Paula Gorycka ma za sobą bardzo udane zawody. Zapewne większość z Was wie, że Paula kilka dni temu została brązową medalistką mistrzostw Europy w maratonie MTB. Warto zatem oddać jej głos i nagłośnić ten sukces jeszcze bardziej, bo jest o czym opowiadać. Zaciętość, ambicja i dobra forma sportowa sprawiły, że Paula może się cieszyć z kolejnego sukcesu na swoim koncie.
W dniach 11-12 lipca w Hiszpanii rozegrano tegoroczne mistrzostwa Europy w maratonie MTB. Polscy kibice mogli liczyć na dobre wyniki naszych reprezentantów, ale wspaniałą nowiną było to, iż sięgnęliśmy tam po dwa brązowe krążki w elicie. Paula Gorycka zdobyła brązowy medal w rywalizacji elity kobiet, natomiast Krzysztof Łukasik wywalczył brązowy krążek w elicie mężczyzn. Wielki sukces!
Paulę postanowiłem zapytać o odczucia związane z tą imprezą. Warto jednak wspomnieć o tym, że rywalizacja toczyła się w ekstremalnych warunkach pogodowych, a temperatura dochodziła do 40 stopni Celsjusza. Paula zmierzyła się w Hiszpanii z bardzo wymagającą i techniczną trasą, która liczyła sobie 74 kilometry i miała 3000 metrów przewyższenia. Zapraszam zatem na wywiad z tą wspaniałą i niezwykle utalentowaną zawodniczką.
Mateusz Gruszeczka: Każda impreza rangi mistrzowskiej to wyjątkowe wydarzenie. Jakie uczucie towarzyszy sportowcowi, gdy staje na podium mistrzostw Europy? Czy była to stuprocentowa satysfakcja z występu?
Paula Gorycka: Na mecie czułam wielką radość. Poziom w maratonie jest obecnie na tyle wysoki, że wśród kobiet sześć miało realne szanse walczyć o zwycięstwo. Byłam w tej szóstce i wiedziałam, że w dniu startu muszę zrealizować taktykę, wykorzystać moje atuty i pamiętać o odpowiednim odżywianiu. Miałam wpływ tylko na swoje działania i na tym się skoncentrowałam. Po przeanalizowaniu wszystkich danych z wyścigu wiem, że wycisnęłam z tego dnia wszystko, co mogłam. I czuję wielką satysfakcję ze zdobycia – po czternastu latach przerwy – kolejnego medalu z imprezy rangi mistrzowskiej. Pierwszego w elicie i pierwszego w maratonie.

Mateusz Gruszeczka: Jak przygotować się do tak wymagającej imprezy? Maraton MTB nie wybacza błędów i nie każdy jest do niego stworzony. Jakie były kulisy przygotowań do europejskiego czempionatu? Jest jakaś recepta na sukces?
Paula Gorycka: Maraton z pewnością nie wybacza dwóch rzeczy – zbyt wysokiego tempa na początku i złego odżywiania na trasie (za mało węglowodanów i / lub za mało płynów). Tempo z jednej strony dyktują rywalki, a z drugiej własna głowa. Bo maratonu nie wygrasz na pierwszych dziesięciu kilometrach, ale możesz tam pogrzebać swoje szanse na dobry wynik. Z odżywianiem jest podobnie – jeśli zaczniesz jeść i pić, gdy czujesz głód i pragnienie, to dawno przegapiłeś moment, w którym należało zacząć to robić. System przygotowań mamy już sprawdzony i przed najważniejszymi imprezami w maratonie trenuję podobnie. Różnice są niewielkie, a wynikają najczęściej z charakterystyki trasy i godziny startu. W Hiszpanii start był o dziewiątej, więc wyjątkowo późno jak na maraton. Dystans i przewyższenia na trasie mieściły się w standardowych widełkach. Wyzwaniem była bardzo wysoka temperatura. W związku z tym drobna zmiana jaką wprowadziłam w treningach, to rozpoczynanie długich jednostek około dziewiątej, żeby lwią część treningu przeprowadzić w upale. Zwykle dłuższe treningi zaczynam około siódmej.
Mateusz Gruszeczka: Która z zawodniczek była najgroźniejsza jeszcze przed startem?
Paula Gorycka: Zdecydowaną faworytką do złota była Anna Weinbeer, która wygrała trzy z czterech tegorocznych edycji Pucharu Świata. Mocną kandydatką do srebra była Natalia Fischer, która z kolei trzykrotnie meldowała się w Pucharach Świata na drugim miejscu. I o ile obydwie na ostatnim Pucharze zaliczyły słabszy występ i nie było wiadomo, czy to jednorazowa wypadek, czy też początek spadku formy, to na mistrzostwa Europy były znowu gotowe.
Mateusz Gruszeczka: Czy na trasie pojawiły się jakieś chwile zwątpienia? Czy od początku do końca był to „marsz” po końcowe podium?
Paula Gorycka: Na pierwszym podjeździe Anna nadała bardzo wysokie tempo. Wiele zawodniczek chciało je utrzymać, ale szybko odpadały. Ja po kilku minutach uznałam, że to tempo może zabić mój końcowy wynik i odjęłam dosłownie kilka wattów. Różnica nie była duża, ale gdy jechałam szósta, to przez chwilę miałam myśli, że na imprezie docelowej mogę mieć najgorszy wynik w sezonie (w tym roku w maratonach nie schodziłam poniżej czwartego miejsca). Szybko sobie jednak poradziłam z tymi niepotrzebnymi przemyśleniami i robiłam swoje. Po pierwszym zjeździe byłam w grupce na miejscach 3-5. Po kolejnym zjeździe jechałam samotnie na trzecim miejscu, a od połowy wyścigu jechałam druga. Pod koniec ostatniego podjazdu wyprzedziła mnie Natalia Fischer, która zawsze ma mocną końcówkę. Podczas całego wyścigu utrzymałam koncentrację na „tu i teraz” i to też był jeden z czynników, które złożyły się na końcowy sukces.

Mateusz Gruszeczka: Wymagające były również warunki pogodowe. Jak poradzić sobie zarówno z wymagającą trasą, jak i ekstremalnym upałem?
Paula Gorycka: Ja zwykle dobrze radzę sobie z upałami, więc nie miałam wielkich obaw w związku z pogodą. Temperatura zbliżała się jednak do czterdziestu stopni, a na asfaltowych podjazdach w słońcu z pewnością je przekraczała, więc trzeba było ciągle działać. Na każdej strefie brałam nowy bidon z zimnym piciem i wodę do polewania. Między strefami stali też wolontariusze, którzy dodatkowo nas polewali. Myślę, że dzięki temu więcej osób dojechało do mety.
Mateusz Gruszeczka: Pozostawię może miejsce do podziękowań. Czy są osoby, które szczególnie zasłużyły sobie na podziękowania po tym medalu?
Paula Gorycka: Oczywiście! Po medal jadę sama, ale składa się na niego nie tylko moja praca. Dziękuję mojemu trenerowi Andreasowi Kurmannowi – za przygotowanie fizyczne, techniczne i taktyczne. Za obsługę na trasie i za rower Sting, który jest własną marką. Dziękuję sponsorowi drużyny, firmie Strüby – bez zabezpieczenia finansowego nie byłyby możliwe moje przygotowania i starty. Dziękuję też moim partnerom DuoLife i SportFuel – zapewniają mi świetne produkty, dobrze mieć ich wsparcie. Dziękuję też każdemu człowiekowi ze świata sportu (również nie tego kolarskiego), za rozmowy, rady, przemyślenia – otwartość na doświadczenia innych pozwala mi na dalszy rozwój. Dziękuję też moim najbliższym i kibicom, bo dzięki nim dobrze radzę sobie w trudniejszych chwilach.

Mateusz Gruszeczka: Jakie cele na najbliższą przyszłość?
Paula Gorycka: Mistrzostwa Polski w Polanicy Zdroju. W czwartek short race, w sobotę cross country. Czasu na regenerację po maratonie jest niewiele, było duuuużo czasu w aucie, ale nie wyobrażam sobie nie podjąć się kolejnej obrony podwójnego mistrzostwa. Tydzień później piąta edycja Pucharu Świata w maratonie.
Ogromnie cieszymy się z wyniku Pauli na tegorocznych mistrzostwach Europy w maratonie MTB i życzymy jej oczywiście dalszych sukcesów na arenie sportowej, jak i prywatnej. Trzymamy również kciuki za udany występ na wspomnianych wyżej mistrzostwach Polski! Pełne wyniki mistrzostw Europy w maratonie MTB 2026 znajdziecie TUTAJ.
Rozmawiał Mateusz Gruszeczka










Wielkie brawa za wynik, wielki szacun za – bez urazy – długowieczność, w niezwykle trudnej i wymagającej dyscyplinie sportu, jaką bez wątpienia jest kolarstwo górskie!