Niezbyt wiele powodów do zadowolenia po sezonie 2023 ma Michael Matthews. Australijczyk odniósł jedynie 1 zwycięstwo, a przez większość czasu nie potrafił odnaleźć optymalnej formy, przez co sam zainteresowany mówi wprost – ten rok jest do zapomnienia.
33-letni kolarz Team Jayco AlUla w rozmowie z holenderskim portalem WielerFlits przyznał, że był to dla niego bardzo dziwny sezon. Ten był pełen pecha, chorób i innych zdarzeń, przez które jego wyniki nie korespondują z tym, jakie były oczekiwania i możliwości. W efekcie jedyną wygraną Michaela Matthewsa w minionym roku jest 3. etap Giro d’Italia.
Patrząc na moją formę, ten sezon był jedynie momentami całkiem niezły, ale jeśli spojrzeć na wyniki to już na pewno tak nie było. Bardzo dobrze rozpoczęliśmy sezon w Australii, gdzie w mistrzostwach kraju zająłem trzecie miejsce. W Tour Down Under szło mi dobrze aż do królewskiego etapu, gdzie straciłem szanse w generalce z powodu defektu. Potem przyjechałem do Europy i zaraziłem się koronawirusem przed Paryż-Nicea. Z tego powodu przegapiłem też Mediolan-San Remo i wszystkie inne moje główne cele. Wróciłem tuż przed Ronde van Vlaanderen, ale po kraksie skończyła się moja wiosna. Owszem, wygrałem etap Giro d’Italia, ale poza tym był wielki bałagan. Chcę zakończyć ten rok i zapomnieć o nim
— opowiadał Michael Matthews.
33-letni Australijczyk nie musi się martwić o swoją przyszłość. Ma ważny do końca 2025 roku kontrakt z Team Jayco AlUla, gdzie jest jedną z głównych gwiazd. Jego zespół przed przyszłym sezonem mocno wzmocnił frakcję sprinterską – do Dylana Groenewegena dołączył m.in. Caleb Ewan, przez co można się spodziewać, że Michael Matthews jeszcze rzadziej będzie pokazywał się na finiszach. Co jednak czas przyniesie? Tego nie wie nikt.
Zamierzam zresetować się psychicznie, więc muszę wziąć pod uwagę także pozytywne strony. Byłem wystarczająco silny psychicznie, aby za każdym razem walczyć. Nadal lubię jeździć na rowerze
— zakończył Michael Matthews.






