Fot.: Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Choć Mistrzostwa Polski dwójek i drużyn 2026 zakończyła bez złotego medalu, to zapewne z myślą o takowym rusza na Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026. Mowa o Marii Okrucińskiej, która rywalizując w parze oraz zespole wraz z koleżankami z UKS Copernicus Toruń CCC przetarła nogę przed wylotem do Kanady. Ten był tematem rozmowy, którą odbyłem z naszą utalentowaną 18-latką.

Srebro w duecie oraz brąz w zespole – oto dorobek Marii Okrucińskiej z tegorocznych Mistrzostw Polski dwójek i drużyn, których organizatorem było KTK Kalisz, a gospodarzem Godziesze Wielkie. W obu tych zmaganiach w kategorii juniorek górą były kolarki MAT Atom Deweloper Wrocław, ale wydaje się, że będzie to spędzało snu z powiek 18-latce ścigającej się tu dla UKS Copernicus Toruń CCC. Przed nią bowiem rywalizacja podczas Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026, gdzie nasza czołowa juniorka powalczy o medale zarówno w jeździe indywidualnej na czas, jak i w wyścigu ze startu wspólnego.

Wróciłam niedawno z Livigno, byłam też w Holandii, gdzie ścigałam się w kryteriach, więc jestem tak naprawdę dopiero od kilku dni w Polsce i traktowałam ten start jako przygotowanie, trening i sprawdzenie formy przed Mistrzostwami Świata

— zaczęła Maria Okrucińska, którą dopytałem jak się czuje u progu występu w Kanadzie, gdzie odbędzie się światowy czempionat.

Na razie czuję się bardzo dobrze, mam świetne nogi, wszystkie badania krwi oraz wydolnościowe też to potwierdzają. Osobiście też mam po prostu bardzo dobre odczucia, więc nic tylko się cieszyć.

— kontynuowała liderka naszej kadry juniorek.

Rok temu podczas jazdy indywidualnej na czas kolarki do lat 19 miały do przejechania 18,3 kilometra pofałdowanej trasy w Kigali. Tym razem organizatorzy mocno obcięli ten dystans, przygotowując zaledwie 10700 metrów, w dodatku dużo bardziej płaskie i mające mocno miejski charakter. Jak na taką trasę zapatruje się Maria Okrucińska, czyli zawodniczka, która w tym roku wygrała większość czasówek, w jakich wzięła udział?

Szczerze mówiąc, to pamiętam, że jak rok temu wracałam pociągiem z Mistrzostw Europy, to zobaczyłam tę trasy wówczas przyszłorocznych, czyli obecnych Mistrzostw Świata na czas, to wiedziałam, że to będzie mój główny cel na ten sezon. Trasa bardzo mi odpowiada, bo jest dość dynamiczna, interwałowa, a przy tym dość techniczna, a ja się bardzo dobrze czuję na swoim rowerze czasowym. Jest też krótka, ale nie mam z tym problemu, bo wiem, że potrafię dać z siebie wszystko na takim dystansie, więc… Dam z siebie wszystko!

— z pewnością siebie deklarowała Maria Okrucińska.

Jazda indywidualna na czas juniorek (10,7 km | 91 m) zaplanowana jest na wtorek 22 września, a 3 dni później, w piątek, panie zmierzą się w ramach wyścigu ze startu wspólnego (80,4 km | 1614 m). Rok temu w tej konkurencji, jeszcze jako pierwszoroczna zawodniczka, nasza reprezentantka zajęła 9. miejsce – 3. wśród kolarek z rocznika 2008. W tym roku Maria Okrucińska będzie jednak nie tylko dojrzalsza o rok treningów oraz bogatsza o taki okres zbierania doświadczeń, ale i ta będzie mogła liczyć na wsparcie naszej kadry, w skład której wejdą także Kinga Słomka i Agata Sekta (MAT Atom Deweloper Wrocław) oraz Amelia Szymańska (UKS Copernicus Toruń CCC). Jak na to 2. wyzwanie zapatruje się nasza potencjalna liderka kadry juniorek?

W tym roku jedziemy w czwórkę, więc to na pewno będzie duże wsparcie, zarówno psychiczne, jak i wyścigowe. Wiem, że dziewczyny mi pomogą i będziemy miały mocną drużynę. Osobiście trasa bardzo mi się podoba, choć jest ciężka, będzie sporo przewyższenia do pokonania. Te podjazdy nie są na szczęście aż takie długie, a sztywne i krótkie, czyli to trochę taki klasyk, co mi odpowiada. Zobaczymy jak będzie

— kontynuowała 18-latka, którą wprost zapytałem zatem o cel na wyjazd do Kanady.

Na pewno nie chciałabym zapeszać, ale celuję w złoto w jeździe indywidualnej na czas, a ze startu wspólnego też dam z siebie wszystko i myślę, że mam duże szanse na medal

— zakończyła Maria Okrucińska.

Z szykującą się do walki podczas Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Polski dwójek i drużyn 2026:
Poprzedni artykułNowość w Eneco Tour. Kobiety i mężczyźni wystartują naprzemiennie
Następny artykułIl Giro d’Abruzzo 2026: Kévin Vauquelin wygrywa etap i klasyfikację generalną
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
roni
roni

Super ! Trzeba stawiać sobie najwyższe cele 🙂

Patryk
Patryk

Nie ma takiego słowa, pisze się zapeszać xD