Tadej Pogačar (UAE Team Emirates) wygrał swój szósty etap tegorocznego Tour de France! Słoweniec tym samym postawił kropkę nad „i” w klasyfikacji generalnej wyścigu. To pierwszy dublet Giro d’Italia – Tour de France od czasów Marco Pantaniego.
Ostatnim etapem „Wielkiej Pętli” była jazda indywidualna na czas, która rozpoczynała się w Monako, a kończyła w Nicei. Główną trudnością były podjazdy La Turbie (8,1 km, śr. 5,6%) i Col d’Eze (1,6 km, śr. 8,1%) oraz oczywiście skumulowane zmęczenie trzytygodniowym ściganiem. Dystans wynosił prawie 34 kilometry.

Jako drugi z rampy startowej zjechał Mark Cavendish (Astana Qazaqstan Team), dla którego był to ostatni(?) Tour de France w karierze. Przypomnijmy, że kolarz z wyspy Man wygrał na piątym etapie „Wielkiej Pętli” i został samodzielnym liderem klasyfikacji zwycięstw podczas tego wyścigu (35 triumfów).
🥹 @MarkCavendish has finished the #TDF2024. Thank you for everything LEGEND!
🥹 @MarkCavendish a terminé le #TDF2024. Merci pour tout Mark, tu es une LÉGENDE !#TDF2024 pic.twitter.com/hzBs3A4m5s
— Tour de France™ (@LeTour) July 21, 2024
Niestety rywalizację w niektórych miejscach utrudniały opady deszczu. Bardzo dobry czas wykręcił Lenny Martinez (Groupama – FDJ) – 48’24”. Nie było łatwo się zbliżyć do czasu młodego Francuza, a kolejni zawodnicy notowali o wiele gorsze rezultaty.
Dość mocno pojechał mistrz świata Mathieu van der Poel (Alpecin – Deceuninck), który na mecie zameldował się po 50 minutach i 35 sekundach. Na drugie miejsce wskoczył zwycięzca drugiego etapu tegorocznego Tour de France Kévin Vauquelin (Arkéa – B&B Hotels) – 49’22”. Jeszcze lepiej zaprezentował się Victor Campenaerts (Lotto Dstny), który na mecie był gorszy od Martineza o niespełna 14 sekund.
Na „gorącym krześle” zmienił Francuza Harold Tejada (Astana Qazaqstan Team) – 48’14”. Zdecydowanie nie zaginał się Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers), który na mecie pojawił się po 54 minutach i 5 sekundach. Podobnie jazdę na czas potraktował dziś Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike) – 53’38”.
Nie wszyscy kibice wytrzymali „trudy” oglądania dzisiejszego etapu…
The atmosphere on the side of the road is insane for this individual time trial! 😱🤣#TDF2024 pic.twitter.com/P2bGoXTCRd
— Mihai Simion (@faustocoppi60) July 21, 2024
Do rywalizacji przystąpiła pierwsza dwudziestka klasyfikacji generalnej. Zwycięzca klasyfikacji górskiej i najbardziej waleczny kolarz TdF Richard Carapaz (EF Education – EasyPost) wyruszył na trasę na „zwykłym rowerze”, a nie tak jak większość na rowerach czasowych. Wydawało się, że to atak na premię górską drugiej kategorii na La Turbie.
Bardzo źle rozpoczął etap Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike), który upadł na jednym z zakrętów.
I międzyczas (La Turbie)
Okazało się, że Carapaz zdecydowanie nie jest dziś w swojej najlepszej dyspozycji i na podjeździe przegrał z Martinezem ponad dwie minuty. Świetnie rozpoczął Simon Yates (Team Jayco AlUla), który był gorszy od Francuza tylko o 23 sekundy. Walczący o TOP 10 Santiago Buitrago (Bahrain – Victorious) także jechał bardzo dobrze – 21’55”. Giulio Ciccone (Lidl – Trek) przed etapem wyprzedzał Kolumbijczyka o 22 sekundy, ale już na podjeździe całą przewagę stracił. Fenomenalnie podjechał Derek Gee (Israel – Premier Tech) – 21’12”. 14 sekund od niego gorszy był Jorgenson, który wcześniej zaliczył upadek.
Cztery sekundy lepiej od swojego brata bliźniaka podjazd pojechał Adam Yates (UAE Team Emirates). Lepiej od braci Yates zaprezentował się Mikel Landa (Soudal Quick-Step) – 21’34”. Słabszy czas wykręcił w tym miejscu dość nieoczekiwanie João Almeida (UAE Team Emirates) – 21’48.
Fenomenalnie podjechał mistrz świata w tej specjalności Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step) – 20’36”. Jeszcze lepszy był Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) – 20’17”. Jadący jako ostatni lider wyścigu Tadej Pogačar (UAE Team Emirates) był lepszy od Duńczyka o siedem sekund.
Tak wyglądała sytuacja na pierwszym punkcie pomiaru czasu po przejechaniu wszystkich zawodników.

II międzyczas (Col d’Eze)
Po drugim podjeździe Simon Yates był gorszy od Martineza o 28 sekund. Słabiej ten odcinek przejechał Buitrago, ale szczęśliwie dla niego fatalnie jechał Ciccone. Derek Gee na szczycie Col d’Eze zameldował się po 30 minutach i 17 sekundach. Przyspieszył Jorgenson, który tracił do Gee tylko jedenaście sekund. Nadal dobrze jechał Mikel Landa – 30’35”, a siedem sekund stracił do niego Almeida.
Evenepoel na szczycie podjazdu zameldował się po 29 minutach i 30 sekundach. Vingegaard powiększał przewagę nad Belgiem, która teraz wynosiła 27 sekund. Człowiek z innej planety, czyli Tadej Pogačar wygrywał z Duńczykiem o 24 sekundy i ponad 50 nad Evenepoelem!
Meta
Na płaskim świetnie pojechał Gee, który po przejechaniu linii mety notował najlepszy czas – 47’55”. Po chwili wyprzedził go o ponad 23 sekundy Jorgenson. Mikel Landa obronił swoje piąte miejsce w klasyfikacji generalnej – 48’05”. 10 sekund do prowadzącego stracił Almeida.
Mistrz świata Remco Evenepeol przejął prowadzenie – 46’38”. Jednak po chwili pokonał go Jonas Vingegaard. Duńczyk był lepszy od Belga o 11 sekund.
Tadej Pogačar nie pozostawił żadnych złudzeń swoim konkurentom i przejechał linię mety po 45 minutach i 25 sekundach!!! Słoweniec po raz kolejny pokazał, że jeździ w innej lidze, niż reszta kolarzy rywalizujących w Tour de France.
Klasyfikację punktową wygrał Biniam Girmay (Intermarché – Wanty), górską Richard Carapaz (EF Education – EasyPost), a młodzieżową Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step).
Wyniki ostatniego etapu Tour de France 2024:
Results powered by FirstCycling.com
Wszystko o 111. Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Kolejność startu do jazdy indywidualnej na czas (21. etapu)
- Najnowsze artykuły











Nowy król Tadej „Kox” Pogacar. Brawo
A imię Pogacara to 66. Tadej, wystartuj we Vuelcie a imię twoje będzie 666!
I pięknie. Tadej sprzedał
Jonasowi ostatniego strzała na zakończenie 🙂 zapowiada sie ciekawie w kolejnych latach
I pięknie. Tadej sprzedał
Jonasowi ostatniego strzała na zakończenie 🙂 zapowiada sie ciekawie w kolejnych latach
Kurcze tylko, żeby się nie powtórzyła sytuacja jak Lancem Armstrongiem. też bardzo dużo wyścigów wygrywał i bez konkurencyjnym był.
Żenujące widowisko.
Dziwnym trafem potem zawsze coś wyjdzie. Czy tym razem też, to nie sądzę, bo byłby to nokaut dla uci i kolarstwa.
Póki co istnieje domniemanie niewinności. Nie możemy kogoś bez dowodów tak sobie obwiniać.
Jorgenson też musi być na niezłym koksie skoro z w ciągu 12 miesięcy z miewajacego przebłyski kolarza stał się jednym z top 5 wspinaczy i GC riders wygrywając Paryz Nicea i prawie Dauphine.
Tadek kole w oczy, a taki Mateo nie budzi podejrzeń?
W kolarstwo weszła ogromna kasa.
Zaczal się prawdziwy wyścig zbrojeń na froncie technicznym, treningu, regeneracji i suplementacji. Pcha to dyscyplinę do przodu.
Podejrzenia były i będą, kolarstwo niestety jest spaczone dopingiem, a duże pieniądze nie pomagają w ograniczaniu pokusy bycia najlepszym za wszelką cenę.
Póki co wierzę że możemy oglądać gigantów, o których będą pisać kroniki.
Nie mam zamiaru psuć sobie frajdy z oglądania, tylko dlatego że ktoś wygrywa w stylu niewidzianym od 50 lat.
Zabawny ten bool dudy zwolenników duńskiego kunktatora. Tadej mógł od tygodnia siedzieć na kole Jonasa i usypiać nas przed tv. Co do oskarżeń o doping dotyczy to tak samo kolejnych kolarzy z czołówki. Ja tam złudzeń nie mam.