Etap na koniec pierwszego tygodnia rozgrywany na szutrach dostarczył wielu emocji. Zwycięzcą pasjonującego odcinka został Anthony Turgis.
Na metę 9. etapu przed peletonem przyjechała ucieczka, ale w czasie rywalizacji nie wypracowała wielkiej przewagi. Atakujący faworyci byli blisko uciekinierów. Goniła także grupa z Binianem Girmayem, Michaelem Matthewsem czy Mathieu van der Poelem. Na finiszu o wygraną walczyło 6 kolarzy. Najszybszy okazał się Anthony Turgis. Dla kolarza TotalEnergies to 7. zwycięstwo w karierze, ale zdecydowanie najcenniejsze.
Nie odważyłem się podnieść rąk na mecie, bo myślałem, że zwycięstwo nie jest możliwe. To naprawdę wspaniałe doświadczenie. Mieliśmy duży problem ze Stuyvenem, ale udało się go dogonić. Na finiszu rozglądałem się i miałem wiele myśli w głowie. I nagle wygrałem. To niesamowite uczucie. W tym roku miałem już złe doświadczenie w kraksie na Dwars door Vlaanderen. Teraz możemy wypić dużo szampana, bo jest dzień odpoczynku
– przyznał na mecie triumfator etapu.
Najbliżej pokonania Turgisa był Thomas Pidcock. Brytyjczyk musiał zadowolić się tylko drugim miejscem, gdyż na finiszu nie dał rady pokonać Francuza.
To była mocna grupa. Nie reagowałem na wszystkie ataki, żeby mieć więcej sił w końcówce, ale i tak było ciężko. To był dla mnie idealny scenariusz. Wiedziałem, że Stuyven będzie mocny. Znalazłem się na czele grupy i myślałem, że ktoś wyjdzie na zmianę, ale trzeba zrozumieć, że każdy chce wygrać
– skomentował Pidcock dla ITV.
Bohaterem etapu mógł zostać Jasper Stuyven. Kolarz Lidl-Trek zdecydował się na samotny atak z ucieczki. Był naprawdę blisko osiągnięcia sukcesu, ale współtowarzysze ucieczki dogonili go na ostatnim kilometrze. Doświadczony Belg wciąż musi poczekać na wygraną na Tour de France.
Znalazłem odpowiedni moment na odjazd. Nie wiem, czy mocno się rozglądali na siebie w pościgu za mną, ale widać, że nie wystarczająco. Wiatr nie był korzystny. Wiał mocno nawet w końcówce w mieście. Potem zobaczyłem, że się zbliżają. To bolesne doświadczenie. Kiedyś powiedzieli mi, że wygram etap Tour de France i znowu ta sama historia
– powiedział rozgoryczony Jasper Stuyven.
Belg ostatecznie nie liczył się po dużym wysiłku na finiszu. Zajął 8. miejsce. W 2021 roku na jednym z etapów uplasował się na 2. pozycji. Teraz chciał godnie zastąpić Madsa Pedersena, który musiał wycofać się z rywalizacji.








