Za nami kolejny spektakl kolarski, jakim bez wątpienia był 19. etap 110. Tour de France. Na mecie jako pierwszy zameldował się Matej Mohorič, który o grubość opony pokonał Kaspera Asgreena. Słoweniec udzielił po wszystkim bardzo emocjonalnego wywiadu.
Zwycięzca udziela niejednej wypowiedzi, ale najbardziej po sieci rozniosła się ta udzielana organizatorom niedługo po przecięciu linii mety. Kolarz Bahrain – Victorious ze łzami w oczach opowiadał o trudach kolarskiego życia, a także o tym jak trudny był dla niego ostatni okres. Znalazło się też miejsce dla dedykacji dla zmarłego niedawno kolegi z ekipy.
To wiele dla mnie znaczy. Bycie kolarzem jest czasem okrutne. Cierpisz, poświęcasz tak wiele i robisz tyle, ile możesz, a potem zdajesz sobie sprawę, że wszyscy są bardzo silni. Na Col de la Loze byłem bardzo zmęczony, ale następnego dnia trzeba po prostu zrobić znów to samo. Czasami wydaje mi się, że nie pasuję tutaj, wszyscy jeżdżą tak szybko. Bardzo trudno było mi pojechać za atakiem Kaspera Asgreena. Byłem bardzo zdeterminowany, by utrzymać jego koło. Skąd ta wytrwałość? Nie wiem. Po prostu nie chcę później żałować. Nie jestem tak silny jak inni, ale w decydujących momentach potrafię zachować zimną krew i skupienie. Żal mi Bena O’Connora. Tak naprawdę nie miał szans, ale współpracował z nami. Kiedy zaczął finisz wiedziałem, że Asgreen zareaguje. Wiem, że mam dobry sprint po ciężkim dniu i ruszyłem za nim. Wiem, że mogę wygrać etap Touru, ale wiem też, że nie robię tego tylko dla siebie, a dla wszystkich z mojego otoczenia. Widziałem przez co każdy przechodzi. Chciałbym, żeby wszyscy wygrali. Nie robię tego dla siebie, ale dla Gino i zespołu
— opowiadał Matej Mohorič, zwycięzca 19. etapu Tour de France.
There isn't one quote we could pick out of this interview to do it justice. If there is one interview you watch today, make it this one with @matmohoric.
On n'a pas su choisir une seule citation qui rendrait hommage à l'interview. Du coup si vous devez écoutez un seul interview… pic.twitter.com/sK0LUkCStD
— Tour de France™ (@LeTour) July 21, 2023
O mały włos dzień po dniu nie wygrałby Kasper Asgreen. Na Duńczyku niejedna osoba postawiła już krzyżyk – ten bowiem po fantastycznym sezonie 2021 nie zdołał już nawiązać do swoich pięknych zwycięstw, w tym tego z Ronde van Vlaanderen. Ostatnie 2 dni pokazały jednak, że tak mocnych zawodników nigdy nie wolno lekceważyć, a w 28-latku z Soudal – Quick Step wciąż drzemie ogromna moc.
Mój plan polegał na tym, żeby podejść do tego etapu spokojnie, ale to było trudne. Grupa odjechała, ale kilka drużyn nie miało ze sobą nikogo. Tempo było więc zawsze bardzo wysokie. Starałem się być w odpowiedniej grupie. Nagle znalazłem się na samym przodzie i zdecydowałem się na atak. Czasami rzeczy po prostu nie idą tak, jak się spodziewasz. Uciekliśmy na ostatnim skategoryzowanym podjeździe. Mieliśmy naprawdę dobrą grupę i dobrze jechaliśmy razem aż do mety
— podsumował ten etap 2. na mecie Kasper Asgreen.
Numer najaktywniejszego drugi dzień z rzędu otrzymał Victor Campenaerts. Belg z Lotto Dstny mimo dzielnej walki nie zdołał włączy się do rywalizacji o końcowy triumf, choć trzeba mu oddać, że jego próby wyglądały naprawdę obiecująco.
To był bardzo ożywiony początek. Odjazdem interesowało się wiele drużyn. W końcu odjechaliśmy, ale nie spodobało się to innym zespołom w peletonie. Mocno nas goniono. Każdy uciekinier włożył w to wiele wysiłku, a potem przybywa trzydziestu nowych ludzi. Nie było tam nikogo z mojego zespołu. Wiedziałem, że nie mogę wygrać z grupy będąc tak zmęczonym. Spróbowałem zatem skoku, zostałem dogoniony przez Simona Clarke’a , ale przydałby się nam jeszcze jeden dodatkowy zawodnik. Gdybyśmy przeżyli tę wspinaczkę, moglibyśmy dojechać do mety
— opowiadał Victor Campenaerts, ostatecznie 29. na mecie 19. etapu.
Krótkiej rozmowy udzielił także jadący w koszulce lidera klasyfikacji generalnej Jonas Vingegaard. Duńczyk wciąż ma w głowie wygraną etapową – tak swoją, jak i jednego ze swoich kolegów z Jumbo-Visma.
Zanim w niedzielę wyruszymy do Paryża, jutro czeka nas trudny, górski etap. Utrzymanie mojej pozycji w klasyfikacji jest absolutnym priorytetem, niemniej gdyby nadarzyła się okazja powalczenia o zwycięstwo etapowe, z pewnością byłby to dla mnie miły dodatek. Spodziewam się czegoś szczególnego po moich rywalach. Musimy być skoncentrowani
— zakończył Jonas Vingegaard.








