fot. AusCyclin

Niedzielne „czasówki” w mistrzostwach świata w Zurychu były dla reprezentacji Australii słodko-gorzkie. Najpierw złoty medal wywalczyła Grace Brown, a później w grę o podium włączył się Jay Vine. Pechowy zawodnik doznał jednak upadku i zakończył zmagania na 5. pozycji.

„Pech” to drugie imię Jaya Vine’a. W swojej krótkiej i dynamicznej karierze na zawodowym szczeblu, Australijczyk kilkukrotnie miewał problemy zdrowotne i brał udział w poważnych upadkach. W 2022 roku Vine wypracował sobie tak dużą przewagę w klasyfikacji górskiej Vuelta a España, że zwycięstwo i koszulkę w niebieskie grochy miał już praktycznie zapewnione. Musiał tylko ukończyć wyścig.

Z powodu kraksy na 18. etapie, ta sztuka mu się jednak nie udała. Kolejny sezon rozpoczął od cennego zwycięstwa w Santos Tour Down Under i mistrzostwach kraju, ale niedługo później nabawił się kontuzji kolana. Następnie, w kraksie podczas kolejnej odsłony Vuelta a España, uszkodził sobie łokieć.

W tym roku ucierpiał w poważnej kraksie podczas Itzulia Basque Country, gdzie doznał złamania kręgów. Australijczyk zdołał wrócić do siebie i w sierpniu wystartował w Vuelta a Burgos, a następnie w Vuelta a España, gdzie tym razem akurat sprzyjało mu szczęście. Po wycofaniu się Wouta van Aerta, zwyciężył on w klasyfikacji górskiej.

Kolejnym startem Vine’a była indywidualna jazda na czas. 28-latek dał się już poznać jako dobry „czasowiec”, jednak nie był typowany wśród największych faworytów. Na trasie w Zurychu odnajdywał się jednak imponująco, przez długi czas prowadząc na poszczególnych pomiarach.

Wydawało się, że stoczy walkę o brązowy medal z Edoardo Affinim i Joshuą Tarlingiem, jednak w końcówce jego strata do Włocha zaczęła rosnąć. Gdy kamery stacjonarne umiejscowione na ostatnim kilometrze pokazały Australijczyka, stało się jasne, że powodem gorszego wyniku była kraksa.

Jak poinformowała Australijska Federacja Kolarska, do upadku doszło na ostatnich kilometrach. W ostatecznym rozrachunku, Jay Vine stracił do Edoardo Affiniego zaledwie 30 sekund i został sklasyfikowany na piątej pozycji, za Joshuą Tarlingiem.

– Myślenie o tym, co by było gdyby, rozdziera mi serce. Głupi błąd na nie technicznej części trasy potencjalnie kosztował mnie brązowy medal. Po prostu wjechałem w zakręt szybciej niż na rekonesansie i wypadłem z drogi. To takie proste. Będę się za to obwiniał przynajmniej przez chwilę. Mam złamane serce. 5. miejsce wciąż jest dobre, ale póki co jestem naprawdę rozczarowany. Przepraszam drużyno, naprawdę się starałem

– napisał Jay Vine w mediach społecznościowych.

Póki co nie wiadomo, czy Australijczyk weźmie udział w kolejnych konkurencjach mistrzostw świata. Miał w planach start w sztafecie mieszanej oraz wyścigu ze startu wspólnego.


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024:

Poprzedni artykułJoshua Tarling przybity po 4. miejscu w czasówce. „Zawiodłem samego siebie”
Następny artykułZurych 2024: Paul Seixas mistrzem świata juniorów, Dominik Krzyśków 14.
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Hubert
Hubert

Ten koleś „nauczył” się jeździć przed ekranem telewizora na Zwifcie.. stanowi zagrożenie dla peletonu.. w domu nie ma wiatru, syfu na drodze..

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Hubert

Pan wie, że Jay Vine uprawiał kolarstwo zanim rozpoczął swoją przygodę ze Zwiftem? W dodatku ścigał się nie tylko na szosie, ale i rowerze górskim.

Ja1
Ja1

Pan wie, że Jay Vine uprawiał kolarstwo zanim rozpoczął swoją przygodę ze Zwiftem? W dodatku ścigał się nie tylko na szosie, ale i rowerze górskim.

… ale faktem jest że zaplątuje się w różne kraksy dosyć często.
Tak czy siak, pojechał nadzwyczajnie, chyba nikt w ciemno nie obstawiałby takiego wyniku.