Zespół Red Bull – Bora – hansgrohe spotkała niemiła niespodzianka na koniec tegorocznego Vuelta a España. Z wyścigu wycofali się Daniel Felipe Martínez i Patrick Gamper, z limitem czasowym przegrał walczący do samego końca Nico Denz, a Aleksandr Vlasov na metę przyjechał z 34-minutową stratą. Powodem tej dyspozycji jest choroba, która uderzyła w zespół noc przed etapem.
Na sam koniec wyścigu zespół lidera Primoža Rogliča został postawiony w trudnej sytuacji. Najpewniej w wyniku zatrucia pokarmowego, pomocnicy Słoweńca byli w nienajlepszej dyspozycji, a wspomniani Martínez i Gamper byli zmuszeni się nawet wycofać. Informację odnośnie choroby potwierdził dyrektor sportowy Red Bull – Bora – hansgrohe, Patxi Vila:
Ogromna fala zachorowań zaatakowała nas w nocy. Aktualnie staramy się zidentyfikować, czy jest to zatrucie pokarmowe czy może jednak coś innego nas dotknęło. Kilku członków naszego sztabu nie czuło się najlepiej i nie mogli nam dzisiaj pomagać. Oprócz nich, Nico, Gampi, Dani i Aleks odczuli skutki choroby na dzisiejszym etapie. Musimy się wspólnie zebrać i skupić na jutrze
– powiedział w komunikacie na stronie drużyny Patxi Vila.
Na szczęście, choroba ominęła lidera wyścigu, Primoža Rogliča. Nie pozostał również osamotniony, bo mógł liczyć na pomoc równie dobrze dysponowanych pomocników w postaci Rogera Adrii, Giovanniego Aleottiego czy siódmego w klasyfikacji generalnej Floriana Lipowitza. Oto co na temat zaistniałej sytuacji miał do powiedzenia lider Red Bull – Bora – hansgrohe:
Chłopacy nie czuli się najlepiej od samego rana, coś musi się tutaj kręcić. Na szczęście dla mnie, nadal czuję się dobrze, a teraz pozostaje mi tylko ukończyć wyścig
– powiedział Primož Roglič.










Co za przypadek
I tak dziwne, że nie powiedzieli od razu, że to kovid – można odnieść wrażenie, że większość kolarzy na nic innego nie choruje.