La Vuelta 2024 / Rafa Gomez / Sprint Cycling Agency©2024

W niedzielę przed uczestnikami hiszpańskiego wielkiego touru mozolna wspinaczka najpierw w kierunku pasma Sierra Nevada, a następnie na jego kluczowe wzniesienia, z podwójnym podjazdem pod Alto de Hazallanas w roli głównej. Double trouble, którego nie wynagrodzi nawet finisz w baśniowej Grenadzie, i potężny sprawdzian dla kolarzy planujących wjechać na sam szczyt klasyfikacji generalnej wyścigu.

Sprawa walki o czerwoną koszulkę 79. edycji Vuelta a España jest jak najbardziej otwarta, a dziś dowiemy się, kto tak naprawdę będzie się w niej liczył.

Przed zawodnikami jeden z najtrudniejszych etapów ostatniego wielkiego touru sezonu, którego przeskalowane podjazdy w drugiej części trasy robią piorunujące wrażenie, ale jednocześnie odrobinę zamazują pełen obraz. Na ten składają się 178,5 kilometra pomiędzy Motril a Grenadą i blisko 4500 metrów przewyższenia, a odbierająca siły wspinaczka w rzeczywistości rozpocznie się od kilometra 0.

Grenada reklamowała się kiedyś jako miejsce, w którym prosto ze stoku narciarskiego można wyskoczyć na plażę. Dziś uczestnicy Vuelty zmuszeni będą zrobić na odwrót i wziąć na siebie pełne konsekwencje, w postaci mierzenia się z serią niekategoryzowanych, a mimo tego całkiem solidnych podjazdów tuż po wyjeździe ze startowego Motril.

Pierwsze 50 kilometrów niedzielnego etapu to idealny teren do wyłonienia bardzo mocnej ucieczki dnia i pozostaje życzyć drużynie Decathlon AG2R La Mondiale wszystkiego najlepszego, jeśli pozostałe ekipy nie zdecydują się udzielić im wsparcia w kontrolowaniu tego procesu. W najgorszym scenariuszu, a taki jest jak najbardziej możliwy ze względu na utrzymujące się wysokie temperatury, wysiłek skumulowany podczas ośmiu dni rywalizacji i kolejne covidowe powidoki, pierwsi zawodnicy wypiszą się z grupy walczącej o najlepszą dziesiątkę klasyfikacji generalnej jeszcze przed pierwszą górską premią.

Skoro zaś o nich mowa, pierwsza tego rodzaju wspinaczka rozpocznie się tuż po przejeździe peletonu przez Grenadę w okolicy półmetka, a będzie nią Puerto de El Purche (8,9 km; 7,6%). Najtrudniejszy jest segment przed samym szczytem, a poprzedzający go krótki zjazd dodatkowo zaniża uśredniony “liczby” tego wzniesienia.

Na finał niedzielnego odcinka 79. edycji hiszpańskiego wielkiego touru składa się runda z dwukrotnym podjazdem pod Alto de Hazallanas (7,5 km; 9,2%) i ponad 20-kilometrowy, szybki zjazd do Grenady, który w kontekście walki o klasyfikację generalną imprezy różnicy raczej nie zrobi, ale na notowania potencjalnych etapowych zwycięzców jak najbardziej będzie mieć wpływ. Samo wzniesienie, choć rzadko wykorzystywane, najczęściej spełnia pokładane w nim nadzieje, a zdecydowanie najtrudniejsza środkowa sekcja prawdopodobnie wymusi na chcących odrabiać straty kolarzach dość wczesne ataki.

Oto, co na temat 9. etapu 79. edycji Vuelta a España napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

9. etap (25 sierpnia, niedziela): Motril – Grenada (178,5 km)

Przed dniem przerwy kolarze po raz ostatni będą ścigali się na podjazdach południowej Hiszpanii, a czeka na nich bardzo ciekawa próba. Po spokojnej pierwszej połowie peleton zmierzy się kolejno z Puerto de El Purche (8,9 km; 7,6%) oraz dwukrotnie pokonywanym Alto de Hazallanas (7,5 km; 9,2%). Choć za drugim razem ze szczytu pozostaną do mety nadal 23 kilometry to możemy spodziewać się wielu akcji ofensywnych – dość kręty zjazd do Grenady będzie sprzyjał utrzymywaniu, a być może nawet powiększaniu przewagi nad rywalami.

Pogoda

Ok. 30 stopni Celsjusza podczas startu nad Morzem Śródziemnym, do 36 stopni w okolicach finiszu w Grenadzie. Na podjazdach w Sierra Nevada odpowiednio mniej, najczęściej w przedziale 20-24 stopni. Wiatr słaby, ale sprzyjać dziś będzie atakującym zarówno w pierwszej części etapu, jak i na kluczowych podjazdach.

Faworyci

Zobaczymy dziś jeden czy dwa wyścigi? Wiele zależy od tego, czy mało doświadczona pod tym względem drużyna Decathlon AG2R La Mondiale będzie zmuszona sama kontrolować proces formowania się ucieczki dnia.

Nie znam w tej chwili odpowiedzi, a kierowana poczuciem spartaczonej roboty ekipa Red Bull-BORA-hansgrohe może zarówno wysłać swoich zawodników do pracy na czele głównej grupy, jak i spróbować umieścić ich w odjeździe. W obu scenariuszach ich głównym celem będzie dalsze odrabianie strat do Bena O’Connora przez Primoža Rogliča, ale tylko ten drugi uprawdopodabnia wariant z rywalizacją harcowników na pierwszym planie, a wówczas Bora powinna wysłać w górę drogi Daniela Felipe Martineza lub Floriana Lipowitza.

Drużyna UAE Team Emirates może przystąpić do dzisiejszej rywalizacji z bardzo prowizorycznym planem po tym, jak z wyścigu wycofał się Joao Almeida, albo i bez żadnego planu, ale nawet to powinno im zostać wybaczone. Ten wyścig nie będzie dla nich sukcesem – nie w kontekście tego, czego w tym sezonie udało się już dokonać Tadejowi Pogačarowi, a ewentualne kilka cichych dni niczego nie zmieni. Jeśli natomiast kolarze ekipy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich byli na taki obrót spraw przygotowani, kilku z nich już podczas niedzielnego etapu może zechcieć wykorzystać wolną rękę, by pogonić za swoim własnym sukcesem. W takiej roli zazwyczaj świetnie sprawdza się Marc Soler, ale trudno też zignorować aktualną formę Pavla Sivakova i Isaaca del Toro.

Israel-Premier Tech próbuje być EF Education-EasyPost tej Vuelty, i może słusznie, skoro ich najwyżej sklasyfikowanym kolarzem jest obecnie George Bennett. Nie jest to personalny przytyk do wygadanego Nowozelandczyka, który od wielu lat nie wyglądał tak solidnie, ale ucieczka daje im większe nadzieje na sukces, a umieścić w niej mogą Michaela Woodsa, Marco Frigo lub Matthew Riccitello.

Udziałem w odjeździe powinni być dziś zainteresowani również Laurens De Plus (INEOS Grenadiers), Attila Valter (Visma | Lease a Bike), Carlos Verona (Lidl-Trek), David Gaudu (Groupama-FDJ), Jefferson Cepeda (EF Education-EasyPost), Einer Rubio, Pelayo Sanchez (Movistar), Eddie Dunbar (Jayco AlUla), Guillaume Martin, Ion Izagirre (Cofidis), Louis Meintjes, Rein Taaramae (Intermarche-Wanty) czy Harold Tejada (Astana Qazaqstan).

W przypadku tego etapu wyjątkowo trudno przesądzić, w czyje wpadnie on ręcę, a sukces harcowników wydaje się równie prawdopodobny jak kolejny pierwszoplanowy pojedynek czołowych kolarzy klasyfikacji generalnej. Obok wymienionego już Primoža Rogliča (Red Bull-BORA-hansgrohe), zdecydowanie najmocniejsi są w tej chwili Enric Mas (Movistar) i Mikel Landa (Soudal Quick-Step), ale żadnego z tej dwójki nie sposób nazwać asem sprintów w płaskim terenie. Wśród szczytów Sierra Nevada jak w domu powinien się w końcu poczuć Sepp Kuss (Visma | Lease a Bike), ale o etapowy triumf będzie trudno, dokładnie z tego samego względu.

Finisz po zjeździe do Grenady bardziej przypadnie do gustu Lennertowi van Eetveltowi (Lotto Dstny) i Mattiasowi Skjelmose (Lidl-Trek), ale czy dotrzymają oni tempa najlepszym góralom podczas dwukrotnej wspinaczki na Alto de Hazallanas?

Ponieważ ciągle jesteśmy przed pierwszym dniem przerwy, na klasyczną rezurekcję Richarda Carapaza (EF Education-EasyPost) jest obiektywnie za wcześnie, ale niewielu kolarzy aktualnej czołowej dwudziestki klasyfikacji generalnej ma tak dobry sprint. Głupio byłoby nie spróbować tego wykorzystać.


Wszystko o 79. Vuelta a España:

Poprzedni artykułVuelta a España 2024: Joao Almeida wycofał się z wyścigu! Powodem koronawirus
Następny artykułOdszkodowanie dla rodziny kolarza po wypadku we Włoszech
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Pan Tau
Pan Tau

Wspaniale pani Ola pisze o kolarstwie:-)