fot. UEC - Union Européenne de Cyclisme / Ivan Benedetto / Sprint Cycling Agency

16. miejsce w jeździe indywidualnej na czas w ramach Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026 zajął w środę Maksymilian Matyasik. Wracający po wypadku 18-latek do zakończenia rywalizacji w kategorii junior ma już tylko 1 start, zatem to była dobra pora by porozmawiać nie tylko o tym występie, ale i ostatnich dwóch sezonach.

Słysząc historię związaną ze stosunkowo niedawnym wypadkiem Maksymiliana Matyasika czy widząc jego zdjęcia, aż trudno było uwierzyć, że ten zdołał miesiąc później stanąć na starcie Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026. Z jednej strony historia 18-latka budzi ogromną złość związaną z tym, że do wypadku z udziałem samochodu spowodowanego przez kierującego tymże nigdy nie powinno było dojść, a który odebrał naszemu czołowemu juniorowi m.in. wyjazd na upragnione mistrzostwa świata, z drugiej jednak dla mnie jest to opowieść o ogromnej determinacji i pasji do sportu, bez której Maksymilian Matyasik bez wątpienia nie pojawiłby się w Słowenii jako nasz reprezentant. Jak zatem biało-czerwony ocenił swoje wrażenia po jeździe indywidualnej na czas, w której zajął 16. miejsce w gronie 63 startujących?

Ten start nie poszedł mi najlepiej. Jestem rozczarowany, bo myślałem, że po tej przerwie, jak potrenuję dobrze, a dałem z siebie wszystko w tych przygotowaniach, że wówczas pójdzie dużo, dużo lepiej, ale jednak to była za duża przerwa od ścigania i nogi może i chciały początkowo jechać, ale w miarę dystansu dusiło mnie oddechowo i nie dałem rady. Te ostatnie 7 kilometrów było trudne, na pewno straciłem tam sporo

— mówił nasz szalenie ambitny reprezentant.

Zarówno po obecnym na miejscu w słoweńskim Šenčur ojcu kolarza, jak i samym Maksymilianie Matyasiku było widać spore rozczarowanie nie tyle samym tym występem, co sytuacją, która doprowadziła do tego, że 18-latek na zakończenie kategorii juniora, a zatem w momencie takiego ostatecznego sprawdzianu swoich sił po wysiłkach włożonych w rozwój przez ostatnie lata nie mógł pojechać optymalnej próby. Z boku można bowiem patrzeć na to jako na historię o determinacji itd., ale sam sportowiec czuje, że właśnie uciekła mu pewna szansa, która się nie powtórzy. Ten przejazd, poza samym brakiem oddechu, był poza tym optymalny?

Nie chciałbym się tłumaczyć tym wypadkiem, ale jednak przerwa zrobiła swoje. Chociaż dałem z siebie wszystko na przygotowaniach i przejechałem trasę dobrze pod kątem technicznym, to sam wynik z mojej perspektywy jest po prostu słaby

— mówił na gorąco 16. junior w Europie.

Tym samym Maksymilian Matyasik praktycznie kończy swoją juniorską historię – ostatnie 2 lata sprawiły, że ten stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych młodych talentów w Polsce, a w jego dorobku pojawiły się wygrane w wyścigach UCI, tytuł mistrza Polski w jeździe indywidualnej na czas i wiele wysokich lokat w imprezach rozgrywanych na terenie całej Europy. Jak te 2 sezony oraz progres poczyniony na ich przestrzeni ocenia sam sportowiec?

Jeszcze przede mną Chrono des Nations, także jeszcze niby nie powiedziałem ostatniego słowa, ale faktycznie można już co nieco podsumować. To były dobre 2 lata… Za mną rok, który obfitował we wzloty i upadki – ciężki to był rok, ale mi się podobał, także oceniam go pozytywnie. Na pewno sporo się nauczyłem przez te juniorskie 2 lata i w kategorię U23 wkraczam z większym doświadczeniem oraz nastawieniem, żeby się rozwijać i walczyć o te czołowe pozycje, a nie tylko robić za pomocnika

— kontynuował Maksymilian Matyasik.

Reprezentant Polski pokazał ścigając się w kategorii juniorów, że potrafi walczyć o najwyższe cele i wygrywać w imprezach z kalendarza Międzynarodowej Unii Kolarskiej, jakie zatem są jego kolejne marzenia związane z kolarską karierą i rywalizacją w nowej kategorii?

Wydaje mi się, że najważniejsze będzie wystartować w jakichś fajnych wyścigach, najlepiej jeszcze z worldtourowcami w zawodach kategorii ProSeries i tam dobrze się pokazać, a wtedy będzie dobrze

— mówił młody Polak, który juniorską kategorię spędził jako zawodnik Soudal Quick-Step U19. Czy skoro ambicje sięgają wypożyczania do UCI World Teamu, to oznacza, że przyszłość 18-latka jest już zapewniona?

Mam podpisany dłuższy kontrakt, także jestem spokojny. Teraz skupiam się na tym, żeby się rozwijać, progresować, nie zatrzymywać się w miejscu

— zdradził i jednocześnie jasno zaznaczył Maksymilian Matyasik.

Jak u większości naszych reprezentantów, którzy przechodzą do nowej kategorii wiekowej, tak i u 18-latka moim ostatnim pytaniem było to, komu ten chciałby podziękować za pomoc w drodze, jaką przeszedł przez te ostatnie sezony. Koniec roku to bowiem zawsze dobry czas do podsumowań i choć przez młodym Polakiem jeszcze ostatni start w gronie juniorów, to jednak już teraz można było pomówić i na ten temat.

Na pewno dziękuję rodzicom, a także ludziom z mojej drużyny. Dziękuję panu Markowi Sawickiemu, który wkręcił mnie tam i dużo mi pomógł. Wydaje mi się, że to są te najważniejsze osoby, dzięki którym dotarłem do miejsca, gdzie obecnie jestem

— zakończył Maksymilian Matyasik.

W Šenčur z biało-czerwonym rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026:

Poprzedni artykułRemco Evenepoel zaprezentowany w koszulce mistrza Europy
Następny artykułDawid Lewandowski: „Mam nadzieję, że kolejny rok będzie tylko lepszy”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze