fot. Soudal Quick-Step / Getty Sport Images

Remco Evenepoel mistrzem świata elity mężczyzn w jeździe indywidualnej na czas! Tęczowa koszulka powędrowała zatem do reprezentanta Belgii, a na podium Mistrzostw Świata – Zurych 2024 stanęli także Włoch Filippo Ganna oraz Włoch Edoardo Affini. Jedyny Polak w stawce, Filip Maciejuk, zajął 28. miejsce.

Na mężczyzn czekało dziś 46,1 kilometra ze startem i metą w Zurychu. Pierwsza część trasy była praktycznie całkowicie płaska i pozbawiona zakrętów – tam znaleźć można było 1. punkt pomiarowy Fällandenstrasse (12,5 km), następnie kolarze wjeżdżali w sekcję krótkich, kilkusetmetrowych podjazdów o średnim nachyleniu na poziomie 5-9% z 2. pomiarem na najwyższym punkcie trasy w Uetikon am See (26,6 km), a końcówka to ponownie płaski i pozbawiony zakrętów dojazd do Zurychu z 3. pomiarem w Seestrasse (36,7 km).

W 59-osobowej stawce znalazł się jeden Polak – Filip Maciejuk.

Jako pierwszy o 14:52 rampę startową opuścił Charles Kagimu (Uganda), a kolejni kolarze opuszczali ją co 1,5 minuty. Stawka została ułożona jednak tak, że na najlepszych czekaliśmy dość długo – starczy powiedzieć, że pierwszym przedstawicielem World Touru na starcie był ruszający jako 27. Filip Maciejuk.

Po przejeździe kilkunastu kolarzy na czele z wyraźną przewagą znajdował się Pier-André Côté. Kanadyjczyk na kolejnych pomiarach osiągał 14:51 (12,5 km), 34:15 (26,6 km), 45:54 (36,7 km) oraz 56:00 na mecie, ale można było przewidywać, że nie są to jeszcze wyniki pozwalające na zajęcie ostatecznie jednej z czołowych lokat.

Na poziomie Kanadyjczyka jechał Filip Maciejuk, a niedługo po Polaku zaczęli pojawiać się na trasie szybsi zawodnicy. Na wyraźne prowadzenie wysforował się Søren Wærenskjold (Norwegia), który przejmował przodownictwo na kolejnych pomiarach. Norweg nie mógł się tym cieszyć długo – szybko w dół tabel zepchnęło go kilku kolarzy, a najszybszy z nich był świeżo upieczony mistrz Europy Edoardo Affini (Włochy).

W międzyczasie metę przeciął Filip Maciejuk – jego 56:48 dawało mu wówczas 2. miejsce na zakończenie zmagań. Polak mógł już tylko czekać ilu kolarzy go wyprzedzi, a wstępnie zanosiło się na pozycję gdzieś w trzeciej dziesiątce. Ostatni kolarze ruszali bowiem dopiero na trasę, w tym Remco Evenepoel, który już na rampie przeżył stresujące chwile – tuż przed startem spadł mu łańcuch, a mechanicy na ostatnią chwilę zdążyli go założyć.

Najlepsi na 1. pomiarze

Czas Edoardo Affiniego po 12,5 kilometra poprawił dopiero jadący jako 7. od końca Jay Vine (Australia). Jeszcze sekundkę szybszy był Stefan Küng (Szwajcaria), który tym otwarciem mocno ucieszył gospodarzy. Jeszcze lepszy był Joshua Tarling (Wielka Brytania) – 20-latek wykręcił 13:51 i jadący po nim Brandon McNulty (USA, 14:04) oraz Primož Roglič (Słowenia, 14:16) mogli tylko pomarzyć o zbliżeniu się do Brytyjczyka. Lepszy był za to Filippo Ganna (Włochy) – 13:45 dawało mu chwilowe prowadzenie, które ostatecznie przejął zamykający stawkę Remco Evenepoel (Belgia) – 13:39 to był pierwszy krok mistrza olimpijskiego w drodze do obrony tytułu.

Półmetek

Także i na drugim pomiarze na dość długo na prowadzenie wysunął się Edoardo Affini. Jego 32:56 poprawił ponownie dopiero Jay Vine – Australijczyk był lepszy aż o 18 sekund od Włocha. Ogromny kryzys na hopkach przeżywał za to Stefan Küng, który tracił aż 39 sekund. Problemy miał też Joshua Tarling przegrywający z Australijczykiem i Włochem (33:01). Po chwili okazało się, że Jay Vine będzie w tym miejscu nawet na wirtualnym podium – szybsi byli bowiem tylko Filippo Ganna (32:18) i Remco Evenepoel (32:09).

Na 9 kilometrów przed metą

Wraz z dystansem coraz lepiej jechał Nelson Oliveira (Portugalia), który w pewnym momencie stał się nawet liderem na 3. pomiarze z czasem 45:28. Portugalczyka wyprzedzali jednak jadący tuż po nim Kasper Asgreen (Dania), Magnus Sheffield (USA) i przede wszystkim Edoardo Affini – Włoch niedługo przed końcem zmagań miał międzyczas 44:16.

O ledwie 15 setnych sekundy lepszy od Affiniego był na tym punkcie Jay Vine – Australijczyk kolejny raz udowodnił, że zjazdy nie są jego mocną stroną. Chwilę później zobaczyliśmy obrazek z zakrwawionym 28-latkiem i jasnym stało się dlaczego ten poniósł tak dużą stratę. Mocno do rywali zbliżył się także Stefan Küng (44:31), który mógł odzyskać wiarę w to, że może zdobyć medal. Pokonać trzeba było jednak nie tylko Australijczyka i Włocha, ale także tracącego do nich 3 sekundy Joshuę Tarlinga.

Walka o złoto cały czas rozgrywała się między Remco Evenepoelem a Filippo Ganną – ten pierwszy miał tu aż 19 sekund przewagi i wydawało się, że tylko jakiś pech może odebrać obronę tytułu Belgowi.

Linia mety w Zurychu

Pier-André Côté został wyprzedzony przez Sørena Wærenskjolda – Norweg zakończył zmagania z czasem 55:42. Kolejnymi liderami byli Nelson Oliveira (55:37), Kasper Asgreen (54:32) i wreszcie Edoardo Affini – 53:56. Włoch pozostał liderem nawet po przejeździe Jaya Vine’a – zakrwawiony Australijczyk stracił na ostatnim odcinku 29 sekund i wściekły na siebie usiadł na asfalcie, gdzie zajęli się nim medycy.

Wolniejszy na mecie był także Joshua Tarling i stało się jasne, że to Edoardo Affini po zdobyciu tytułu mistrzostwa Europy teraz zostanie także brązowym medalistą mistrzostw świata – co za wspaniały okres dla 28-latka reprezentującego Team Visma | Lease a Bike!

Pozostało pytanie – Filippo Ganna czy Remco Evenepoel? Włoch jako pierwszy wpadł na metę wyprzedzając swojego rodaka o 48 sekund z czasem 53:09. Niespełna 1,5 minuty później kreskę przeciął jednak Belg, który z przewagą 6,4 sekundy został kolejny raz z rzędu mistrzem świata. Co za jazda 24-latka!

Wyniki jazdy indywidualnej na czas elity mężczyzn w ramach Mistrzostw Świata – Zurych 2024:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024:

Poprzedni artykułMistrzowskie odliczanie (7) – (Nie)szczęśliwa siódemka De Vlaemincka
Następny artykułPodsumowanie niedzieli – wyniki Gooikse Pijl i Paris-Chauny
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze