zwycięstwo rozstrzygnęła się w samej końcówce. Na brukowanym odcinku 1600 metrów przed metą zaatakowała Marianne Vos, ale wszystko kontrolowała Lotte Kopecky, po chwili wysuwając się na prowadzenie. Doświadczona Vos z zadowoleniem przyjęła drugą pozycję przed finiszem i jako pierwsza rozpoczęła sprint.
Holenderka nie dała się wyprzedzić i przecięła linię mety przed Lotte Kopecky. Brązowy medal zawisł na szyi Loreny Wiebes, która straciła do zwyciężczyni prawie 4 minuty. Karolina Migoń zajęła 43. miejsce.










Dlaczego Niewiadoma nie broniła tęczowej koszulki?
Podjęła decyzję o zakończeniu intensywnego sezonu i skupieniu się na odpoczynku i rodzinie.