Twardy orzech do zgryzienia przy wyborze składu na mistrzostwa świata miał selekcjoner reprezentacji Belgii – Sven Vanthourenhout. Lekko pagórkowata trasa tegorocznego czempionatu sprzyja belgijskim zawodnikom – ostatecznie do Glasgow poleci drużyna, na czele której staną Remco Evenepoel, Jasper Philipsen oraz Wout van Aert. O belgijskim „problemie luksusu”, ale także rozwoju młodych talentów, porozmawialiśmy ze Svenem Vanthourenhoutem podczas majowego ORLEN Wyścigu Narodów.
Sven Vanthourenhout – były kolarz szosowy i przełajowy – jest obecnie jedną z najważniejszych postaci w belgijskim kolarstwie. Piastuje on funkcję selekcjonera reprezentacji narodowej mężczyzn zarówno na szosie, jak i w przełajach – w elicie, a także w kategorii U23.
Jednym z wyścigów, na których pojawił się Sven Vanthourenhout, był ORLEN Wyścig Narodów, wchodzący w skład prestiżowego cyklu Pucharu Narodów dla kolarzy poniżej 23 roku życia. Nie mogliśmy nie skorzystać z tej wyjątkowej okazji i przed startem czwartego etapu zmagań porozmawialiśmy z selekcjonerem reprezentacji Belgii – zarówno na temat największych gwiazd, ale także młodzieży.
Nie da się ukryć, że na selekcjonerze kadry tak rozwiniętego kolarsko państwa ciąży duża odpowiedzialność. Przypadek Svena Vanthourenhouta jest jednak szczególny, bowiem ma on „pod sobą” aż cztery reprezentacje. Pogodzenie zarządzania każdą z nich nie jest łatwe, ale ze względu na kontakt z tak wieloma zawodnikami, ma znakomity ogląd sytuacji w krajowym kolarstwie i od wczesnych lat kariery może kształtować kolejne pokolenia kolarzy. Rola Svena Vanthourenhouta nie ogranicza się bowiem tylko do wyjazdów na imprezy mistrzowskie – poza innymi wyścigami, na których również jest obecny, Belg uczęszcza na zgrupowania, także młodszych kategorii wiekowych, by stale być na bieżąco i mieć kontakt z kolarzami. Jak sam mówi, podstawą tej pracy jest dobra komunikacja.
– To prawda, mam dużo obowiązków. Wszystko zaczyna się od dobrej komunikacji z kolarzami, ekipami. Dla mnie bardzo ważne jest to, że mam kontakt nie tylko z największymi gwiazdami, jak Remco Evenepoel, Wout van Aert czy Jasper Philipsen, ale też z przyszłymi czołowymi zawodnikami. W ubiegłym tygodniu byłem na zgrupowaniu we Francji z juniorami – ważna jest dla mnie wiedza o kolarzach, którzy są naszą przyszłością
– mówił nam w maju Sven Vanthourenhout.
Belg dodał, że przez cały sezon jest w kontakcie z głównymi liderami kadry, a także kierownictwem ich zespołów, by optymalnie zaplanować przygotowania do najważniejszej imprezy w reprezentacyjnym kalendarzu, jaką są mistrzostwa świata.
– Przez cały rok mam kontakt z kolarzami, w grudniu jeżdżę na zgrupowania worldtourowych ekip, rozmawiam z menedżerami i dyrektorami sportowymi, potem w styczniu rozmawiam z zawodnikami. Bardzo ważna jest dobra komunikacja z czołowymi kolarzami, jak Wout, Remco czy inni, ale koniec końców to ja jestem odpowiedzialny za strategię i wybór składu – jeśli coś pójdzie nie tak, to jest to mój błąd
– przyznał Vanthourenhout.
– Nie jest to proste zadanie, mam problem z luksusem, ale i tak bardzo mi się to podoba
– dodał.
Belgijscy kibice z niecierpliwością czekali na ogłoszenie składu reprezentacji kraju na zbliżające się wielkimi krokami mistrzostwa świata w Glasgow. Ogłoszenie decyzji zaplanowano na dziś – kilka godzin temu poinformowano, kto stanie na starcie czempionatu w błękitnym trykocie z flagą Belgii.
Pewny startu był broniący tytułu Remco Evenepoel, mający zagwarantowane miejsce przez Międzynarodową Unię Kolarską. Oprócz kolarza Soudal – Quick-Step, o tytuł mistrza świata powinni powalczyć Jasper Philipsen i Wout van Aert, którzy ścigają się obecnie w Tour de France. Trudnym zadaniem było wyselekcjonowanie pozostałych zawodników – dobrze wiemy, że Belgowie na brak kolarzy na światowym poziomie narzekać nie mogą, więc z pewnością Svenowi Vanthourenhoutowi ciężko było zrezygnować z niektórych zawodników, tym bardziej, że w „normalnych” warunkach, przy mniejszej liczbie gwiazd światowego formatu, niektórzy mogliby myśleć nawet o jeździe na własne konto.
Ostatecznie w belgijskim składzie znajdą się: Tiesj Benoot, Victor Campenaerts, Frederik Frison, Yves Lampaert, Jasper Stuyven oraz Nathan Van Hooydonck, których zadaniem będzie pomoc liderom.
Belgowie śmiało mogą myśleć o powtórzeniu sukcesu z Wollongong. Wtedy tęczową koszulkę po samotnej akcji zdobył Remco Evenepoel, co pozwoliło belgijskim fanom zapomnieć o nieudanym występie w poprzednich, domowych dla nich mistrzostwach, kiedy najwyżej uplasował się Jasper Stuyven, zajmując czwarte miejsce.
– To było niezwykłe uczucie, szczególnie, że w Australii byliśmy z kolarzami i obsługą przez prawie trzy tygodnie, więc bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Rok wcześniej, w Belgii, wyścig ze startu wspólnego nie poszedł po naszej myśli, a w Wollongong zdobyliśmy koszulkę, nigdy tego nie zapomnę
– mówił Sven Vanthourenhout.
Wybór składu to jedno – dobór odpowiedniej taktyki to drugie. To zadanie również nie jest proste, gdyż wielu zawodników belgijskiej reprezentacji ma własne ambicje, a w przypadku wyżej wymienionej trójki – Van Aert, Philipsen i Evenepoel – bez cienia wątpliwości można pokusić się o stwierdzenie, iż każdy z nich może wygrać tegoroczne mistrzostwa świata.
Tu warto wrócić do słów o dobrej komunikacji, którą w swoich wypowiedziach bardzo często podkreślał Vanthourenhout. Dzięki rozmowom z zawodnikami, selekcjoner reprezentacji może ustalić zwycięską taktykę i przekuć problem urodzaju w przewagę – Belgia niewątpliwie będzie najsilniejszym zespołem w szkockich mistrzostwach świata, a kluczem do zwycięstwa będzie jazda drużynowa i odpowiednie wykonywanie swoich zadań.
– Tłumaczymy to kolarzom już od wczesnych lat kariery. Dziś rano miałem rozmowę z jednym zawodnikiem, który powiedział mi, że w swojej ekipie głównie pomaga – dziś dostał ode mnie szansę, by powalczyć o wygranie etapu. Nie wiemy, czy to się uda, ale bardzo ważna jest ta możliwość, każdy dostaje swoje szanse i dzięki temu się rozwijają
– mówił Sven Vanthourenhout, który oprócz komunikacji wskazywał także, że szczególnie ważny jest dla niego rozwój zawodników.
Wbrew przekonaniu, że przy obecnych trendach i napływie młodych kolarzy do World Touru kategoria U23 jest zbędna, Sven Vanthourenhout – podobnie jak inni specjaliści – wskazuje, że dla wielu zawodników jest ona absolutnie konieczna, ponieważ nie każdy rozwija się tak szybko, jak chociażby Remco Evenepoel czy jego młodszy rodak, Cian Uijtdebroeks.
– ORLEN Wyścig Narodów to jeden z wyścigów i jedna z kategorii ważna w kontekście przyszłości, młodzi kolarze uczą się, jak ścigać się w międzynarodowym peletonie. Uczymy ich, jak rozgrywać wyścigi, jak je kontrolować, często najważniejsze nie są wyniki – złe dni również są bardzo istotne
– mówił Sven Vanthourenhout.
– Średni wiek w peletonie cały czas się zmniejsza, ale nie wszyscy są jak Remco i inni zawodnicy, którzy wcześniej wskoczyli na wysoki poziom, niektórzy potrzebują więcej czasu na rozwój i to jest perfekcyjny wyścig, by im w tym pomóc. Są wielkimi talentami, ale muszą rozwijać się krok po kroku. Jestem pewny, że jak przejadą kilka takich wyścigów plus inne międzynarodowe imprezy, to pomoże im to w zostaniu zawodowymi kolarzami
– dodał.
Ostatnie słowa Belga pokazują, w jaki sposób podchodzi on do młodzieżowych wyścigów, i dlaczego są one tak ważne. Dodatkowo wypowiedź Vanthourenhouta daje do myślenia i jest z pewnością jedną z odpowiedzi na pytanie, dlaczego Belgia „produkuje” tylu zawodowych kolarzy.
– Nie jest istotny wynik [na etapach wyścigów młodzieżowych] – czy skończymy etap na 19., czy na 25. pozycji, to nie ma znaczenia. Dla mnie najważniejsza jest nauka.
Ze Svenem Vanthourenhoutem rozmawiał Kacper Krawczyk
Skład reprezentacji Belgii na mistrzostwa świata w Glasgow:
- Remco Evenepoel (+ITT)
- Wout van Aert (+ITT)
- Jasper Philipsen
- Tiesj Benoot
- Victor Campenaerts
- Frederik Frison
- Yves Lampaert
- Jasper Stuyven
- Nathan Van Hooydonck









