W niedzielę Tadej Pogačar wygrał wyścig ze startu wspólnego o mistrzostwo świata, który od dawna był jednym z jego największych marzeń. Lista kolarskich celów Słoweńca zdaje się zatem powoli kurczyć, a w tym tekście spróbuję przybliżyć te, które wciąż są przed nim.

Tadej Pogačar to kolarz wybitny, który w wielu kwestiach już dziś przeszedł do historii tego sportu. Warto jednak pamiętać, że Słoweniec ma „zaledwie” 26 lat, a to oznacza, że jeśli tylko będzie miał zdrowie i motywację to przed nim jeszcze wiele sezonów ścigania na potencjalnie najwyższym poziomie. Warto przy okazji zdobycia przez niego tęczowej koszulki troszkę sobie pogdybać zatem na temat tego jakie jeszcze cele może mieć ten heros kolarstwa.

Potencjalne osiągnięcia, na jakie może zapolować Tadej Pogačar będę wypisywał w formie kolejnych podtytułów, a obok nich pojawią się wartości procentowe – te będą szacowaniem z jakim prawdopodobieństwem moim zdaniem Słoweniec może porwać się na próbę realizacji danego celu. Te uszeregowałem od najbardziej możliwych do tych, które w mojej opinii nie zdarzą się podczas kariery 26-latka.

Wygranie La Vuelta a España – 100%

Walka o triumf w hiszpańskiej trzytygodniówce to coś, czego możemy być po prostu pewni w wykonaniu 26-letniego Słoweńca. Tadej Pogačar od dawna zapowiadał, że chce mieć w swoim dorobku wygrane w każdym z wielkich tourów, a w tym roku potwierdził to po zwycięstwie w Giro d’Italia. Czy na próbę realizacji tego celu przyjdzie czas już w 2025 roku? Tego nie wiem, ale jestem przekonany, że prędzej czy później zobaczymy kolarza UAE Team Emirates w Hiszpanii i jego 3. miejsce z 2019 roku w La Vuelta a España zostanie poprawione.

Zwycięstwo we wszystkich monumentach – 99%

Czemu tej kategorii nie daję 100% pomimo tego, że Tadej Pogačar mówi o tym głośno od lat? Zostawiam bowiem ten jeden procent szans, że w pewnym momencie swojej kariery Słoweniec stwierdzi, że Mediolan-San Remo go irytuje, nie ma siły na dalsze podejścia do wygrania włoskiego monumentu i po prostu przez to nigdy nie zobaczymy 26-latka na starcie Paryż-Roubaix. Nowy mistrz świata od dawna jest bardzo zarobionym zawodnikiem, podczas każdego sezonu ma wiele celów i zwyczajnie pogodzenie ich wszystkich może być bardzo czasochłonne. Szczególnie problematyczne jest tu Piekło Północy, na potrzeby którego wydaje się, że Tadej Pogačar musiałby nieco przytyć.

Wyśrubowanie rekordu zwycięstw w Tour de France – 90%

Ostatnimi czasy Eddy Merckx na przemian mówił, że Tadej Pogačar już jest lepszym kolarzem od niego oraz to, że jeszcze Słoweńcowi do niego daleko, bo przecież belgijska legenda ma w swoim dorobku 5 zwycięstw w Wielkiej Pętli i 11 we wszystkich wielkich tourach. Tadej Pogačar póki co trzytygodniówki wygrywał „tylko” 4 razy, acz w Tour de France od rekordu dzieli go już stosunkowo niewiele – z 3 triumfami ma jedynie 2 straty do wyrównania aktualnych rekordów oraz 4 do dogonienia wymazanego z tabel Lance’a Armstronga. Jeśli Jonas Vingegaard nie wróci do swojego poziomu z lat 2022-23 oraz jakiś młody talent nagle nie wystrzeli ze swoim poziomem to wydaje się, że Tadej Pogačar może skupić się na rokrocznej walce w Tour de France i zapisaniu się w historii tego sportu wskakując na 1. miejsce w tabelach wszech czasów pod kątem wygranych.

Wygranie wszystkich etapówek z „wielkiej siódemki” – 80%

Tzw. wielka „7” wyścigów tygodniowych to Paryż-Nicea, Tirreno-Adratico, Volta a Catalunya, Itzulia Basque Country, Tour de Romandie, Critérium du Dauphiné i Tour de Suisse. Wielu statystyków liczy zwycięstwa w nich jako te najważniejsze w karierze kolarzy, choć w ostatnich latach ich prestiż nieco się rozjechał. Nie zmienia to jednak faktu, że będąc Tadejem Pogačarem zapewne chciałoby się mieć wygraną w każdym z tych wyścigów w swoim dorobku.

Słoweniec swojego czasu nieśmiało żartował, że celuje w wygraną w każdym wyścigu World Tour na świecie. Zapewne gdzieś z tyłu głowy mógł mieć jednak to, że chodzi właśnie o te najbardziej prestiżowe, a na jego drodze do takiego sukcesu wydaje się, że stoi przede wszystkim to, że kalendarz nie jest z gumy. Dziś 26-latek ma w swoim dorobku wygrane w trzech pierwszych z tej listy, a zatem przed nim potencjalna walka w kwietniu oraz czerwcu, czyli miesiącach, w których ten skupia się regularnie na wiosennych klasykach oraz przygotowaniach do Tour de France. To właśnie inne cele mogą pozbawić go ustrzelenia całej „wielkiej siódemki”.

Triumf we wszystkich klasykach z „Tryptyku ardeńskiego” w jednym roku – 80%

Niewiele brakowało a ten podpunkt Tadej Pogačar miałby już odhaczony w 2023 roku. Słoweniec wygrał wówczas w pięknym stylu Amstel Gold Race i Strzałę Walońską, ale sukcesu w Liège-Bastogne-Liège pozbawił go wówczas bardzo bolesny upadek. Czy 26-latek spróbuje jeszcze raz wygrać 3 kolejne najważniejsze wyścigi w Ardenach? Moim zdaniem szanse na to są ogromne i wydaje się, że w obecnym peletonie niewielu jest kolarzy, którzy mogliby mu przeszkodzić w realizacji tego celu gdyby tylko Słoweniec się na to zdecydował.

Zostanie mistrzem świata w jeździe indywidualnej na czas – 75%

Czy Tadej Pogačar pojedzie do Rwandy? Można zadawać sobie to pytanie, aczkolwiek trasa przyszłorocznego czempionatu zdaje się być stworzona pod Słoweńca. Co dla niego ważne to fakt, że bardzo pofałdowany będzie nie tylko wyścig ze startu wspólnego, ale i jazda indywidualna na czas. Wydaje się bowiem, że to właśnie tego typu utrudnień potrzebuje 26-latek by podjąć próbę zdobycia tęczowej koszulki w samotnej walce z czasem, albowiem choć bez wątpienia Tadej Pogačar potrafi wygrywać czasówki w ramach wyścigów wieloetapowych to jednak na imprezach mistrzowskich dotychczas nie wiodło mu się najlepiej. 2 lata młodszy Remco Evenepoel ma już tęczę w obu specjalnościach, więc czemu Słoweniec miałby być gorszy?

Wyśrubowanie liczby zwycięstw w Il Lombardii – 75%

Mówię Tadej Pogačar, myślę Il Lombardia. Okej, nie jest to może najbardziej oczywiste połączenie dla niedzielnego kibica kolarstwa, ale moim zdaniem nie ma w obecnym peletonie tak wielu perfekcyjnych połączeń jak to. Słoweniec zadebiutował w chronologicznie ostatnim z monumentów w roku w 2021 roku i od razu go wygrał jednocześnie deklarując swoją miłość do szos północnych Włoch. Od tamtej pory Tadej Pogačar powraca tam co roku i dotychczas nie dał się pokonać. Czy niedługo 26-latek odniesie swoje czwarte z rzędu zwycięstwo w Il Lombardii i zbliży się do rekordu wszech czasów Fausto Coppiego, który najlepszy był 5-krotnie? Moim zdaniem tak, a kończenie każdego możliwego sezonu wygraną we Włoszech będzie stałym punktem programu Słoweńca.

Wygranie jak największej liczby różnych klasyków World Tour – 60%

Czemu ten cel dostał ode mnie „tylko” 60% prawdopodobieństwa? Chyba dlatego, że jest skrajnie niekonkretny. Ciężko mi wyobrazić sobie by Tadej Pogačar miał spróbować wygrać wszystkie jednodniówki z kalendarza World Tour, albowiem jest ich cała masa, a część z nich dedykowana jest np. sprinterom, a zatem czym miałoby być wygranie jak największej liczby różnych jednodniówek? Z drugiej jednak strony Słoweniec regularnie deklaruje, że cieszy go robienie rzeczy nowych, a takie witanie na starcie nowych klasyków i ich odhaczanie pasowałoby do charakteru 26-latka.

Zdobycie złota olimpijskiego – 50%

Czy Tadej Pogačar zostanie kiedyś mistrzem olimpijskim? Moim zdaniem to typowe „fifty-fifty”. Z jednej strony kolarz tej klasy zapewne gdzieś z tyłu głowy ma zdobycie i tego osiągnięcia, z drugiej jednak 26-latkowi pozostały zapewne 2 próby – w 2028 roku na potencjalnie pofałdowanej trasie w Los Angeles oraz w 2032 roku w bardzo odległym Brisbane. Igrzyska olimpijskie zwykle odbywają się tuż po Tour de France, a to utrudnia ewentualne przygotowania, zatem może się okazać, że Słoweńcowi po prostu nie będzie z nimi po drodze. Cóż, taki mamy klimat.

166 zwycięstw – 2. miejsce w tabeli wszech czasów – 30%

Czy Tadej Pogačar patrzy w statystki? Teoretycznie nie, choć czasem w jego wypowiedziach można znaleźć jakieś odniesienia do historii kolarstwa i tego, że chciałby coś pobić. Wydaje się jednak, że 279 zwycięstw Eddy’ego Merckxa jest poza zasięgiem kogokolwiek we współczesnym, zupełnie innym kolarstwie, a skupianie się na byciu tym „jedynie” drugim nie jest w stylu Słoweńca. Ten być może kiedyś mimowolnie wskoczy na 2. miejsce w tabeli wszech czasów, acz nie podejrzewałbym by ten wybierał kiedykolwiek wyścigi pod kątem tego by śrubować swój rekord. Jakość i różnorodność, nie ilość – myślę, że to będzie cechowało kolejne cele Tadeja Pogačara.

Wygranie wszystkich wyścigów wieloetapowych z cyklu World Tour – 20%

Swojego czasu w mediach można było przeczytać rozmowę, w której Tadej Pogačar przyznaje, że chciałby w swojej karierze wygrać wszystkie wyścigi wieloetapowe z cyklu World Tour. Wydaje mi się osobiście jednak, że bardziej chodziło mu o wymienioną wcześniej „wielką siódemkę”, albowiem do triumfu w dosłownie każdej etapówce 26-latek ma jeszcze bardzo daleko, a realizacja takiego celu wymagałaby niejako rozdrobnienia się i jeżdżenia po imprezach, które nijak nie pasują do kalendarza Słoweńca.

Dziś w dorobku Tadeja Pogačara znajdziemy Tour de France, Giro d’Italia, Paryż-Nicea, Tirreno-Adriatico, Volta a Catalunya, UAE Tour oraz nieistniejące już, ale wygrane przez 26-latka w 2019 roku Amgen Tour of California. To oznacza, że gdyby mistrz świata miał się porwać na taki cel to musiałby sięgnąć po zwycięstwa nie tylko w pasujących mu potencjalnie La Vuelta a España, Critérium du Dauphiné, Itzulia Basque Country, Tour de Romandie czy Tour de Suisse, ale także odbywających się daleko poza Europą Santos Tour Down Under i Gree-Tour of Guangxi oraz w nie zawierających wielkich gór Tour de Pologne i Renewi Tour. Osobiście tego nie widzę, ale kto wie?

Pobicie rekordu w liczbie zwycięstw w Liège – Bastogne – Liège – 10%

Tadej Pogačar i Il Lombardia to idealna para, acz takich z pewnością można by wymyślić więcej. Czemu Słoweńca nie sparować z np. Liège – Bastogne – Liège? Wydaje mi się, że głównym problemem może tu być termin. Kwiecień to bardzo intensywny okres dla wielu kolarzy, a jeśli 26-latek będzie chciał wygrać Itzulia Basque Country i Tour de Romandie to może się okazać, że w danym sezonie odpuści kampanię wiosennych klasyków. Tak samo może mu być nie po drodze z Liège – Bastogne – Liège gdyby jednak zdecydował się na Paryż-Roubaix i w pełni na tym skupił. W obliczu tego Tadej Pogačar mający 2 wygrane w Staruszce może nigdy nie zaatakować rekordu Eddy’iego Merckxa, który w tym monumencie odniósł aż 5 zwycięstw.

Zwycięstwo we wszystkich wielkich tourach w jednym sezonie – 5%

Wiem, że wielu o tym marzy, istnieje także grupa, która uważa, że Tadej Pogačar powinien był zrobić to już w tym roku. Kłopot z wygraniem wszystkich trzech wielkich tourów w jednym roku jest jednak jeden – prawdopodobnie można to zaatakować tylko raz w karierze, która może okazać się, że już nigdy nie będzie taka sama. Historycznie nie mamy zbyt dużej grupy badawczej by zastanawiać się jak samo przejechanie na najwyższym poziomie każdej z trzytygodniówek w jednym sezonie wpływa na ludzki organizm, ale o tym jak bardzo to wyniszczające doświadczenie opowiadał m.in. Adam Hansen czy Thomas De Gendt. Obaj panowie nie walczyli w nich jednak o najwyższe cele, a i tak czuli skutki takiego wysiłku.

Wydaje się, że jeszcze gorzej skończyło się to dla Seppa Kussa. Dotychczas fantastyczny pomocnik, który w 2023 roku przepracował ciężko Giro d’Italia i Tour de France oraz wygrał La Vuelta a España w kolejnym sezonie okazał się być przemęczonym cieniem dawnego siebie. Wiele osób jako przyczyny słabości u 30-latka dopatruje się właśnie skutków takiego intensywnego sezonu 2023, który może odbić się na zawsze na karierze Amerykanina. Czy Tadej Pogačar i osoby z jego otoczenia są gotowi by zaryzykować zdrowiem Słoweńca by sprawdzić czy da się wygrać każdy wielki tour w jednym roku i potem dalej funkcjonować na najwyższym poziomie w kolejnych latach? Wydaje mi się, że nie – potencjalna utrata zysków wynikająca ze spadku poziomu sportowego aktualnego mistrza świata byłaby po prostu dla niego i jego otoczenia zbyt kosztowna. Jeśli Słoweniec miałby pokusić się o atak na coś takiego to moim zdaniem najprędzej miałoby to miejsce w przypadku gdyby nikt z młodego pokolenia nie był w stanie mu zagrozić w wielkich tourach w kolejnych latach, a ten chciałby w ten sposób zwieńczyć swoją wielką karierę jako np. 34-latek. To jest właśnie te 5%, które daje jako prawdopodobieństwo tego, że kiedyś zobaczymy taką próbę.

Poprzedni artykułKatarzyna Niewiadoma o wygraniu Tour de France Femmes: „Chciałabym to powtórzyć”
Następny artykułStarszy z braci De Lie zakończył karierę
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Andrzej
Andrzej

Bardzo lubię takie uporządkowane artykuły, dają naprawdę dobry i przejrzysty wgląd w temat. Chciałbym jednak troszkę podyskutować z niektórymi punktami:
Po pierwsze wydaje mi się, że bardzo ciężko będzie się Pogačarowi utrzymać na tegorocznym poziomie, bo patrząc jaki skok zrobił to musiało być naprawdę wymagające fizycznie 12 miesięcy.
Po drugie nie wyobrażam sobie scenariusza, w którym rywalizuje na Paryż-Roubaix z Mathieu van der Poel, a on jeszcze dobre kilka lat pojeździ po ma 29, a tak naprawdę dopiero od 2019 roku na poważnie rywalizuję na szosie, wcześniej stawiał bardziej na przełaje.
Po trzecie w zeszłym roku wcale Pogačarowi nie było tak blisko do zwycięstwa w całym tryptyku ardeńskim, bo jakby nie upadek to i tak musiałby pokonać Remco Evenepoela co nie jest takie oczywiste.
I ostatnia rzecz. Jeżeli to był życiowy sezon Pogačara to on nie wygra Mediolan-San Remo. 81 km na solon w Strade Bianche świadczy, że mimo wczesnej pory forma się zgadzała i to z nadwyżką. A mimo to brakowało niby nie tak dużo, ale jednak bardzo dużo.

Don-ww
Don-ww

„”Zostawiam bowiem ten jeden procent szans, że w pewnym momencie swojej kariery Słoweniec stwierdzi, że Mediolan-San Remo go irytuje, nie ma siły na dalsze podejścia do wygrania włoskiego monumentu i po prostu przez to nigdy nie zobaczymy 26-latka na starcie Paryż-Roubaix.” – o co chodzi ??? A o „wymazanych” rekordach Lanca A. lepiej nie wspominać , choćby dlatego , że są wymazane .

Nie do wiary
Nie do wiary

Zdanie o Mediolan-San Remo i Paryż-Roubaix jest oczywiście zupełnie niezrozumiałe. Odniosłem takie samo wrażenie, zanim dotarłem do komentarzy.
Co z ma z tego wnioskować czytelnik? Że warunkiem dopuszczenia do startu w Paryż-Roubaix, jest start w Mediolan-San Remo? Czy, że w przypadku niepojawienia się na Mediolan-San Remo, dochodzi do unicestwienia zawodnika?

Pozorna próba wyjaśnienia problemu pytającemu, napisaniem po raz drugi dokładnie tego samego, podchodzi pod kpinę z osoby pytającej.

Nie do wiary
Nie do wiary

Zdanie o Mediolan-San Remo i Paryż-Roubaix jest oczywiście zupełnie niezrozumiałe. Odniosłem takie samo wrażenie, zanim dotarłem do komentarzy.
Co z ma z tego wnioskować czytelnik? Że warunkiem dopuszczenia do startu w Paryż-Roubaix, jest start w Mediolan-San Remo? Czy, że w przypadku niepojawienia się na Mediolan-San Remo, dochodzi do unicestwienia zawodnika?

Pozorna próba wyjaśnienia problemu pytającemu, napisaniem po raz drugi dokładnie tego samego, podchodzi pod kpinę z osoby pytającej.

TOM
TOM

Ale jaki problem zrozumieć, jeśli choć trochę śledzi się kolarstwo? Pogacar celuje w wygranie Mediolan – San Remo oraz Paryż – Roubaix, warunkiem udziału w drugim z wymienionych jest wygranie pierwszego z powodów oczywistych, układania kalendarza startów oraz biorąc pod uwagę ryzyka jakie przynosi Paryż – Roubaix (większa szansa kontuzji etc.). Zaryzykuje inne cele, gdy to będzie ostatni skalp do wzięcia.