fot. UAE Team Emirates - XRG

Oto dotarliśmy do zakończenia najprawdopodobniej najważniejszego wyścigu wieloetapowego, jaki tylko jest rozgrywany w kolarstwie. 113. edycja Tour de France przeszła tym samym do historii, a to jak zawsze doskonały moment do tego, by podsumować sobie to, co przez przeszło 3 tygodnie wydarzyło się na w większości francuskich szosach.

Tadej Pogačar przyjechał po swoje i po raz 5. w karierze wygrał Tour de France – zapewne niejeden kibic mógłby w ten sposób podsumować całą 113. edycję Wielkiej Pętli i w ten sposób sprowadzić ją do teatru jednego aktora, który po raz kolejny był wyraźnie lepszy od któregokolwiek ze swoich rywali. Na szczęście jednak wyścig kolarski to nie tylko klasyfikacja generalna, a właściwie jej zwycięzca, a podczas przeszło 3 tygodni ścigania ponownie napisana została niejedna historia, zaś lista bohaterów tych zmagań jest zdecydowanie dłuższa niż tylko mistrz świata. Nim jednak punkt po punkcie przejdziemy przez 113. edycję Tour de France, warto wspomnieć kto wygrał poszczególne klasyfikacje i nagrody indywidualne:

  • klasyfikacja generalna: Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG)
  • kl. punktowa: Mads Pedersen (Lidl-Trek)
  • kl. górska: Richard Carapaz (EF Education – EasyPost)
  • kl. młodzieżowa: Isaac del Toro (UAE Team Emirates – XRG)
  • kl. drużynowa: Lidl-Trek
  • Najbardziej waleczny zawodnik: Richard Carapaz (EF Education – EasyPost)
  • Souvenir Henri Desgrange: Richard Carapaz (EF Education – EasyPost)
Zwycięzców się nie sądzi

Przez pewną chwilę zastanawiałem się czy można użyć powyższego zwrotu w kontekście Tadeja Pogačara – wszak najczęściej ten wykorzystywany jest jednak w nieco innych okolicznościach. Szybko doszedłem jednak do wniosku, że tegoroczny występ mistrza świata bez wątpienia był takim, który mógł budzić pewne kontrowersje i wątpliwości, albowiem 27-latek z UAE Team Emirates – XRG zdawał się nie tylko mieć świadomość bycia w innej lidze niż rywale, ale i korzystać z tego w sposób, który mógł zaskakiwać. Już na 2. etapie Słoweniec postanowił nie walczyć o wygraną, a przejechać metę za plecami Isaaca del Toro, by jednak chwilę później stać się prawdziwym kanibalem i zyskać przeszło 2,5 minuty rywali nad 2. Jonasem Vingegaardem na odcinku z Col du Tourmalet i metą w Gavarnie-Gèdre. Tadej Pogačar pojechał tegoroczną Wielką Pętlę w stylu tego, który rządzi i dzieli, ale nie zawsze jest łapczywy – z jednej strony potrafił namówić kolegów do ciężkiej pracy na 10. etapie, z czego bardzo niezadowoleni mogli być zainteresowani odjazdem, z drugiej chwilę później ten znów poświęcał się pracy na rzecz swojego meksykańskiego klubowego kolegi, w efekcie czego uciekły mu potencjalne zwycięstwa na 15. czy 20. odcinku. W ten sposób Tadej Pogačar kończy 113. edycję Tour de France wyrównując rekord liczby oficjalnych wygranych w klasyfikacji generalnych należący dotychczas do takich kolarzy jak Bernard Hinault, Eddy Merckx, Jacques Anquetil i Miguel Induráin, a przy jego nazwisku znajdziemy także 26 triumfów etapowych – tu do Marka Cavendisha brakuje mu jeszcze „tylko” 9 zwycięstw.

Remco Evenepoel sprostał wyzwaniu

O ile to, kto wygra, można było dość łatwo przewidzieć przed wyścigiem, tak już za plecami Słoweńca działo się naprawdę wiele. Przez większość zmagań za plecami triumfatora plasował się Jonas Vingegaard, ale gdy ten musiał się wycofać z rywalizacji po kraksie, jasnym stało się, że po raz pierwszy od 2020 roku na jednej z dwóch czołowych lokat zobaczymy kogoś innego niż Tadej Pogačar i jego duński rywal. Z dość szerokiego grona kandydatów do tej pozycji najlepszym okazał się być Remco Evenepoel, choć nie można napisać, że przyszło mu to z łatwością. Kolarz Red Bull – BORA – hansgrohe, szczególnie w 1. części zmagań, przeżywał wiele kryzysów, niejednokrotnie zostawał gdzieś za grupą faworytów, by jednak swoim rytmem minimalizować straty, a z czasem zacząć odjeżdżać konkurencji i finalnie wygrać 2 etapy oraz zająć 2. miejsce w całym wyścigu. Myślę, że 26-letni Belg zamknął w ten sposób usta wielu osobom, które od jego podium Tour de France z 2024 roku wypisywały, że ten już nigdy na nim nie stanie i jest skończony. Cóż, Remco Evenepoel w optymalnej formie to cały czas kolarz, którego stać na rzeczy naprawdę wybitne.

Pomocnik ponownie na podium

Po 3 latach od sytuacji, gdy 2. i 3. miejsce w klasyfikacji generalnej Touru zajęli dwaj zawodnicy UAE Team Emirates, mamy kolejny przypadek wyścigu, w którym pomocnik kończy zmagania na podium. Tym razem uczynił to Isaac del Toro, choć można się zastanawiać, czy aby na pewno zwycięzca klasyfikacji młodzieżowej zasługuje na miano „pomocnika”. Mistrz Meksyku był bowiem przez większość wyścigu oszczędzany, a wręcz od pewnego momentu to Tadej Pogačar wykonywał więcej pracy na rzecz 22-latka niż odwrotnie. Efekt tego jest jednak taki, że dzięki temu UAE Team Emirates-XRG wraca do domu nie tylko z żółtą, ale i białą koszulką, a na podium w Paryżu mogło wyjść dwóch zawodników z tej formacji. To wcale nie było takie oczywiste, szczególnie patrząc na to jak świetni zawodnicy zajęli kolejne lokaty.

Francuskie talenty tuż za najlepszą trójką

Przed startem 113. edycji Tour de France apetyty gospodarzy mogły być naprawdę rozpalone – wszak na liście startowej znalazł się kolejny z ich wielkich talentów, a konkretnie Paul Seixas. Balonik został napompowany do szalonego poziomu, choć nieco powietrze z niego uleciało gdy okazało się, że 19-letni Francuz nie zdąży dojść do siebie po kraksie z Tour Auvergne – Rhône-Alpes. Początek zmagań szybko pokazał, że młodzian z Decathlon CMA CGM Team nie jest jeszcze w optymalnej formie, ale z czasem ten zaczął się rozkręcać i z dnia na dzień szło mu coraz lepiej. Debiutant nie miał jakiegoś bardzo bolesnego kryzysu, co jest ważną wiadomością w kontekście jego kolejnych trzytygodniówek, a niespełna 12 minut straty i 4. miejsce to wynik, który pokazuje, że jest potencjał na przyszłość.

Na tym jednak nie kończy się radość dla gospodarzy – w czołowej „10” ci mieli bowiem aż trzech swoich przedstawicieli i o ile 10. lokata 27-letniego Jordana Jegata z TotalEnergies to raczej wynik, który nie grzeje nikogo poza fanami sympatycznego Francuza, o tyle już 5. miejsce Lenny’ego Martineza było na swój sposób imponujące. 23-latek z Bahrain – Victorious dotychczas nigdy nie powalczył o klasyfikację generalną, a tym razem nie tylko podjął próbę, ale i zakończył ją w naprawdę widowiskowy sposób. Okej, jego strata byłaby zapewne zdecydowanie większa, gdyby nie liczne ucieczki, ale z drugiej strony Lenny Martinez zasługuje na wielką pochwałę za swoją aktywną, odważną jazdę – podobnej taktyki próbowali bowiem m.in Tom Pidcock czy Egan Bernal, którzy jednak skończyli wyraźnie za plecami młodszego Francuza.

Mads Pedersen dołącza do elitarnego grona

Mads Pedersen przyjechał na Tour de France z jasnym celem – zostać 6. w historii kolarzem, któremu uda się skompletować zwycięstwo w klasyfikacji punktowej w każdym z wielkich tourów. Realizację tego celu Duńczyk i jego koledzy z Lidl-Trek rozpoczęli jeszcze zanim peleton dotarł do 1. sprinterskiego etapu. 30-latek z pomocą zespołu wygrał z odjazdu 4. odcinek, a później sukcesywnie wykorzystywał każdą okazję do powiększania swojego dorobku. Choć najszybsi w stawce wyraźnie go pokonywali na płaskim, to Mads Pedersen walczył tam, gdzie ci nie docierali, by finalnie móc w Paryżu unieść ręce w geście triumfu. Jest to tym bardziej imponujące, że Duńczyk musiał pogodzić swoje ambicje z tymi liderów na klasyfikację generalną – 6. był przecież Mattias Skjelmose, a 7. miejsce zajął Juan Ayuso. Do tego niemiecki zespół zdołał wygrać w zestawieniu na najlepszą drużynę, gdzie Lidl-Trek pokonał nawet UAE Team Emirates-XRG. To był na swój sposób naprawdę imponująco wszechstronny występ tej grupy.

Kochamy Cię Rysiek!

Uciekinierów, którzy mogli zapaść w pamięć podczas 113. edycji Tour de France było wielu – setki kilometrów na czele spędzili m.in. Baptiste Veistroffer i Liam Slock z Lotto Intermarché, Raúl García Pierna z Movistar Team, Valentin Paret-Peintre z Soudal Quick-Step czy Tobias Halland Johannessen z Uno-X Mobility. Królem odjazdów finalnie został jednak, kolejny już zresztą raz w karierze, Richard Carapaz. Kolarz EF Education – EasyPost w drugiej części wyścigu włączył prawdziwy tryb bestii, by w końcówce uciekać już dzień po dniu, wygrać 2 etapy i zdobyć tytuł najlepszego górala oraz najaktywniejszego zawodnika całego wyścigu. 33-letni Ekwadorczyk niewątpliwie ubarwił swoją jazdą końcówkę zmagań i sprawił, że nawet gdy klasyfikacja generalna była już rozstrzygnięta, to warto było z wypiekami na twarzy śledzić każdy kolejny etap tegorocznej Wielkiej Pętli.

Ktoś wygrywa, ktoś musi przegrać

Lista kolarzy, którzy wracają do domu z tarczą, jest zdecydowanie dłuższa niż tylko ci wyżej wymienieni – 3 etapy zgarnął Tim Merlier (Soudal Quick-Step), 2 zgarnął Mathieu van der Poel (Alpecin-Premier Tech), po jednym zaś zgarnęli nie wspominani wcześniej Olav Kooij (Decathlon CMA CGM Team), Jasper Philipsen (Alpecin-Premier Tech), Mauro Schmid (Team Jayco AlUla) i Søren Wærenskjold (Uno-X Mobility). Każdy z nich może mieć zatem powody do zadowolenia, podobnie jak liderujący w wyścigu przez 2 dni Torstein Træen (Uno-X Mobility) ale są i tacy, którzy o tegorocznym Tour de France będą chcieli szybko zapomnieć. Listę tę bez wątpienia otwiera Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), którego kraksa na 15. etapie wyeliminowała z walki o 2. miejsce, które Duńczyk wówczas zajmował. Zbiorowe rozczarowanie panować musi bez wątpienia w Netcompany INEOS, które kończy bez czołowej „10” klasyfikacji generalnej czy wygranego etapu, choć skład niewątpliwie miał potencjał. Na skutek chorób szybko stawkę opuścili m.in. Arnaud De Lie (Lotto Intermarché) i Cian Uijtdebroeks (Movistar Team), ale byli w niej i tacy, którzy choć dojechali do mety, to jednak nie mogli być z siebie zadowoleni – cieniem dawnego siebie byli bowiem chociażby Julian Alaphilippe (Tudor Pro Cycling Team) czy Ben O’Connor (Team Jayco AlUla). O pewnym rozczarowaniu mogą mówić też Biniam Girmay (NSN Cycling Team) i Max Kanter (XDS Astana Team) – obaj bez wątpienia mieli formę, by wygrać etap, a jednak zawsze czegoś im brakowało.

Wasze przemyślenia

Klasycznie przypominam, że sekcja komentarzy należy do Państwa – podzielcie się tym, z czego jeszcze warto byłoby zapamiętać tegoroczne Tour de France.


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułRichard Plugge uspokaja: „Kontrola nie powinna być postrzegana jako oznaka podejrzeń”
Następny artykułUAE Team ADQ zmienia nazwę przed Tour de France Femmes
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
20 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

Szkoda ze komentarze są z opóźnieniem, utrudnia dyskusje
Chyba zgoda co do opini.
Że lidl to wszystko pogodził – szok.
Końcówka top10 też fajna walka. Należy docenić Jegata czy tego z Tudor na 11, przepraszam trudne nazwisko.
Występ dzikich kart słaby, mało ich nawet w ucieczkach. Podobnie ineos. Picnic to już szkoda gadać nawet
Alaphilippe… Szkoda. Podobnie Mohoric.
De Lie to ma więcej pecha niż dobrych występów. Podobne Uijtdebroeks, zresztą cały Movistar, lotto, trochę Astana Też anonimowo.

roni
roni

Pogacar jest w innej i dobrze, że chociaż nie wygrał czasówki ani sprintów 🙂 Zaskoczył w górach Evenepoel, aktywni w górach byli Carapaz z Martinezem. I to tyle pozytywów. Poza tym długo i dosyć nudno …

Marek Aureliusz Junior
Marek Aureliusz Junior

Grał ktoś w Fantasy by Tissot, jeśli tak to jak Wam poszło ? Ja zająłem miejsce 4493, mój nik to Grimmjow D. Uchiha.

Przemek
Przemek

Jeśli chodzi o zaskoczenia to na pewno męki Vingegaarda. Patrzę na niego i myślę, że chyba jest tu „za karę”. A największym zaskoczeniem to brak zaskoczeń…
A tak może „z innej beczki”. Interesuje się kolarstwem, ale jeśli chodzi o oglądanie to głównie wiosenne klasyki i lombardie. Z wielkimi tourami mam problem. Poza tym lipiec to grille, ogród, wakacje, rower itp. Czy ktoś ogląda etapy w całości czy jednak tylko skróty lub czyta artykuły. Moje dzieci nie rozumieją jak można oglądać kolarstwo. O ile wyścig jednodniowy jest do wytłumaczenia, to wieloetapówki już niekoniecznie:-) Pozdrawiam wszystkich kibiców, którzy może podpowiedzą jak dotrzeć do młodych.

love_velo
love_velo

Ja zapamiętam ten TdF nie tyle przez wyniki, ale przez atmosferę psychologicznej presji wywieranej na Vingegaarda, która była bardziej intensywne niż sama rywalizacja, którą ta presja zdominowała.

W tym roku narracja wokół Jonasa Vingegaarda była wyjątkowo agresywna.

Wypowiedź Wigginsa o „załamanym człowieku” była wredna.
To była wypowiedź, która nie tyle komentowała sytuację, ale ją kreowała. Zasugerowała, że wycofanie JV jest kwestią czasu. Wprowadziła narrację o „sportowym tchórzostwie”, wobec niemożności pokonania Pogacara.

Subtelniejsza gra była uprawiana przez samego Pogacara.
Niby nie powiedział nic jawnie złośliwego, ale za każdym razem podkreślił, że Jonas „jeszcze nie jest na poziomie z poprzednich lat”. Sugerował, że rywal nie jest w pełni sprawny fizycznie i mentalnie. ZEA odgrywała te oddawane „zwycięstwa”, aby demonstrować siebie jako tego, który „dzieli i rządzi”.

ZEA grał „dominacją”, Wiggins usłużnie ją podkręcił, a Vingegaard — chcąc nie chcąc — stał się bohaterem historii o słabości.
Bo JV jest kolarzem, który nie buduje własnej narracji „globalnego idola”.
Nie jest medialny, nie kontruje, nie komentuje. W świecie wielkich ego i finansowych ambicji, to oznacza, że inni kreują historię za niego.

Ale to jest właśnie największy paradoks tej narracji „globalnego idola”: jeśli cały świat powtarza, że Jonas jest słabszy, załamany, niegotowy, to automatycznie to przecież odbiera zwycięzcy część chwały.

Parafrazując powiedzenie Franza Maurera z filmu Psy „Jeśli boga nie ma, no to co z ciebie za szatan?”

Seb
Seb

@ Przemek
Ja oglądam dla widoków i krajoznawczo, przynajmniej oficjalnie;)

Maniek
Maniek

Zastanawia mnie to czy Jonas obroniłby 2 pozycję gdyby nie upadek?Bo przecież nie dałby rady na czasówce Remco i poniósłby duże straty a w 3 tygodniu Remco bo był bardzo mocny czego nie można było powiedzieć o Jonasie do momentu upadku.

Kondzio
Kondzio

Czekam na oceny poszczególnych teamów i znęcanie nad Picnikiem 😈

A czy niespodzianek nie było? Jak dla mnie, to największą niespodzianką była kraksa Viniego i jego dyspozycja. Kolejną – 4. miejsce Seixasa. Nie wierzyłem ,że chłopak ukończy w ogóle Tour. To był jego pierwszy Wielki Tour, presja i hype wokół niego były ogromne, a ten skurczybyk uplasował się w top 5. Chapeau bas!

Rogi
Rogi

Największe zaskoczenie to Remco. Ten machający rękoma i krzyczący na wszystkich muzułmanin był już trzeci, teraz jest drugi, no to za rok będzie… pierwszy? Jonas niestety spada do trzeciej ligi którą tworzą Paul, Remco, Isaac. Liga ta awansuje (tych czterech) do miana drugiej ligi. W pierwszej lidze jeździ Tadek, i będzie jeździł jeszcze kilka lat. Piękna to będzie rywalizacja w drugiej lidze, aż przyjdzie taki dzień, że mimo braku kontuzji i awarii u Tadka, jeden z młodych (Remco/Paul/Isaac) skończy TdF przed nim. Jonas wtedy już nie będzie się liczył. To kwestia 4 lat. I nastanie nowa era.

Rogi
Rogi

Do love_velo: a to były chyba drugie Psy…

Tensam
Tensam

Zapamiętam ten wyścig głównie ze względu na psa, który frywolnie hasał sobie na szosie podczas któregoś z etapów i oszalałych kibiców biegających, jak spłoszone stado dzików – przez rolnika dbającego o dorodne płody rolne – podczas żerowania na polu kukurydzy czy ziemniaków. :-))

kurowski
kurowski

@Przemek ja uwielbiam kolarstwo, oglądam wielkie toury i jednodniowe wyścigi, jestem już byłym zawodnikiem a mam 16lat. pozdrawiam

Mikołaj
Mikołaj

Taki ok clypur Carapaz zrobił mi najwięcej emocji no i Pedersen. Generalna no nudnawa. Ale ogólnie ok tour szkoda Jonasa ,i Lipowitsa

Adam
Adam

Po wycofaniu Jonasa widziałem tu komentarz, że teraz jego fani będą budować mit, że gdyby się nie wycofał, to pewnie by wygrał. Może jeszcze do tego dojdzie, ale jak na razie to czytam jakieś niestworzone historie, że przegrałby z Remco i w ogóle jest już na poziomie Seixasa czy Del Toro 🤪. Ok, klawiatura przyjmie wszystko, ale nie ma to większego związku z rzeczywistością, po tym co widzieliśmy w jego wykonaniu w tym roku oraz jak widać było na samym tourze, że forma rośnie. Fakt, że mu młode wilki raz czy drugi odjechały na finiszu na parę sekund naprawdę o niczym nie świadczy.

Kanapka
Kanapka

Bardzo ciekawy TdF, te narzekania to chyba tylko fanów Jonasa. Swietnie jezdzil Carapaz, zaskoczyl Remco, Tadej jak zwykle ppkazywal ze nie tylko betonuje generalke ale chce sie scigac. Nawet zazwyczaj nudny etap koncowy okazal sie prawdziwym thrillerem.

Led_2008
Led_2008

Szkoda mi było w szczególności lipowitza. Chłopak zawsze daje radę i walczy do końca. Pedersen- coś kapitalnego. Carapas- było wiadomo, myślałem że Bernal tak powalczy, ale ten pociąg już chyba odjechał. Po cichu liczyłem na Kwiato, ale nie zawsze jest dobry moment. W ogóle Ineos słabo. Vander Pool pokazał, ze jest gigantem. Powinni mu specjalnie płacić żeby brał udział w tourach, bo to niewiarygodnie widowiskowy kolarz. A do tego jak rozprowadzał filipsena. Ech. Dobre teraz te toury, bo za czasów Frooma to była nuda jak nic. Oczywiście Paris Roubax to nie jest, ale oglądałem z przyjemnością. Czekam na podniesienie się Astany i Movistaru- zasłużone ekipy, a wnoszą do wyścigu niewiele.

Out
Out

@love_velo

Dziękuję za ten komentarz. W 100% trafiony.

Szkoda chłopaka, bo wszyscy chcą go psychicznie zniszczyć. Kibice, dziennikarze i całe UAE z Pogacarem na czele. Wredne komentarze są na porządku dziennym. Czegokolwiek nie zrobi – hejt.

Niezmiennie podziwiam za to, że wciąż mu się chce po jego kontuzjach. Że wciąż się nie poddał. Że ma gdzieś wszystkie te komentarze o tym, że się kończy, spada do niższej ligi i tak dalej.

Ktoś, kto się kończy nie wygrywa Vuelty i Giro. Fajne mi „kończenie się”, kiedy jest się drugim najlepszym kolarzem Touru.

I nie, Remco by go nie pokonał, mogę się o to założyć.

Ricky
Ricky

@Rogi
Jonas w tej samej lidze co Del Torro czy Seixas? Mówimy o tym samym Del Toro, którym Tadek wygrał sobie białą koszulkę (skoro sam już nie mógł) i dodatkowe miejsce na podium? Przecież gdyby nie pomoc Słoweńca i wycofanie Duńczyka to gość miałby problemy z ukończeniem tego w pierwszej piątce. To dalej świetny kolarz z zapewne wielką przyszłością (tak samo jak Seixas) ale zrównywanie ich już teraz do poziomu Jonasa … no chyba Cię trochę poniosło 😉.

Ricky
Ricky

Warto odnotować, że kolarz Gradek nie był tym razem ostatni 💪

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

@Przemek
Nie mam pojęcia, w tych czasach przebodźcowania i zaśmiecenia głów tzw mediami społecznościowymi, ciężko mi cokolwiek wymyślić. Zwłaszcza, że w młodości, za czasów Silnorękiego Lęsa, sam uważałem, że to nudne i jak to można te turdefransy oglądać. A coś kliknęło gdy przez przypadek trafiłem na transmisję z Flandrii na Eurosporcie, potem Roubaix i zacząłem się interesować co i jak, a było to coś koło 2014(?). I w sumie po późniejszym wciągnięciu się w etapówki po jakimś czasie to mi się przyjadło i w sumie oglądam teraz z braku laku i to krótkie fragmenty. Wolałbym w wolnym czasie więcej jeździć niż oglądać, ale zdrowie trochę nie pozwala.

A co do tego Toru to pokazał, że pewni kolarze się niestety skończyli i emocji nie zapewniła niestety walka o generalkę, a jedynie w zasadzie końcowe poszczególne etapy. A z tegorocznej edycji zapamiętam to, że zapadły mi w pamięć tegoroczne E3, Robaix a ona sama nie za bardzo…