Dwa starty – trzy medale. Podczas tegorocznych Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym Zuzanna Chylińska najpierw wywalczyła złoto w jeździe indywidualnej na czas wśród orliczek, a następnie powtórzyła wynik sprzed roku zdobywając mistrzowską koszulkę do lat 23 i jednocześnie brąz w elicie w wyścigu ze startu wspólnego.
Niech nikogo nie zmyli zdjęcie – to powstało podczas ceremonii po czasówce, ale jest niemalże idealnie pasujące do wyścigu ze startu wspólnego, w którym wśród orliczek drugi triumf na tych Mistrzostwach Polski zanotowała Zuzanna Chylińska. Tym razem TKK Pacific Nestle Fitness nie zanotował jednak dubletu – za plecami 19-latki miejscami zamieniły się Olga Wankiewicz (MAT Atom Deweloper Wrocław) i klubowa koleżanka zwyciężczyni Natalia Krześlak. Nie ma co jednak w tym momencie rozpisywać się o dalszych miejscach, albowiem oddajmy głos podwójnej mistrzyni Polski 2024!
Jest to uczucie déjà vu, wynik dokładnie taki sam jak w zeszłym roku. Jestem zadowolona, bo to był zupełnie inny wyścig niż w zeszłym roku, nie było tak łatwo. Oczywiście wtedy też nie było łatwo, ale uważam, że ta rywalizacja była na wyższym poziomie za sprawą jazdy tych naszych koleżanek z elity, a jednak znów coś podziałałam w tej stawce
— mówiła na gorąco Zuzanna Chylińska.
Rok temu wówczas pierwszoroczna orliczka zabrała się w 3-osobowy odjazd dnia, który ku zaskoczeniu naprawdę wielu dojechał przed pogonią prowadzoną przez kolarki z World Touru. Tym razem ściganie było zupełnie inne, a rozpoczęło się od… stójki. Peleton momentami przez pierwsze 2 rundy potrafił jechać poniżej 20 km/h.
Ja też zadawałam sobie oraz wszystkim naszym zawodniczkom to pytanie co się dzieje, podjechałam nawet do trenera Leszka Szyszkowskiego. Pozostawiłyśmy, że tak powiem profikom, jakieś działania poważniejsze, a my miałyśmy czuwać i reagować i to udało się
— szczerze przyznawała złota medalistka wśród orliczek.
Ostatecznie do przodu ruszyła najpierw Barbara Cywińska (MAT Atom Deweloper Wrocław), a później za jej plecami z wielominutową stratą zawiązała się gwiazdorska akcja, w której kręciły Daria Pikulik (Human Powered Health), Agnieszka Skalniak-Sójka (Canyon-SRAM), Marta Lach i Marta Jaskulska (Ceratizit), Aurela Nerlo (Winspace), Dominika Włodarczyk (UAE Team ADQ), Katarzyna Wilkos, Olga Wankiewicz i Martyna Szczęsna (MAT Atom Deweloper Wrocław) oraz właśnie Zuzanna Chylińska i jej klubowa koleżanka Natalia Krześlak (TKK Pacific Nestle Fitness). Czy od razu było wiadomo, że ta grupa pojedzie już na metę?
Wiedziałam, że to pojedzie na metę, choć nie wiedziałam czy ja zabiorę się z dziewczynami na nią. Tempo szło dość ostre, ale zacisnęłam zęby i z Natalią jechałyśmy obok siebie, wiedziałyśmy, że nie możemy tego puścić, bo dojeżdżając w tej grupie miałyśmy zapewniony medal w orliczce, więc robiłyśmy wszystko by dojechać z tym World Tourem
— mówiła nam Zuzanna Chylińska.
Na początku ostatniego okrążenia, po podjeździe na Rynek w Płocku oraz ściance na wyjeździe z tego przeszło 100-tysięcznego miasta kolarka TKK Pacific Nestle Fitness gubiła koło ucieczki, ale ostatecznie wykorzystała krótki przestój do tego by do niej wrócić, a chwilę później jechała już na czele z Martą Jaskulską i Dominiką Włodarczyk. Jak 19-latce udało się tak szybko zregenerować i złapać siły na kolejny mocny atak?
No co… Dziewczyny szły ostro pod górę, ale w miarę to przetrzymałam. Choć trochę odstałam to jakoś zagryzłam bardzo mocno zęby, złapałam kierownicę i doszłam dziewczyny w mieście, a potem ruszyłam we właściwą akcję
— dodawała 19-latka.
Trzyosobowy atak na ostatniej rundzie dawał każdej z uciekinierek pewny medal, a Zuzannie Chylińskiej także gwarancję złotego medalu wśród orliczek. Jadąc w sercu wydarzeń słyszałem jak Marta Jaskulska sobie żartowała do kolarki TKK Pacific Nestle Fitness by ta dawała najmocniejsze zmiany, bo jedzie po pewną koszulkę, ale abstrahując od takich śmieszków jak faktycznie układała się ta współpraca?
Nie wiem czy szłyśmy równo z Dominiką i Martą. Powiem tak – ja jechałam z pewnym strachem, że mnie zaraz grupa dojdzie, że nam to nie starczy, ale jednocześnie starałam się kręcić z pewną rezerwą, żeby spróbować coś na finiszu, a nie że będą betonowe płyty, dziewczyny pojadą, a ja puszczę, bo tak to nie wyglądało z mojej strony. Brakuje mi jeszcze tego finiszu, bardzo dużo dałam z siebie podczas tego wyścigu i na tę końcówkę zabrakło
— mówiła z nutką zawodu w głosie Zuzanna Chylińska, a skoro padło zdanie o oszczędzaniu musiałem zapytać jaka była w myślach proporcja między „zabezpieczam złoto w orliczce” a „walczę o miejsce w elicie”.
Co do utrzymania złota to niby było pewne, miałam pod koniec takie 90%, ale jednocześnie chciałam walczyć. To nie jest tak, że sobie wjechałam na metę jak rok temu [wówczas po ciężkiej pracy Zuzanna nie finiszowała już przeciwko Monice Brzeźnej i Karolinie Perekitko – przyp. red], ale byłam świadoma, że dziewczyny są na trochę wyższym poziomie zarówno fizycznie, jak i taktycznie. Ja dałam z siebie wszystko, walczyłam aż do samej kreski
— zakończyła Zuzanna Chylińska.
W Płocku rozmawiał Jakub Jarosz
Mistrzostwa Polski 2024:
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego juniorek
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego orlików
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego juniorów
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet i orliczek
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas juniorek
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas juniorów
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas orlików
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas elity kobiet i orliczek
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas elity mężczyzn
- Wypowiedź Dominiki Włodarczyk
- Wszystkie artykuły o Mistrzostwach Polski 2024









